Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Antykwariat
Autor Wiadomość
Ava 
Pan Czarujący


Miano: Ava Jędrysek
Wiek: 23
Pseudonim: Właściwie to brak
Wzrost: 189cm
Ubiór: Tym razem zaczniemy od dołu. Na nogach ma nieco styrane czarne trampki, zaś jego spodnie to zwyczajne, czarne rurki. Ubrany jest w dość ciepły, choć z raczej dużym dekoltem, również czarny sweter. Po prostu jest cały na czarno. Pasuje mu to do cieni pod oczami rozciętej górnej wargi po prawej stronie.
Ekwipunek: Okulary, telefon.
Wygląd: Szatyn, fioletowe oczy, nieco umięśniony, postawny, przyjazny wyraz twarzy.
TYP: Uległy semacz, ale zdarzają się wyjątki
Znaki Szczególne: Czarujący uśmiech, fioletowe ślepia.


Fabularnie: ...
Motto: Swag
Multikonta: Allen, Cecil
Dołączył: 20 Paź 2013
Posty: 83
Wysłany: 2013-11-07, 21:57   

Rozejrzał się jeszcze raz po pomieszczeniu półprzytomnie. Jezu, w ogóle stracił poczucie rzeczywistości. Przez chwilę się zastanawiał co się w ogóle dzieje. Zamrugał kilka razy i w końcu powoli zaczął ogarniać. Spojrzał na Jonathana. A więc ósma? Zasnął minuty przed zamknięciem, więc... Ah, nie spał długo. Chociaż tyle, to dobrze. Chyba by się spalił ze wstydu, gdyby zasnął na dłużej.
Naprawdę nie spodziewał się tak miłego gestu ze strony szefa. Zresztą, kiedy on ostatnio czuł czyjś dotyk w ten sposób? Przed Jonathanem, chyba całe lata. Poza tym te przemiłe słowa. Wow, pochwała. To jakaś nowość w życiu. Ava poczuł się... dziwnie. Ale jednocześnie zrobiło mu się jakoś tak lżej. Złapał za końcówkę grzywki i wbił wzrok w podłogę, chowając ten skromny, acz niechciany rumieniec.
Dziękuję... Starałem się.
Powiedział nieśmiało. Trochę się chłopak zawstydził, ale jednocześnie nie mógł przestać się uśmiechać. To było naprawdę miłe zostać pochwalonym za swoją pracę. W życiu zawsze mu tego brakowało, a przecież za każdym razem tak się starał. Teraz jednak pomyślał o tym co powinien zrobić. Wieczór, robota skończona. Czyżby czas wrócić do siebie i zająć się swoimi sprawami?
Chyba tak, ale... Rzecz w tym, że szatyn wcale nie ma ochoty tam wracać. Pamięta, że pozostawił mieszkanie w stanie katastroficznym i musiałby tam sprzątnąć, a wcale nie miał ochoty. Może mógłby jeszcze chwilę tu zostać? Choć szczerze mówiąc zaczęło mu się zdawać, że tylko przeszkadza. Powoli go łapią wszystkie negatywne myśli. Co za nieszczęśliwy człowiek, tylko o złym by myślał. I to nawet o czymś czego nie ma.
_________________

 
 
     
Jonathan
Antykwariusz


Miano: Jonathan Sparks
Wiek: 28lat
Wzrost: 192cm
Ubiór: Eleganckie, czarne spodnie, kamizelka, granatowa koszula, półbuty
Ekwipunek: telefon, klucze, portfel, kluczyki do samochodu
Wygląd: Wysoki, szczupły mężczyzna o czarnych włosach sięgających ramion. Brązowe tęczówki często zasłonięte są kolorowymi soczewkami.
Miłość: Chyba przestaje w nią wierzyć
TYP: Seke
Znaki Szczególne: Kolczyki w uszach, tatuaż na żebrach


Fabularnie: można powiedzieć, ze terapia oczyszczająca...
Multikonta: może...
Dołączył: 21 Paź 2013
Posty: 113
Wysłany: 2013-11-07, 22:36   

W brew pozorom, Jonathan go doskonale rozumiał. Wiedział jak to jest nigdy nie zostać pochwalonym ani dostatecznie docenionym. Alaska to trudne miejsce do życia, zwłaszcza w małym miasteczku. Niby mieszkali jakieś 15km od jednego z głównych miast, ale to ciągle było zadupie. Nie było im lekko, a gdy już postanowił w ogóle się wynieść kompletnie został skreślony. Został sam, bez nikogo w obcym mieście, i tylko przez z perspektywy czasu krótką chwilę znowu był szczęśliwy. Tyle że to się skończyło i znowu był sam. Dlatego znał wartość takich delikatnych i z pozoru nic nie znaczących gestów. Chciał, by Ava zwyczajnie poczuł się dobrze w tym miejscu, z nim i znalazł swoją ostoję, do której chciałby wracać. Każdy potrzebuje czegoś takiego i nie ważne jak bardzo silny starasz się być, powinieneś mieć swoją oazę.
-Wiem, widzę to. I na prawdę wybacz mi moje zachowanie w ciągu dnia. Po prostu praca za bardzo mnie pochłania, by zwracać uwagę na więzi międzyludzkie. Przepraszam jeśli cię czymś przypadkiem uraziłem- uśmiechnął się do niego delikatnie zabierając wreszcie rękę. Na prawdę nie chciał by Ava poczuł się w jakiś sposób dotknięty jego zachowaniem. Niby ostrzegał go, ale i tak czuł się nieco skrepowany tą sytuacją. Pewnie za parę dni mu przejdzie kompletnie ale sami rozumiecie.
Było jeszcze wcześnie i prawdę mówiąc Jonathan w ogóle nie czuł zmęczenia. Jego organizm był przyzwyczajony do maksymalnie 4 godzinnego snu na dobę, wiec po tej drzemce zwyczajnie miał za dużo energii. Tylko co by tu zrobić? Na pracę nie miał ochoty - co mu się stało? - na sen tym bardziej.
-Jeżeli nie masz planów na wieczór a nie czujesz się zmęczony to może chcesz wejść na górę? Obejrzymy coś, albo pogramy na konsoli. Oczywiście jeśli masz ochotę- zaproponował jak zwykle impulsywnie. Wiedział, że powinien go wysłać do domu, by ten odpoczął ale tak jakoś go naszło na wspólne spędzenie czasu. Bo w sumie czemu nie? Samemu nie lubił przesiadywać przed telewizorem a jednoosobowe gry na dłuższą metę stają się zwyczajnie nudne. Więc teraz gdy miał ewentualnego partnera do spędzania czasu czemu miałby sobie tego odmawiać? Najwyżej Ava przenocuje u niego, jeśli dopadnie go w którymś momencie zmęczenie, a będzie za późno by samemu szlajać się po okolicy.
_________________


O mnie:


Tatuaż na żebrach - dłoń trzymająca czaszkę
 
     
Ava 
Pan Czarujący


Miano: Ava Jędrysek
Wiek: 23
Pseudonim: Właściwie to brak
Wzrost: 189cm
Ubiór: Tym razem zaczniemy od dołu. Na nogach ma nieco styrane czarne trampki, zaś jego spodnie to zwyczajne, czarne rurki. Ubrany jest w dość ciepły, choć z raczej dużym dekoltem, również czarny sweter. Po prostu jest cały na czarno. Pasuje mu to do cieni pod oczami rozciętej górnej wargi po prawej stronie.
Ekwipunek: Okulary, telefon.
Wygląd: Szatyn, fioletowe oczy, nieco umięśniony, postawny, przyjazny wyraz twarzy.
TYP: Uległy semacz, ale zdarzają się wyjątki
Znaki Szczególne: Czarujący uśmiech, fioletowe ślepia.


Fabularnie: ...
Motto: Swag
Multikonta: Allen, Cecil
Dołączył: 20 Paź 2013
Posty: 83
Wysłany: 2013-11-08, 00:33   

Wszystko w porządku. Rozumiem twoje przejęcie pracą, nie masz co się tłumaczyć.
Odpowiedział z miejsca, przeczesał włosy palcami i spojrzał w oczy mężczyźnie. Uśmiechnął się do niego łagodnie. Szczerze mówiąc to podziwiał jego postawę w pracy. Nie ważne co się działo był gotów pomóc i doradzić klientowi. To całkiem imponujące.
Jak tak spoglądał w jego oczy to zaczął zastanawiać się jaki jest ich prawdziwy kolor. W końcu pod czerwonymi otoczkami mogła kryć się każda barwa. Zastanawiał się również czy jego oczy są czasem brane za nienaturalne. Przecież fiolet to niezbyt częsty kolor wśród tęczówek. Właściwie to przecież jest mutacja. No ale cóż, to teraz nieistotne.
Przechylił lekko głowę, słysząc propozycję. Krótki sen może i sprawił, iż chłopak wygląda jeszcze gorzej, ale nadal spełnił swoje zadanie. Nie czuł się już tak padnięty jak wcześniej. Gdzieś w głębi serca bardzo ucieszył się ze słów czarnowłosego. To całkiem miłe z jego strony.
Z miłą chęcią. Przyda się chwila relaksu.
Tutaj pomyślał o zaproszeniu Jonathana do siebie, lecz jego mieszkanie jest małe, zabałaganione i skromne. Nie miałby nawet co pokazywać swojemu gościu. Poza tym to nienajlepszy czas. Zresztą Ava pewnie długo jeszcze pożyje wśród pudeł. Lenistwo boli. Może kiedyś go zaprosi.
Chłopak wstał i się przeciągnął, strzelając przy tym chyba wszystkimi kośćmi. Chyba trochę rdzewieje i przydałyby mu się jakieś ćwiczenia, ale na razie i tak niewiele mógłby z tym zrobić.
_________________

 
 
     
Jonathan
Antykwariusz


Miano: Jonathan Sparks
Wiek: 28lat
Wzrost: 192cm
Ubiór: Eleganckie, czarne spodnie, kamizelka, granatowa koszula, półbuty
Ekwipunek: telefon, klucze, portfel, kluczyki do samochodu
Wygląd: Wysoki, szczupły mężczyzna o czarnych włosach sięgających ramion. Brązowe tęczówki często zasłonięte są kolorowymi soczewkami.
Miłość: Chyba przestaje w nią wierzyć
TYP: Seke
Znaki Szczególne: Kolczyki w uszach, tatuaż na żebrach


Fabularnie: można powiedzieć, ze terapia oczyszczająca...
Multikonta: może...
Dołączył: 21 Paź 2013
Posty: 113
Wysłany: 2013-11-10, 20:13   

Może faktycznie i nie miał za co, ale chciał być fair. Zwłaszcza, że Ava się napracował by to wyglądało tak jak teraz. Starał się, a mimo wszystko Jonathan to doceniał. Może i na sali mu się nie przydał, ale jak na pierwszy dzień i tak było nieźle. Potrzeba czasu by wdrożyć się w tę dziedzinę. No i trzeba to mimo wszystko pokochać, a to z dnia na dzień nie przychodzi.
Kolor? Brązowy, zwykły pospolity brąz, który tylko przy odpowiednim świetle miał złote przebłyski. No dobra, nie złote, wilkołakiem nie był. Nazwijmy ten odcień miodowym. W każdym razie nic niezwykłego i pewnie jego ciekawość zostanie zaspokojona już za kilka chwil. Przeżuci się na okulary i tyle, zwłaszcza, że po nocy w soczewkach jego oczy powoli przestawały wyrabiać i zwyczajnie piekły niemiłosiernie.
-W takim razie chodźmy. - uśmiechnął się lekko do niego i poszedł pogasić światła. Zaraz też włączył alarm i razem z Avą zniknęli za drzwiami prowadzącymi do mieszkania mężczyzny.

z/t x2
_________________


O mnie:


Tatuaż na żebrach - dłoń trzymająca czaszkę
 
     
Ava 
Pan Czarujący


Miano: Ava Jędrysek
Wiek: 23
Pseudonim: Właściwie to brak
Wzrost: 189cm
Ubiór: Tym razem zaczniemy od dołu. Na nogach ma nieco styrane czarne trampki, zaś jego spodnie to zwyczajne, czarne rurki. Ubrany jest w dość ciepły, choć z raczej dużym dekoltem, również czarny sweter. Po prostu jest cały na czarno. Pasuje mu to do cieni pod oczami rozciętej górnej wargi po prawej stronie.
Ekwipunek: Okulary, telefon.
Wygląd: Szatyn, fioletowe oczy, nieco umięśniony, postawny, przyjazny wyraz twarzy.
TYP: Uległy semacz, ale zdarzają się wyjątki
Znaki Szczególne: Czarujący uśmiech, fioletowe ślepia.


Fabularnie: ...
Motto: Swag
Multikonta: Allen, Cecil
Dołączył: 20 Paź 2013
Posty: 83
Wysłany: 2013-11-28, 17:21   

Wszystko było jakieś spokojne, może nawet za spokojne. Ava wrócił do sklepu dość szybko. Nie zastał w nim Jonathana, w jego mieszkaniu również. Najwyraźniej już pojechał załatwić swoje sprawy. Dobrze, w takim razie chłopakowi zostało zadbanie o antykwariat do jego powrotu. Nie czekał długo na wizytę elektryka. Kiedy przyszedł poinstruował go co i jak, zapłacił i pożegnał. No, nareszcie prąd znów działał. Pierwszym jego zachowaniem zaraz po wyjściu uprzejmego pana było przełączenie zasilania alarmu. Zaraz po tym zaczął przygotowywać sklep do otwarcia, nawet biuro jeszcze trochę ogarnął.
Nigdy nie spodziewałby się, że tak zwyczajny początek dnia może zmienić się w jeden z koszmarów po jednym telefonie. Rzadko kiedy ktokolwiek do niego dzwoni, zazwyczaj ustrojstwo milczy, ale dziś miało być inaczej. Numer był nieznany, więc szatyn odebrał z pewną obawą. Informacja o wypadku jego pracodawcy powoli wlała mu się do ucha. Zamarł w bezruchu, a jedynym jego gestem było ściśnięcie telefonu w dłoni. Nerwowo zagryzł wargę, a z tego zastoju wyrwało go dopiero któreś z kolei "halo" miłej pani ze szpitalnej recepcji. Potwierdził swoją tożsamość jak i stanowisko w pracy po czym podziękował za poinformowanie i się rozłączył. Przez dłuższą chwilę stał w miejscu, nawet nie drgnął. Nagle się zerwał i rzucił telefonem o najbliższą ścianę z całej siły. Nie obchodziło go czy ten grat przeżyje czy nie, nic go w tej chwili nie obchodziło. Nerwowym gestem przeczesał włosy obiema dłońmi i wypuścił przez zęby powietrze, zaczynając krążyć po sklepie bez celu. Nie wiedział co robić, jak ma się zachować i w ogóle co myśleć. Nie jest jednak idiotą, a jego zachowanie potrafi ostro zaskakiwać. Otóż pomimo tych chwilowych nerwów zachował zimną krew. Podniósł z ziemi telefon i go obejrzał. Nic mu nie dolegało, poza pęknięciem, przechodzącym w poprzek ekranu. Da się przeżyć. Ważne, że działa. Przede wszystkim musi zadbać o sklep, który nie postoi długo bez odpowiedniej opieki. No dobra, po kolei. Oczywistym było, że dzisiaj nie otwierają. Jutro prawdopodobnie też nie. Trzeba poinformować klientów. Ava przygotował tabliczkę z wiadomością o nieobecności właściciela i podpisał się własnym numerem. Chętni będą dzwonić do niego, a on wszystko wytłumaczy w razie czego. Jakoś to będzie. Wywiesił ogłoszenie na drzwiach sklepowych i wrócił na zaplecze. Sprawdził wszystkie pomieszczenia, pozamykał drzwi i zadbał o to, aby wszystko było wyłączone. Zajrzał jeszcze do Dimitra, żeby upewnić się czy ma co jeść i pić. Pogłaskał zwierza i zamknął mieszkanie mężczyzny. Ostatnim co zrobił było włączenie wszelkich alarmów i zamknięcie sklepu na wszystkie spusty. Wyszedł na ulicę i zatrzymał się. Spojrzał w niebo, chowając dłonie w kieszeniach spodni. Zamknął oczy, ani trochę nie przejmując się panującym wokół zimnem. Nigdy nie zwracał uwagi na chłód, a teraz to już w ogóle. Jedyne co mu pozostało to pognanie do szpitala, jednak musiał się tam dostać jak najszybciej. Złapał taksówkę i pojechał.

[zt]
_________________

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,58 sekundy. Zapytań do SQL: 7