Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Dach Budynku.
Autor Wiadomość
Subaru
Lew Salonowy


Miano: bloodkisser.
Wiek: 20
Klasa: 14th C
Wzrost: 180cm.
Ekwipunek: smakowe papierosy.
Wygląd: śnieżnobiałe włosy, typowa, szczupła sylwetka z być może zbyt chudymi nogami, wiecznie niezadowolona mina i beznamiętne spojrzenie.
TYP: seme.
Fabularnie: aktywny jak cholera.
Dołączył: 02 Lis 2013
Posty: 95
Wysłany: 2013-11-05, 13:45   

-Mhm. - mruknął jedynie na potwierdzenie.
Swoim zachowaniem nie miał zamiaru zrazić chłopaka, bo jakakolwiek widownia ani trochę mu nie przeszkadzała. Chciał po prostu mieć to już za sobą - mimo iż w zasadzie lubił to co robił, to jednak wciąż była to praca, a mało kto pała jakimś szczególnie ciepłym uczuciem do obowiązków. Wiedział, że nie zajmie mu to wiele czasu, ale na pewno kilka chwil więcej niż profesjonaliście za którego się na pewno nie uważał. Poczucie własnej wartości i umiejętności to jedno, a przecenianie to co innego.
Jedną ręką zaczął zdejmować obiektyw a drugą włożył kolejnego dziś już papierosa do ust. O wiele lepiej pracowało mu się ze słodkawym aromatem wokół niego.
-Palisz? - zapytał wyciągając w stronę jasnowłosego paczkę.
Gburem być nie był, kultura może i mu się uszami nie wylewała ale pewnego rodzaju podstawy dobrego wychowania znał. Jeśli w ogóle można mówić o byciu kulturalnym w kontekście palenia. Ale zakaz nigdzie w pobliżu nie wisiał, popielniczek co prawda nie było, ale kto by o to dbał? Z resztą - czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Żaden z nauczycieli nie znajdował się w pobliżu, więc o ewentualnej burdzie nie ma co myśleć i się przejmować. Poza tym pełnoletność od dawna już miał w kieszeni, nikt nie miał prawa mu zabronić truć się na własne życzenie.
_________________
 
 
     
Issac
White snowflake


Miano: Issac Middlestone
Wiek: 16lat
Klasa: 11th A
Wzrost: 175cm
Ubiór: Ciemne rurki, szara koszulka z krótkim rękawem, bezrękawnik, trampki, beżowy płaszcz do kolan
Ekwipunek: telefon, portfel, klucze
Wygląd: Średniego wzrostu Australijczyk o białych włosach i bardzo jasnej cerze. Szczupły, choć wysportowany. Błękitne oczy, niewinny uśmiech. Coś jeszcze?
TYP: uke
Znaki Szczególne: Białe kudły, niewielka blizna na nadgarstku


Fabularnie: przygarnij ktoś!
Multikonta: Jonathan, Anthony, TaeHyung, Vi, Clayton
Dołączył: 17 Wrz 2013
Posty: 70
Wysłany: 2013-11-05, 19:50   

Ah, czyli jednak coś było na rzeczy. Fotograf, no proszę. Tylko czy jeszcze uczeń? Nie chciał być wścibski i od razu zasypywać go radem pytań. A miał ich kilka na pewno. Co prawda jako Cheerleaderka nie powinien mieć zahamowań i patrząc po innych członkach drużyny powinien właśnie zacząć paplać jak najęty. Matko, czemu on nie może być tak pewny siebie i rozrywkowy jak oni? Nie, oczywiście, jego domena to stanie z boku i ewentualne dopowiadanie swojego zdania.
Spojrzał na wyciągniętą paczkę i przez chwilę faktycznie rozważał opcję zapalenia. Bo co mu szkodzi? Niby jako sportowiec nie powinien palić, ale... Właśnie większość jego znajomych popalała niezależnie czy trenowali czy nie, on chyba też może prawda? Tyle, że zwyczajnie bał się ośmieszyć. Zbłaźni się nie potrafiąc się zaciągnąć i prawdopodobnie za zaczynając kasłać przy pierwszym oddechu.
-Wiesz co nigdy nie paliłem, więc chyba spasuję. Chociaż pewnie miałbyś ze mnie niezły ubaw, patrząc jak nie wiem jak się do tego dobrze zabrać - uśmiechnął się do niego nieco niepewnie. Swoją drogą byłby to dobry sposób na zaczęcie jakiejś znajomości. Nawet jeśli nie potoczyłoby się to dalej w żaden sposób, to zawsze byłby zapamiętany jako "ten który zwymiotował paląc swojego pierwszego papierosa". Przydługa nazwa, ale jakże adekwatna. A może przesadzał i wcale tak źle by nie było?
-Uczysz się tutaj, czy tylko przyszedłeś zrobić kilka fotografii? - No musiał zapytać po prostu musiał. Ale ciekawość nie jest zwykle czymś złym. Zwłaszcza jeśli druga osoba przyciąga twoją uwagę. Tak jak teraz. Prawdę powiedziawszy Iss nie mógł do końca oderwać od niego oczu. Chłopak był przystojny, to trzeba mu przyznać, więc to chyba nic dziwnego, że z chęcią mu się przyglądał.
_________________


 
     
Subaru
Lew Salonowy


Miano: bloodkisser.
Wiek: 20
Klasa: 14th C
Wzrost: 180cm.
Ekwipunek: smakowe papierosy.
Wygląd: śnieżnobiałe włosy, typowa, szczupła sylwetka z być może zbyt chudymi nogami, wiecznie niezadowolona mina i beznamiętne spojrzenie.
TYP: seme.
Fabularnie: aktywny jak cholera.
Dołączył: 02 Lis 2013
Posty: 95
Wysłany: 2013-11-05, 22:36   

Uniósł na krótką chwilkę brwi by za chwilę wrócić do standardowej spokojnej i leciutko obojętnej twarzy. Lubił ludzi asertywnych którzy nie płynęli z nurtem pod hasłem 'ale ze mną nie wypijesz?'. Odmawiać trzeba umieć, tak samo jak trzeba umieć powstrzymać się od narzucania. Tak więc z pewną dozą aprobaty schował z powrotem paczkę do kieszeni razem z zapalniczką zaciągając się przy tym potężnie. Lubił palić, palił i nie zamierzał rzucać. Od czegoś umrzeć trzeba, a nie miał ambicji dobijać w swym żywocie do sędziwych 80 czy 70 lat. Starość go obrzydzała, nie marzył o spokojnym kończeniu żywota na werandzie w bujanych fotelu. To nie jego bajka.
-Więcej dla mnie. - rzucił uśmiechając się kącikiem ust. Zwłaszcza że serio tak uważał. - I jedno i drugie. - dodał jeszcze w odpowiedzi na zadane mu pytanie.
Dopalił prędko papierosa i rozejrzał się wokół za koszem. Przypomniał sobie jednak, że znajduje się przecież na dachu gdzie koszy z zasady się nie rozstawia, nawet, jeśli przychodzi tu pełno osób. Westchnął więc i z rezygnacją wyjął ponownie paczkę by schować w niej niedopałek. Nie znosił tego robić, ręce ciuchy i wszystko przechodziły mu wtedy zapachem zleżałego peta, doprawdy coś obrzydliwego. Jakkolwiek zapach tytoniu uwielbiał tak to uważał już za odór. Z o wiele mniejszym smakiem spali kolejne z paczki papierosy, już o tym wiedział. Cóż jednak począć, gdy nie ma innego wyjścia. Schowawszy niedopałek ruszył na wprost siebie ku brzegowi dachu by w końcu zrobić te nieszczęsne zdjęcia. Robota jest robota, deadline też go obowiązuje a słuchanie narzekań tatuśka do najprzyjemniejszych na pewno nie należy.
-Jak chcesz popatrzeć to się nie krępuj. - rzucił jeszcze.
W końcu co ma chłopaka zbywać, uwagę miał podzielną i w razie potrzeby gdyby ten zadawał mu pytania nie miałby problemu z pogawędką. W końcu pracuje rękoma i oczami, a nie ustami.
_________________
 
 
     
Issac
White snowflake


Miano: Issac Middlestone
Wiek: 16lat
Klasa: 11th A
Wzrost: 175cm
Ubiór: Ciemne rurki, szara koszulka z krótkim rękawem, bezrękawnik, trampki, beżowy płaszcz do kolan
Ekwipunek: telefon, portfel, klucze
Wygląd: Średniego wzrostu Australijczyk o białych włosach i bardzo jasnej cerze. Szczupły, choć wysportowany. Błękitne oczy, niewinny uśmiech. Coś jeszcze?
TYP: uke
Znaki Szczególne: Białe kudły, niewielka blizna na nadgarstku


Fabularnie: przygarnij ktoś!
Multikonta: Jonathan, Anthony, TaeHyung, Vi, Clayton
Dołączył: 17 Wrz 2013
Posty: 70
Wysłany: 2013-11-06, 16:11   

Czy do końca była to asertywność? Raczej nie, po prostu nie był pewny czy chce spróbować. Mimo wszystko zapach mu przeszkadzał. Gryzł w nos i zbyt łatwo osiadał na ubraniach. O innych skutkach palenia wolał nie myśleć. Może i brzmi to próżnie, ale nie miał ochoty zniszczyć swojego wyglądu pożółkłymi zębami, poszarzałą cerą i brzydkimi palcami. Nie, na to się nie pisze. Nie żeby uważał się, za kogoś atrakcyjnego, ale po co się bardziej obrzydzać? Dobra teraz to brzmi jak uważał Subaru za oszpeconego przez palenie. Na pierwszy rzut oka nie dostrzegł żadnego z tych "dodatków" palacza. Może to ściema z tym brzydnięciem? Dobra mniejsza. W każdym razie pewnie, gdyby go chłopak trochę dłużej po namawiał możliwe, że Iss by zwyczajnie mu uległ. Później byłby wściekły na siebie ale do niczego takiego nie doszło.
-Rozumiem, po prostu nie widziałem cię tutaj wcześniej dlatego pytam.- ok czyli był uczniem. Jak miło. Nie żeby to zamierzało wpłynąć w jakiś szczególny sposób na jego zachowanie czy coś. Zwyczajnie zaspokoiło część jego ciekawości. A co do bycia fotografem, czemu by sobie nie dorabiać? Sam chętnie by sobie czegoś poszukał, ale póki co nic szczególnego nie wpadło mu w oczy. Treningi pochłaniały strasznie dużo czasu wbrew pozorom, a i w kwestii zarobkowej był dość wybredny. Przecież nie podejmie się byle czego za marne grosze. Tak na prawdę to marzył mu się angaż w teatrze ale jakoś nie miał odwagi się do niego wybrać.
-Wybacz, nie powinienem się tak lampić. Po prostu dawno nikt tutaj nie zaglądał i wzbudziłeś moją ciekawość. To wszystko - o kwestii wyglądu nie wspomniał. Poza tym w szkole było mnóstwo "ślicznych chłopców", więc przyglądanie się im stało się już odruchem bezwarunkowym. W każdym razie odsunął się ze swojego miejsca i podszedł do chłopaka tym razem swój wzrok skupiając na okolicy a nie na jasnowłosym.
-Ładnie tutaj. - rzucił jakże odkrywczo.
_________________


 
     
Subaru
Lew Salonowy


Miano: bloodkisser.
Wiek: 20
Klasa: 14th C
Wzrost: 180cm.
Ekwipunek: smakowe papierosy.
Wygląd: śnieżnobiałe włosy, typowa, szczupła sylwetka z być może zbyt chudymi nogami, wiecznie niezadowolona mina i beznamiętne spojrzenie.
TYP: seme.
Fabularnie: aktywny jak cholera.
Dołączył: 02 Lis 2013
Posty: 95
Wysłany: 2013-11-06, 21:04   

Do tej pory myślał, że miejsce to jest o wiele bardziej popularne i częściej uczęszczane, ale jak widać mógł się mylić. Wiedział, że kilkoro anonimowych poszukiwaczy wrażeń i amatorów palenia jak on uciekało tutaj w sobie tylko wiadomych celach. Jak widać kończyło się tylko ja tych osobach, a mógłby przysiąc że zakazany owoc najlepiej smakuje. Gdyby to miejsce było o wiele bardziej strzeżone to pewnie sam skusiłby się i przebywał tu częściej. Mała doza adrenalinki nigdy nikomu nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie. Wszystko w umiarze jest zdrowe. Czego naturalnie nie można powiedzieć o jego własnym nałogu.
Kucnął na brzegu zadaszenia przystawiając twarz do siatki, po czym zmienił pozycję opierając jedno kolano o podłoże. Nie zabrał statywu, bał się targać całe osprzętowanie ze sobą ze względu na możliwość najścia personelu szkolnego. Poza tym bądź co bądź te wszystkie bajery kosztowały pewne pieniądze które z resztą sam uciułał więc strata jakiegokolwiek elementu, nawet przesłony do obiektywu zabolałaby go cholernie. Swoje rzeczy, nieważne czy skarpetki czy aparat traktował niemal jak świętość. Jego osobowość zdawała się krzyczeć głosem pięciolatka 'co moje to nie ruszaj!'.
-Ładnie. Pełno rozwrzeszczanej młodzieży, śmieci i czepiających się pseudopedagogów. Raj na ziemi. - odparł z przekąsem na ostatni komentarz.
Pesymizm wylał się z niego szerokim strumieniem, ale chyba każdy ma takie chwile. Zwłaszcza, gdy się nie wyśpi i nie dobudzi skutecznie wielkim kubkiem kawy którym raczy się zazwyczaj a tego dnia akurat nie dane było go skosztować.
_________________
 
 
     
Issac
White snowflake


Miano: Issac Middlestone
Wiek: 16lat
Klasa: 11th A
Wzrost: 175cm
Ubiór: Ciemne rurki, szara koszulka z krótkim rękawem, bezrękawnik, trampki, beżowy płaszcz do kolan
Ekwipunek: telefon, portfel, klucze
Wygląd: Średniego wzrostu Australijczyk o białych włosach i bardzo jasnej cerze. Szczupły, choć wysportowany. Błękitne oczy, niewinny uśmiech. Coś jeszcze?
TYP: uke
Znaki Szczególne: Białe kudły, niewielka blizna na nadgarstku


Fabularnie: przygarnij ktoś!
Multikonta: Jonathan, Anthony, TaeHyung, Vi, Clayton
Dołączył: 17 Wrz 2013
Posty: 70
Wysłany: 2013-11-07, 12:04   

W brew pozorom aż zatłoczone to ono nie było. Owszem zdarzało się wpaść na kogoś, chociażby jak teraz, ale przez większość czasu nie było tutaj nikogo. Pewnie właśnie dlatego uczniowie gdy chcieli zwyczajnie odetchnąć od wszystkiego szli tutaj. Wiedzieli, że tutaj będzie odrobina spokoju. A przynajmniej tak uważał Issac. Co prawda wspinanie się na samą górę nei było zbyt ciekawe ale no już. Wszystko ma swoje słabe strony prawda.
Usiadł na ziemi i oparł się o siatkę mając cichą nadzieję, że ta wytrzyma napór. Na lekcje latania nie miał zbyt dużej ochoty zwłaszcza, że to nie była wysokość pierwszego piętra. Ciekawe jak bardzo by się połamał, hmm lepiej nie sprawdzać.
Na jego słowa zaśmiał się cicho. Cóż miał rację. Pomijając wszystkie rzeczy jakie wymienił to faktycznie było tutaj ładnie. Co prawda Iss miał na myśli scenerię no ale.
-Nie zapominajmy jeszcze o bufonach i szkolnych drabach. Oni też dodają temu wszystkiemu uroku- chyba powinien podciągnąć to pod śmieci, no ale już. Co do tego pesymizmu, to całkiem normalne, że chwilami ma się taki nastrój. Nic w tym złego. Ile to razy on sam miał podobne podejście. Kwestia niskiego ciśnienia albo coś w ten deseń. Ogólnie przeważnie aura na dworze wpływała bardzo silnie na niego.
-Jestem Issac tak przy okazji. - przedstawił się uśmiechając się do niego delikatnie. Cóż może i narzucał się ze swoim towarzystwem, ale skoro już byli tutaj we dwoje czemu każdy miałby spędzać czas na dwóch różnych krańcach dachu? Chyba też swoim gadulstwem, aż tak mu nie przeszkadzał. Nie szturchał go, nie właził w obiektyw, a tylko mówił. Równie dobrze można było jego słowa puszczać mimo uszu i kompletnie ignorować. Nie byłby to pierwszy raz.
_________________


 
     
Subaru
Lew Salonowy


Miano: bloodkisser.
Wiek: 20
Klasa: 14th C
Wzrost: 180cm.
Ekwipunek: smakowe papierosy.
Wygląd: śnieżnobiałe włosy, typowa, szczupła sylwetka z być może zbyt chudymi nogami, wiecznie niezadowolona mina i beznamiętne spojrzenie.
TYP: seme.
Fabularnie: aktywny jak cholera.
Dołączył: 02 Lis 2013
Posty: 95
Wysłany: 2013-11-07, 16:24   

Przemknęło mu przez głowę że on sam o sobie mógłby powiedzieć, ze jest takim właśnie draniem jak z opisu, ale na pewno nie w stu procentach. Po prostu trochę ma za uszami i w tym tkwi właśnie jego urok, z którego zdarza mu się czasami skorzystać. Ludzka rzecz.
Oderwał na chwilę wzrok od obiektywu i zadarł głowę w stronę chłopaka mrużąc lekko oczy, gdyż spoglądał pod światło. Patrzył tak na niego przez dłuższą chwilę pozwalając oczom przywyknąć do zmiany światła zastanawiając się jednocześnie czy widział już go wcześniej. Miał pamięć do twarzy, był wzrokowcem, uznał jednak że prawdopodobnie widział go kiedyś na korytarzu jedynie przez chwilę i nie zapamiętał, bo wydawał mu się być praktycznie obcą osobą.
-Subaru. - odparł odchylając głowę jeszcze bardziej w bok by grzywka odsłoniła mu widok jeszcze bardziej. Przez chwilę jeszcze próbował ocenić wiek chłopaka, dał jednak za wygraną i postanowił zapytać. - Która klasa?
Sam nie wiedział czemu właściwie o to pyta, w zasadzie nie powinno go to interesować. Nie szukał przyjaciół, nie cierpiał jakoś szczególnie na brak towarzystwa, ale jak każdy odczuwał od czasu do czasu potrzebę socjalizacji.
Wrócił spojrzeniem na aparat przysuwając go nieco bardziej do oka. Nie lubił bawić się w spoglądanie na cyfrowy wyświetlacz, musiał wszystko mierzyć przez wizjer. Uważał za niesamowicie nieprofesjonalne kiedy szło się drogą na skróty. Jednakże z tym samym nastawieniem podchodził do osób pierwszy raz mających w rękach aparat a udających, że znają się na sprzęcie od a do zet.
_________________
 
 
     
Issac
White snowflake


Miano: Issac Middlestone
Wiek: 16lat
Klasa: 11th A
Wzrost: 175cm
Ubiór: Ciemne rurki, szara koszulka z krótkim rękawem, bezrękawnik, trampki, beżowy płaszcz do kolan
Ekwipunek: telefon, portfel, klucze
Wygląd: Średniego wzrostu Australijczyk o białych włosach i bardzo jasnej cerze. Szczupły, choć wysportowany. Błękitne oczy, niewinny uśmiech. Coś jeszcze?
TYP: uke
Znaki Szczególne: Białe kudły, niewielka blizna na nadgarstku


Fabularnie: przygarnij ktoś!
Multikonta: Jonathan, Anthony, TaeHyung, Vi, Clayton
Dołączył: 17 Wrz 2013
Posty: 70
Wysłany: 2013-11-10, 21:47   

Prawdę mówiąc raczej wątpił, by ten go widział wcześniej. Pomimo swojej profesji raczej mało rzucał sie w oczy, albo przynajmniej szybko o nim zapominano. Poza tym mecze od dawna się nie odbywały, by móc występować, a treningi omijał póki co szerokim łukiem. Zwyczajnie wolał unikać tłumów i szkolnego boiska. Ciekawe za ile mu przejdzie ten irracjonalny strach.
-Miło poznać- uśmiechnął się do niego delikatnie. Zaraz jednak spoważniał czując wibracje telefonu. Nieco zaskoczony wyciągnął urządzenie i odczytał wiadomość. Wyraz jego twarzy stał się bardziej nieczytelny.
-Wybacz ale muszę już iść. Do zobaczenia - wstał z miejsca i uśmiechnął się przepraszająco po czym szybko wybiegł na schody.

z/t
_________________


 
     
Ritsu 
Przytulanka
Damn, that smile.


Miano: Ritsuka Otani Tanako.
Wiek: osiemnaście, ale nie wygląda.
Pseudonim: Ritsu.
Klasa: 12th A
Wzrost: sto sześćdziesiąt centymetrów.
Ubiór: zależy.
Ekwipunek: telefon komórkowy, garstka cukierków, mały portfel, notesik i ołówek.
Wygląd: Szczupła, niewysoka osoba o nieco dłuższych króczoczarnych włosach, których kosmyki niedbale opadają na jego twarz, często przesłaniając zielono-szare oczy, otoczone firaną niedługich ciemnych rzęs.
Miłość: Ritsuka nie rozumie znaczenia słów ,,Kocham Cię''.
TYP: Uke, jeśli już.
Znaki Szczególne: Smutny wyraz twarzy.


Fabularnie: mru~.
Multikonta: Brak.
Wiek: 24
Dołączył: 12 Lis 2013
Posty: 110
Wysłany: 2013-11-25, 23:05   

Dzisiejszy dzień był dosyć męczący. Ostatnie dwadzieścia cztery godziny spędził w towarzystwie, więc zdecydowanie należała mu się chwila odetchnięcia. Po powrocie do swojego pokoju wziął długi, obfity prysznic. Wszędzie dobrze, ale w 'domu' najlepiej, jak to się mówi. Całkowita swoboda, spokój. Tego potrzebował na tę chwilę. Zwyczajnie odpocząć. Dach szkoły wydawał się najlepszym miejscem. Czy o tej godzinie w taką wietrzną pogodę można było spodziewać się tam kogokolwiek? Wątpił. Po prysznicu przebrał się w świeże, czyste ubranie. Zwykłe odpowiednio dopasowane spodnie, jakąś koszulkę i bluzę. Na to narzucił jedynie płaszcz. Niestety lub stety szalik został mu odebrany, dlatego musiał obyć się bez niego. Po wyjściu z pokoju powolnym krokiem skierował się w stronę półpiętra, wchodząc po sporej ilości schodów. Nie śpieszył się, więc nawet nie odczuł większego zmęczenia.
Już w pierwszej chwili wychodząc na dach szkoły poczuł na swojej twarzy nieco silniejszy podmuch wiatru. Rozejrzał się dookoła przytrzymując grzywkę, która dosłownie fruwała na wietrze we wszystkie strony ograniczając mu widoczność. Tak jak się spodziewał. Nie ma tu nawet żywej duszy. Nabrał sporą ilość powietrza głęboko w płuca od razu szybko je wypuszczając przez usta. Przeszedł kawałek po dachu, aż w końcu zatrzymał się i usiadł na tylnej części płaszcza, która była na tyle długa, że tyłek nie miał możliwości wystawać poza materiał kurtki. Kompletna cisza towarzyszyła mu dookoła i jedynie mocniejsze świsty wiatru. Jak miło.
_________________
 
 
     
Tohru
Ćpun


Miano: Tohru Harakawa
Wiek: 17 zim
Pseudonim: Ćpun
Klasa: 12th A
Wzrost: 186cm
Ekwipunek: Zapalniczka, papierosy, portfel no i dragi
Miłość: Pogrzebana
TYP: Zależy jak leży
Znaki Szczególne: Tatuaż na plecach


Fabularnie: Nope
Motto: Czy jest coś gor­sze­go niżeli śmierć? Życie, jeśli pragniesz umrzeć.
Multikonta: Są
Dołączył: 17 Lis 2013
Posty: 33
Wysłany: 2013-11-26, 09:54   

Zły, zły, zły. Tak go idzie określić najlepiej w tej chwili. Szedł korytarzami jak huragan. Nie tak szybko, ale z taką właśnie siłą. Jak mu ktoś stanął na drodze to zaraz mógł się pożegnać z książkami, które ściskał w dłoni a Tohru w ogóle by się za nim nie obejrzał. Zostawiał za sobą nieomal chaos i pełne wyrzutów sojrzenia, czasem nawet jakieś wyzwisko poleciało. Spotkanie w bibliotece nieźle go rozjuszyło. Nie podobała mu się opcja robienia za tłumacza głuchoniemego, to raz. A dwa że zirytował o niezmiernie ten rudy cheerleader i jego durna odzywka. Zwyczajnie wyprowadziło go to z równowagi.
Szedł więc przed siebie szukając samotni. Już wcześniej odkrył drogę na dach i tam zamierzał spędzić najbliższych kilka gdzin, o tak, żeby ochłonąć i się uspokoić. A przy okazji może wiatr urwie mu ten jego łeb.
Wdrapał się więc na schody (tu akurat trochę się pospieszył a że kondycji nie miał żadnej to się zasapał) i otworzył drzwi na dach. Wyszedł i ku swojemu rozczarowaniu okazało się że wcale nie jest tam sam. Siedział tam już Ritsu. Oh jak miło. Gęba z klasy.
Może jednak spróbuje się uspokoić.
- Kogo moje oczęta widzą. - zaczął, stając nad chłopakiem.
Tak naprawdę to go lubił. W swoich standardach. Tylko że okazywanie pozytywnych uczuć w przypadku Tohru było zwyczajnie niemożliwe.
_________________
 
     
Ritsu 
Przytulanka
Damn, that smile.


Miano: Ritsuka Otani Tanako.
Wiek: osiemnaście, ale nie wygląda.
Pseudonim: Ritsu.
Klasa: 12th A
Wzrost: sto sześćdziesiąt centymetrów.
Ubiór: zależy.
Ekwipunek: telefon komórkowy, garstka cukierków, mały portfel, notesik i ołówek.
Wygląd: Szczupła, niewysoka osoba o nieco dłuższych króczoczarnych włosach, których kosmyki niedbale opadają na jego twarz, często przesłaniając zielono-szare oczy, otoczone firaną niedługich ciemnych rzęs.
Miłość: Ritsuka nie rozumie znaczenia słów ,,Kocham Cię''.
TYP: Uke, jeśli już.
Znaki Szczególne: Smutny wyraz twarzy.


Fabularnie: mru~.
Multikonta: Brak.
Wiek: 24
Dołączył: 12 Lis 2013
Posty: 110
Wysłany: 2013-11-26, 12:57   

Jego spokój został nagle zakłócony. Zielonooki zadarł delikatnie głowę do góry wzrokiem spotykając się z Tohru. A tak, znają się całkiem dobrze, w końcu przecież chodzą do jednej klasy. Rówieśnik stosunkowo niedawno pojawił się w tej szkole i wraz ze swoim przybyciem zapanował mały niepokój w klasie, ale taki naprawdę malutki.. Taa. W każdym bądź razie już pare razy mieli okazję natknąć się na siebie poza zajęciami zupełnie tak, jak teraz. Ritsu zmarszczył mimowolnie, ledwo widocznie brwi. Co on tutaj robił?
- Cześć Tohru. - Przywitał się kturalnie, przecież mimo wszystko wypadało. Podniósł się z pozycji siedzącej na równe nogi. Nawet teraz gdy wstał był i tak o wiele niższy od kolegi z klasy, zresztą jak praktycznie od każdego. Ale chyba zdążył już przywyknąć do tego faktu.
- Co Cię tu sprowadza? - Zapytał beznamiętnie starając się unikać kontaktu wzrokowego z blondynem. Zazwyczaj ich spotkania nawet jeżeli przypadkowe były dosyć dziwne.. Często na lekcjach Tohru nie powstrzymywał się od pewnych zachowań, nie wspominając już lepiej co dzieje się kiedy zostają sam na sam. Że też akurat musiał tu przywlec się, no masz.
_________________
 
 
     
Tohru
Ćpun


Miano: Tohru Harakawa
Wiek: 17 zim
Pseudonim: Ćpun
Klasa: 12th A
Wzrost: 186cm
Ekwipunek: Zapalniczka, papierosy, portfel no i dragi
Miłość: Pogrzebana
TYP: Zależy jak leży
Znaki Szczególne: Tatuaż na plecach


Fabularnie: Nope
Motto: Czy jest coś gor­sze­go niżeli śmierć? Życie, jeśli pragniesz umrzeć.
Multikonta: Są
Dołączył: 17 Lis 2013
Posty: 33
Wysłany: 2013-11-26, 19:54   

Spojrzał z góry na Ritsu. Było to głównie spowodowane tym że chłopak był zwyczajnie wyższy niż jego rozmówca. Jego twarz była raczej obojętna, sam nie wiedział co wyniknie z tego spotkania. Najpewniej dobrze będzie jeśli powstrzymałby się od wszelakich czynów czy chociażby dogryzek. Był jednak dość wzburzony poprzednią rozmową, nie wiedział czy mu się to uda.
- Przewietrzyć się przyszedłem.
Jedno było pewne. Tohru faktycznie gdzie się tylko pojawił zaraz rozpętywał małe zamieszanie. Teraz w szkole nie było wyjątku. Jego przybycie do klasy zasiało mały zamęt wśród uczniów.
Spróbował wykrzywić usta w uśmiechu, ale wyszedł mu raczej nieprzyjemny grymas. Nie jego wina że odwykł od uśmiechania się. Ale on naprawdę próbował! No bo Ritsu przynajmniej go nie wkurzał jak inni uczniowie.
- A ty?
W sumie to nawet by sobie usiadł koło niego ale skoro chłopak już wstał, to trudno. Postoją sobie obaj.
_________________
 
     
Ritsu 
Przytulanka
Damn, that smile.


Miano: Ritsuka Otani Tanako.
Wiek: osiemnaście, ale nie wygląda.
Pseudonim: Ritsu.
Klasa: 12th A
Wzrost: sto sześćdziesiąt centymetrów.
Ubiór: zależy.
Ekwipunek: telefon komórkowy, garstka cukierków, mały portfel, notesik i ołówek.
Wygląd: Szczupła, niewysoka osoba o nieco dłuższych króczoczarnych włosach, których kosmyki niedbale opadają na jego twarz, często przesłaniając zielono-szare oczy, otoczone firaną niedługich ciemnych rzęs.
Miłość: Ritsuka nie rozumie znaczenia słów ,,Kocham Cię''.
TYP: Uke, jeśli już.
Znaki Szczególne: Smutny wyraz twarzy.


Fabularnie: mru~.
Multikonta: Brak.
Wiek: 24
Dołączył: 12 Lis 2013
Posty: 110
Wysłany: 2013-11-26, 21:53   

Czarnowłosy oparł się plecami o betonową ściankę za nim, za którą znajdowało się wejście na dach. Spojrzał na Tohru, który pomimo obojętnego wyrazu twarzy wydawał się trochę poirytowany. Czy spotkało go coś co mogło go mocno zdenerwować? Ach, całkiem możliwe. Przecież miał pomagać i zajmować się tym głuchoniemym chłopcem, Claytonem, z którym także był w tej samej klasie. No, więc nie dziwne, mógł nawet całkiem przypadkowo natchnąć się gdzieś na niego i wdać w ostrą konwersację.
- Jak niańczenie? - Zapytał, a zabrzmiało to tak jakby chciał pograć kosztem jego nerwów, ale to było pytanie zadane z czystej ciekawości, raczej. Od początku widać było, że blondynowi zdecydowanie nie pasował taki układ. Nagłe przeniesienie, uganianie się za kimś, tłumaczenie klasie i nauczycielowi co on mówi, aby ułatwić wszystkim dookoła funkcjonowanie. Troszkę udręka.
- Odpocząć. - Powiedział poprawiając niesforne kosmyki włosów, które przez wiatr były dosłownie wszędzie i bezczelnie utrudniały widok na Tohru. Wcisnął mocno zmarznięte dłonie głęboko w kieszenie płaszcza, aż zadrżał z zimna. Tu wiało zdecydowanie bardziej niż w każdym innym miejscu na terenie szkoły.
_________________
 
 
     
Tohru
Ćpun


Miano: Tohru Harakawa
Wiek: 17 zim
Pseudonim: Ćpun
Klasa: 12th A
Wzrost: 186cm
Ekwipunek: Zapalniczka, papierosy, portfel no i dragi
Miłość: Pogrzebana
TYP: Zależy jak leży
Znaki Szczególne: Tatuaż na plecach


Fabularnie: Nope
Motto: Czy jest coś gor­sze­go niżeli śmierć? Życie, jeśli pragniesz umrzeć.
Multikonta: Są
Dołączył: 17 Lis 2013
Posty: 33
Wysłany: 2013-11-28, 21:56   

Ano, ta odzywka, czy raczej pytanie faktycznie tylko jeszcze bardziej rozjuszyły chłopaka. Wzmianka o Claytonie po tym jak się z nim spotkał, zdenerwowała go. Nie miał więc oczywiście zamiaru opowiadać o tym Ritsu. Niemniej poprzez ów wzmiankę, Tohru zirytował się oczywiście jeszcze bardziej i całe jego postanowienie bycia miłym wzięło i się po prostu poszło przejść. Ale jeszcze trzymał się na wodzy. Choć ręce które miał w kieszeniach zacisnął w pięści.
- Nijak - odpowiedział, chociaż przypominało to bardziej warknięcie.
Faktem było że postanowili już sobie z Clayem że Tohru będzie tylko udawać że mu pomaga. A w rzeczywistości będą łazić osobnymi drogami, tak jak to było do tej pory. I każdy będzie zadowolony. Tylko jak nauczyciele będą coś podejrzewać to wtedy Tohru porobi głuchoniememu za tłumacza a tak, każdy zajmował się swoimi sprawami. Obaj byli zbyt dumni jednak by naprawdę współpracować.
Tohru zmierzył chłopaka spojrzeniem. Zimnym dodajmy. Co musiało jeszcze bardziej zmrozić zmarzniętego już, przez ten porywisty wiatr, chłopaka.
- Widzę że ci zimno? - zapytał równie chłodnym tonem co podmuchy wiatru targające ich ubraniami i włosami. Stanął tuż przed Ritsu, jakby mu chciał zagrodzić drogę ucieczki. - Może chodźmy do środka?
Powiedziawszy to złapał chłopaka za rękę i siłą wprowadził do szkoły.

ztx2
_________________
 
     
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 25
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-12-28, 10:25   

Święta, święta i po świętach. Całe szczęście. Był nimi cholernie zmęczony, a musiał zapieprzać na zajęcia (przecież jak nie będzie chodził, to nie zda, z tego nie chcemy). Oczywiście, Vincent przez ''zapieprzanie'' miał na myśli pójście na dwie godzinki na przedmioty, z których miał najmniej obecności. Perspektywa pracy po osiemnastej jeszcze bardziej go dobijała, ale to nic. Aktualnie było południe i trzeba było się zrelaksować. Panicza Stara nie przeraził śnieg, który napotkał go w dość... konkretnych ilościach. Nawet mróz, mimo że nie dysponował kurtką tylko cienkimi ciuszkami, mające na celu ładnie wyglądać, a nie zapewnić ciepło. Zaspokojenie próżności oka ludzi to jedyny dobry uczynek dnia codziennego. Szczerze, nie zdziwiłby się, gdyby jakiś nauczyciel jeszcze za nim ganiał po szkole, bowiem Stara przyłapano na kulturalnym paleniu w kiblu i nie zdziwiłby się, gdyby zostały wmieszane to osoby trzecie, które miały za zadanie powiadomić, gdzie aktualnie się znajduje. Właśnie dlatego swój relaks przeniósł na piździcę. Owszem, to Vincent zawsze mówił ''nie pal, zżółkną Ci zęby!'', ale przecież nikomu połowa papieroska nie zaszkodziła.
Wyciągnął paczkę z kieszeni, po czym wyjął cienkiego papierosa, odpalając go. Zaciągnął się mocno i wypuścił dym. Pochylił się nad barierkami niebezpiecznie nisko, w dodatku te zaprotestowały jego ciężarowi. Z perspektywy osób trzecich, mogłoby wyglądać to tak, że samozwańczy Bóg właśnie popełnia samobójstwo, mając zamiar skończyć jak tamten chłopiec. Nawet, jakby pozbierali jego ciało, zostałby tylko czerwony kleks, póki nie zamalowaliby go. Zaiste smutne, jednak ludzkie ciało to nadal ludzkie ciało, niezmienne do duszy, która w nim zamieszkuje, a przynajmniej tak właśnie myślał Star. Był na tyle zmęczony, aby zaprzątać sobie głowę takimi beznadziejnymi sprawami, zamiast iść na imprezę i wyszaleć się. Teraz zwisał smętnie na tej kruchej barierce, nogi były na tej śliskiej powierzchni i to byłoby na tyle z tryskania feromonami na prawo i lewo.
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,67 sekundy. Zapytań do SQL: 9