Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Dach Budynku.
Autor Wiadomość
Kotori 
Sławny Rysownik/ Nauczyciel
Lis Pospolity.


Miano: Kotori Yuu.
Wiek: 26 lat.
Pseudonim: Daisy, Sephiroth; Kot, Lis oraz Rudzielec. Farbowany Lis także przyjęty od niedawna.
Wzrost: 178 centymetrów.
Ubiór: Chodzi różnie ubrany. Zależy to od jego nastroju i danego dnia. Ale najczęściej można go spotkać w różnorodnych swetrach. Najczęściej długich, które sięgają mu do tyłka oraz w obcisłych spodniach, typu rurki, gdyż najlepiej na nim leżą. Od czasu do czasu w leginsach czarnych zdarzy się go spotkać i nie mylić mi tutaj je z kalesonami. Czasem jakieś trampki, albo, gdy jest chłodniej kowbojki.
Ekwipunek: Torba: Szkicownik, a jak i on, to piórnik z wyposażeniem; cukierki miętowe, czasem fajki.
Wygląd: Rudowłosy koleś, który czasami farbnie się na fioletowo. Sięgają mu one (włosy) poza tyłek. Szczupła sylwetka, jasna cera. Oczy koloru głębokiej, chłodnej zieleni, dosyć gęste rzęsy zadarty, mały nos.
Miłość: Zbyt pochłonięty pracą.
TYP: Masochistyczny Switch.
Znaki Szczególne: Rude włosy, czasem filetowe teraz; blizna przechodząca przez całe plecy po ukośniej stronie aż do biodra. Czasem rany na rękach i drobne blizny na nich.


Fabularnie: Zawieszenie.
Motto: Z głupim kłócić się nie będę.
Multikonta: Felek, Ruma, Bazyl, Bernard, Kevin, Alexander
DODATKOWE: Wychowawca klasy 12th A.


Wiek: 33
Dołączył: 17 Sty 2013
Posty: 1011
Wysłany: 2013-01-30, 16:54   Dach Budynku.

No... po prostu dach. Nie ma co tu liczyć na tłumy, w ogóle mało osób w to miejsce przychodzi, chyba, że jakieś typowe odludki, zmęczeni życiem - dosłownie i w przenośni - lub po prostu ci, których szkolny harmider zdążył zrazić i szukają chwili spokoju. A dach jest do tego poniekąd idealny, tym bardziej, że nie ma tu tłumów uczniaków drących się na prawo i lewo. Cisza. Tylko wysokość i to, że jest tu dość chłodno może nieco zrazić. Warto też dodać, że zabrania się uczniom tutaj wchodzić - jak już kogo przyłapią, to nie ma zmiłuj, kara musi być. Wszystko dlatego, że jakiś czas temu miał tu miejsce mały ,,incydent'', podczas którego jakiś chłopak rzucił się w dół. Wiadomo, jest wysoko, to i nie dziwota, że nie przeżył. Dlatego też nauczyciele zamykają drzwi na dach na klucz, a sam wcześniej wspomniany został ogrodzony, coby nikomu więcej nigdy nie przyszedł do łba podobny pomysł. Albo przynajmniej uniemożliwić próby wprowadzenia takowego w życie. Jednakże, ostatnimi czasy jeden z nauczycieli zostawił klucz w zamku - ktoś go sobie przywłaszczył, a drzwi od tej pory stoją otworem, o czym ci, rzecz jasna, nie mają pojęcia.
 
     
Saul Hudson
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-12, 00:17   

Saul nie mógł sobie znaleźć miejsca w budynku szkoły. Dzieciaki go denerwowały, a niektórzy nauczyciele działali na Hudsona jak płachta na byka. Mając już serdecznie dość wszystkiego, wziął gitarę ze swojego gabinetu, narzucił na ramiona skórę i poszedł poszukać odludnego miejsca. Niestety we wszystkich zakamarkach, w których się zwykle zaszywał by móc pobyć sam już ktoś był. Saul wpadał w coraz to większą złość. Miejsca pomału mu się kończyły, a jego frustracja rosła. Wreszcie przypomniał sobie o wyjściu na dach. Poszedł więc ku wejściu i wielce się zdziwił. Doskonale pamiętał, że te drzwi powinny być zamknięte. Jednak nie miał ochoty teraz nikogo widzieć. Postanowił zająć się tą sprawą później jak już trochę ochłonie. Spuścił sobie z góry niewielką drabinkę i wyszedł na dach. Rozejrzał się wokoło i westchnął cicho. Cisza jaka tu panowała była dla niego zbawienna. Ruszył więc w swoje ulubione miejsce między dwoma kominami i tam usiadł. Zdjął gitarę, sprawdził strojenie, a gdy już wszystko było tak jak należy zaczął grać.
 
     
Ethan
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-12, 01:40   

Nie tylko Slash dzisiaj miał humor, który można nazwać 'Cięty jak Osa'. Gwar szkoły nie działał pozytywnie. Zwłaszcza gdy było go w ndmiarze. Kiedyś po prostu nastąpi chwila, że czara zostanie przelana, a wystarczy mała, tycia kropelka by rozpętać istne tsunami. Każdy ma swoje granice i wie instynktownie jiedy zbliża się ich kres. Tak więc Etcia wolał się eksmitować na dach. Liczył, że chociaż tam będzie ciutkę spokojniej. Energicznym lekko drapieżnym krokiem szedł po schodach w kierunku drzwi. Patrząc na nie niczym ciele na malowane wrota, które pędziło na odpust. Tak by można ocenić jego minę. Dłonie miał wciśnięte w kieszenie, Na ramieniu jednym wisiała torba z książkami, a na drugim gitara.
Nie siląc sie na delikatność z kopniaka otworzył drzwi. Te zatrzeszczały symfonie sprzeciwów, ale Ethan już był po za teren ich rażenia. Mianowicie przy barierce. Zsunął z ramion torbę i rzucił na ziemie, obok niej delikatnie postawił gitarę. Wygrzebał jakieś butelkowane picie i odkręcił. Sahara w gardle niemożliwie go mierziła. Dopiero po chwili usłyszał brzdękanie gitary, zaczął się więc rozglądać. Jak sie nie mylił to był to Slash. Każdy miał specyficzny styl grania, to coś jak z kreską rysowników. Te niezlokalizowane coś, sprawiało, że w mniejszej lub większej części jest się rozpoznawalnym. Delikatnie się uśmiechnął, widząc iż się nie mylił.
- Natłok wszystkiego wygnał na dach Psorze?
 
     
Saul Hudson
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-12, 12:40   

Hudson grał i jak to bardzo często bywało odpływał wtedy do swojego świata. Nic nie mogło go wtedy zatrzymać ani z niego wyciągnąć. Dochodziły do niego dźwięki z zewnątrz jednak były one ciche i odległe jakby ktoś mówił do ciebie zza ściany. Nie zwrócił uwagi na skrzypienie drzwi więc nawet nie przeczuwał, że za chwilkę nie będzie tu sam. Prawda była taka, że Hudson miał chandrę. Jedne z jego chórzystów oświadczył mu, że nie może śpiewać i nie podał powodu. Opiekun prosił i naprawdę chciał się dowiedzieć. Był pogrążony w swoich własnych myślach. Wkurzyło go też to, że jeden z nauczycieli zaczął wygłaszać swoje poglądy na temat jego posady, gdy Slash właśnie wchodził do pokoju nauczycielskiego. W końcu dotarło do umysłu Slasha, że ktoś do niego coś mówi. Przestał grać i otworzył oczy. Gdy zobaczył Ethana odetchnął z ulgą. Pytanie jednak było bardzo dziwne.
- A jak ci to wygląda. Mam dość tego ciągłego hałasu i ciągłej obecności uczniów, którzy w dużej mierze zawsze coś od ciebie chcą. Mam nadzieję, że ty nie masz do mnie żadnej sprawy. – powiedział, a dopiero po chwili oprzytomniał.
-Ale moment jakim cudem wszedłeś na dach i skąd wiedziałeś, że tu da się wejść bez klucza? – zapytał i spojrzał na chłopaka.
 
     
Ethan
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-12, 12:59   

Ethan wyczuwał zdenerwowanie Hudsona. Wolał więc go nie denerwować, z resztą sam by nie chciał by ktoś go bardziej wkurzał. Oblukał psora od stóp do głów, i miał dziwne wrażenie, że coś go dręczy, ale wolał nie pytać.
- Ludzie szukają ciszy i 'swojego świata' z różnych powodów, ale w rzeczy samej, to denerwujące.
Podrapał się po głowie i zmierzwił włosy. Był nie tylko zenerwowany, ale i zmęczony. Jakieś pacany z pokoju obok nie dały mu się wyspać. Czuł jakby po głowie przebiegło mu stado mustangów.
Pytanie psora nieco zbiło go z tropu, aż przechylił głowę. Jedna z brwi powędrowa do góry nadając ywarzy chłopaka śmieszny wyraz. Coś w rodzaju ' Da fak?'.
- Każdy wie, że tutaj można wejść.- Drzwi są cały czas otwarte. Nie będzie sie przecież przyznawał że ktoś majstrował przy zamku, tak by nawet przekręcenie kluczyka ich nie zamykało. - A weszłem normalnie, z kopa.. Tylko nie mów o tym nikomu psorze, zwłaszcza panu Katzuyi.
Tak sie składa, że często za różne akcje ląduje u niego w kozie, a tego nie lubi. Wzdrygnął sie na myśl o pisaniu wypracowań albo siedzeniu bez ruchu.
Oparł się o barierkę i chwycił za gitarę. Można przecież ten czas wykorzystać. Rozpiął więc futerał i wygrzebał gitarkę.
- Może pogramy, hm?
Zaproponował uśmiechając się z kącikiem ust. Lubi grać ze Slashem. Jako, że nie ma takiej okazji zbyt często, to korzysta kiedy może. Czekał więc na odpowiedź czarnowłosego, sprawdzając brzmienie strun, chyba były w porządku.
 
     
Saul Hudson
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-12, 14:04   

Slash starł się uspokoić i bardzo chciał być teraz sam. Wiedział jednak, że w szkole to nie możliwe i w końcu ktoś go znajdzie. Westchnął tylko cicho i spojrzał na Ethana. W sumie chciał z kimś pograć i po improwizować. To był właśnie ten dzień. Muzyka zawsze uspokajała Slasha i teraz wiedział, że to jedyna rzecz jaka może go wyprowadzić z wkurzenia.
- Niestety ludzie bardzo często chcą być sami ale czasem nie wiedzą, że właśnie towarzystwo ludzi jest mu potrzebne. W końcu jesteśmy zwierzętami stadnymi. – powiedział patrząc na chłopaka. Nie wiedział czemu jego serce zawsze się radowało gdy widział czarnowłosego chłopaka. Wiele razy się nad tym zastanawiał i nigdy nie doszedł do jednego tego samego wniosku. Tym razem również na widok Ethana serce Hudsona oszalało i zaczęło bić w zawrotnie szybkim rytmie.
- Mogę tego nie zgłosić jednak wiesz doskonale, że powinienem. Te drzwi były zawsze zamknięte dopóki jakiś idiota zapomniał wyjąć z nich klucza i go zostawił. Nie powiem nikomu, że widziałem tu ucznia jednak muszę powiedzieć, że klucz do drzwi zniknął i są one otwarte. – rzekł spokojnym tonem choć w środku się gotował. Nie rozumiał wielu rzeczy ale teraz parę osób po prostu przesadziło i niestety jego charakter tego nie wytrzymał. Na wzmiankę o profesorze Katzuyi skinął tylko głową na znak, że się zgodził. Gdy usłyszał propozycję gry lekko się uśmiechnął. Uwielbiał grać.
- Pewnie, że możemy pograć. Może wtedy się uspokoję. Mam tylko nadzieję, że mój humor nie będzie ci przeszkadzał. – dodał spoglądając na chłopaka.
Ostatnio zmieniony przez Saul Hudson 2013-02-15, 21:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ethan
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-12, 15:52   

Zaśmiał się cicho na słowa profesora, sam wolał nie oceniać ludzi jednak.. Przy Slashu chyba mógł sobie pozwolić, na nieco luźniejsze podejście. Podrapał się w głowę uśmiechając.
- Homo Sapiens. Człowiek rozumny. Tak nas chyba uczy. To istota stadna, wszystkożerna, należąca do strunowców. Wysoko wyspecjalizowany ssak, kręgowiec o wyjątkowo wielkiej puszce mózgowej. Jednak wykorzystuje zaledwie 30 procent tego dobrodziejstwa.
Przyglądał się Slashowi. To co mówił miało sens, ale też sie mylił. Z resztą mało który nauczyciel wie, co tak na prawdę dzieje sie w szkole. Musieli by wymienić zamki, bo kluczyk nic nie da. Ale to przemilczał.
- To zrozumiałe, nie wspominaj tylko o mnie, mam wystarczająco dużo kłopotów i bez tego.
Sięgnął do kieszeni i wygrzebał swoją uluioną kostke do gry, może trudno w to uwierzyć, ale należała do jego ojca, znalazł ją w raz z gitarą. Obie rzeczy to relikty, o ile można sie tak wyrazić. Usiadł wygodniej, a słonie jakie padało na jego włosy sprawiało, że dopiero teraz widać było wiśniowy odcień.
-No to bierz sprzęt i siadaj, pogramy.
Brzdęknął kilka razy w strunę, a potem przeszedł do grania 'Sandman' Metaliki. Jedna z jego ulubionych piosenek. Przymknął oczy wdychaj ąc powietrze. Zapewne gdyby wiedział Jak nauczyciel na niego reaguje było by mu niezręcznie. Sam jednak starał się nie myśleć, że on mu sie podobał. Za wielka różnica wieku, stanowisk.. Chociaż mówi sie, że miłość nie ma granic. Jednak to mógłby być kłopot dla nich obojga, pod różnymi względami, a wolał tego uniknąć.
 
     
Saul Hudson
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-15, 21:55   

Hudson spojrzał na chłopaka. Wydawał mu się bardzo bezpośredni i to mu się w nim podobało. Slashowi wydawało się, ze nie ma żadnych zahamowań i zawsze wali prosto z mostu. Jego wywód o Homo Sapiens jako o gatunku stadnym rozbawił Slasha do łez. Nie wiedział jak ma się zachować czy parsknąć śmiechem czy też nie. W końcu zdecydował się na zdawkowy uśmiech, który niewątpliwie rozjaśnił jego twarz. Nie zdarzało się to często więc Ethan mógł czuć się zaszczycony.
- Masz rację jednakże ludzie nie są wcale głupi tylko nie potrafią wykorzystywać więcej mózgu albo po prostu nie chcą. Czasem myślę, że gdyby ludzie zaczęli więcej myśleć świat był by lepszy. – powiedział. Nie miał oczywiście na myśli nic konkretnego chociaż ostatnio nie miał najlepszych dni w pracy. Wracał do domu padnięty i tylko gra na gitarze trzymała go przy życiu. Wiedział, że jeśli przestanie grać to nie będzie dla niego miejsca na ziemi. Niestety było to prawdą. Na kolejne słowa Ethana podniósł lekko głowę i zapatrzył się w oczy chłopaka.
- Tylko to o czym myślę i co powoduje mój gniew nie daje mi spokoju. Nie rozumiem czemu ktoś nie może mi podać prawdziwych powodów, dla których nie może występować. Nie rozumiem o co w takim razie zapisywał się do chóru. – rzekł bardziej do siebie niż do siedzącego przed nim chłopaka. Po czym spojrzał na swoją gitarę, sprawdził strojenie i z uśmiechem stwierdził, że trzyma. Hudson na koncertach tylko używał kostki, na gitarze akustycznej wolał grać bez jej pomocy. Wydawało mu się wtedy, że dźwięk jest bardziej czysty i pełny. Po czym spojrzał na chłopaka, który wyraźnie go poganiał. Pogroził mu żartobliwie palcem i wziął gitarkę. Wsłuchał się w to co grał Ethan i sam zaczął improwizować by uzupełnić luki w melodii jaką wygrywał nastolatek. Gra go cieszyła, a Slash się prz niej całkiem uspokajał. Gdy skończył się „Sandman”, Hudson płynnie przeszedł do wstępu do kolejnej piosenki pod tytułem Gotten.
 
     
Ethan
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-15, 23:34   

Czy Etcia jest bezpośredni? A no w większości kwestiach tak, często aż do bólu. Mimo tego, że czasem nastąpi komuś na odcisk, to jest raczej lubiany. Czasem jednak ta cecha potrafi nastręczyć kłopotów.
No cóż jego wywód na temat homo sapiens mógł istotnie być zabawny, więc tylko w odpowiedzi się uśmiechnął. Z grubsza o taki właśnie efekt mu chodziło. Z resztą człowiek zawsze był istotą kontrowersyjną a punkt wizenia zależał od miejsca siedzenia, w tym wypadku wiary albo podejścia naukowego.
- Albo i gorzej, bo wtedy zechcielibyśmy więcej, i więcej.. Nie mielibyśmy dość. Kto wie, czy to nie dla naszego dobra tyle mózgu nie jest wykorzystywane. Może było by dużo, dużo gorzej? - Mruknął przyglądając się czarnowłosemu, zamrugał też oczami. -Więcej wojen, więcej odkryć.. Impulsów, które sprawiaja, że człowiek zrobi wszystko, byle dotrzeć do celu.. No, ale Filozofowanie chyba nas nie interesuje..
Powrócił więc do grania na gitarce. Nie spuścił wzroku gdy nauczyciel na niego patrzył. Właściwie nic złego w tym nie widział. Zmrużył jednak delikatnie oczy i zmarszczył brew słysząc jego słowa. W końcu powiedział co go trapi..
- Kiepski ze mnie psycholog, ale może się wstydzi, może ma ważny powód dla którego nie może... szantaż, przekupstwo.. I inne, wiesz o co chodzi..
Poprawił kilka kosmyków włosów, wsuwając je za ucho. Dopiero wtedy na nowo podjął grę. Uśmiechnął wesoło słysząc, że Slash do niego dołączył. Miło było pograć w duecie. Zwłaszcza z osobą, której obecność nie drażni a daje swobode bycia sobą. Przy Saulu czuł, że nie musi zbytnio sie hamować, a przebywanie z nim jest po prostu proste, nieskomplikowane.
Brakowało mu chodzenia po koncertach, ale wiedział, że źle sie to może skończyć. Im dalej od mediów tym lepiej. I tak dostatecznie często łapią go Paparazzi w związku z ojcem czy matką, wolał sie sam na oczy nie pchać.
- Czasem mam wrażenie, że ten świat gna do przodu jak szalony a my, wszyscy, cofamy się..
Podniósł wzrok na grającego towarzysza, starał sie grać równo z nim, ale czasem mu to nie szło. Cóż, był samoukiem, więc miał do tego prawo, cały czas sie uczy grać.
 
     
Saul Hudson
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-16, 23:07   

Slash przez chwilkę utopił się we własnym świecie. Widać było pasję i czuć energię w jego grze. Przez jakiś czas nic nie mówił tylko dźwięki gitary wypełniały przestrzeń wokół niego. To była dla Hudsona magiczna chwila. Uwielbiał to. Czuł się wtedy wolny i niczym nie ograniczony. Jednak gdy usłyszał słowa o wojnie to znów poczuł gwałtowne hamowanie. Nie wiedział przez chwilkę co się dzieje i gdzie jest. Spojrzał na chłopaka i starał się przypomnieć o czym rozmawiali. Dopiero po dobrej chwili ciszy mógł pozbierać myśli do kupy.
- Wojny i inne okrucieństwa nie powinny nigdy zaistnieć w zamiarach człowieka. Wybacz ale tutaj mam akurat dość radykalne poglądy. Ogólnie rzecz biorąc jestem pacyfistą, który jak potrzeba potrafi pokazać pazury. Co się zaś tyczy filozofowania to nigdy w tym dobry nie byłem i zostawiam to lepszym ode mnie. – powiedział i nadal miał wrażenie, że znajduje się w jakimś odrealnionym świecie. Musiał się porządnie skupiać by zrozumieć co chłopak do niego mówi. Wypowiedź o wojnach bardzo mocno nim wstrząsnęła i wydawało się, że jego serce zaliczyło jedno z ostrych hamowań jak to dość często się Slashowi zdarzało po używkach, których nadużywał swego czasu.
- Ja psychologiem w ogóle nie jestem. Głośno tylko myślałem co nie znaczy, że chciałby poznać powody dla, których jeden z moich chórzystów unika występów publicznych. – rzekł uspokajając mocno bijące serce. Kolejne słowa o szantażach i przekupstwie wcale nie pomogły by Slash doszedł do siebie. Nie rozumiał tego co się dzieje na tym świecie i miał nadzieję, że żadne z tych wydarzeń nie dotknie go osobiście. W czasie rozmowy zrobił kolejne szybkie przejście i zaczął grać Mean Bones. Starał się nie myśleć o tym co przed chwilką usłyszał. Starał się wmówić sobie, że nic się nie stało.
- Niestety to jest prawdą. Gna do przodu i wiele rzeczy umyka nam bezpowrotnie. Nie tyle się cofamy co zapominamy o tym co najważniejsze dla nas i puszczamy się w wir dając porwać się nurtowi z jakim płynie teraźniejsze życie. – powiedział patrząc gdzieś ponad ramieniem Ethana. Saul grał dalej wyczyniając niesamowite rzeczy na gitarce. On również był samoukiem i gdyby nie fakt, że babcia pokazała mu gitarę pewnie został by przy sianiu paniki na ulicach jeżdżąc na BMXie.
 
     
Ethan
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-17, 02:36   

Pacyfista? Huh. A to Ciekawe. Ethan jakoś nie wierzył w pacyfistów. Tyle osób twierdziło, że nimi są a potem dokonywali zbrodni. Takich, że nie sposób było potem powiedzieć 'świr'. Nie powiedział tego na głos, przynajmniej nie to na temat 'świrów'. Co nie oznaczało, że za takiego uważa Slasha, wręcz przeciwnie, jest chyba najnormalniejszą osobą na tym świecie. Przygryzł dolną wargę.
- Nie wierzę w pacyfistów, ale szauje twoje zdanie.
Uśmiechnął się kącikiem ust, przygrywając dalej, uwzględniając przejście. Dłuższą chwilę milczał wsłuchując w to co gra mężczyzna i samoistnie przestawał grać. Zatrzymał brzmienie strun poprzez przyłożenie do nich dłoni. Kostke wsunął między nie, odruchowo, taki nawyk. Słowa Saul'a poruszyły go bardziej niż by się wydawało. Do głowy od razu wbiły wspomnienia z burzliwego życia...
Te dni, które spędził albo na jakiś wielich bankietach, czerwone dywany i inne takie. Albo samotnie spędzone dzieciństwo tylko pod okiem niańki. Teraz nagonka się zmniejszyła. Dalej jednak wolałby być po prostu zwykłym chłopakiem, a nie synem tych sławnych. Czasem trudno było to wszystko znieść. Zasłuchał się w muzykę i w palce nauczyciela. Wyglądało jakby odpłynął. Wzrok wzrobił pusty, zamarł w bezruchu. To było niesamowite, jak muzyka potrafiła poruszyć. Położył gitarę obok, i nie spuszczając wzroku ze Slasha zdjął kurtkę, zostając w samym podkoszulku. Poczekał gdy nauczyciel skończył i zaklaskał.
-Niesamowite, jestem pod wielkim wrażeniem.
Zmierzwił włosy i podrapał się w kark lekko zakłopotany. - Chciałbym by pan coś ocenił..
Na powrót chwycił gitarę i usadowił się wygodnie. Wyjął kostkę i wsunął do kieszeni spodni. Zaczął grać, powoli, smętnie i melancholinie.
- Pewnego dnia wieczorową porą.
Starym wytartym zwyczajem.
Stanął nad dróg rozstajem.
Bez wiary w przyszłość.
Nienawiścią do przeszłości.
Otworzył tę furtkę o nazwie 'dosyć'..

Potem przeszedł do refrenu..
-Uciekł jak zwykle.
Tylko to umiał.
Wierząc, że nikt go nie rozumiał.
I jemu zaufać nie umiał...

Pamiętał, ah jak cholernie dobrze go pamiętał.. Piękna twarz. Ciemne oczy, błyszczące gdy go widział. Ale to było wieki temu. Do dzisiaj był na siebie zły, że spartolił.. No a niechcący wychodziło na to, że... Przeszłość miał znowu kroczyć w jego życie..
 
     
Saul Hudson
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-17, 15:44   

A jednak pacyfiści istnieli na świecie. Saul nigdy nie mówił nikomu tego co zamierzał powiedzieć teraz. Męczyło go to przez wiele lat i wiedział, że nawet mówiąc o tym głośno nie pozbędzie się wspomnień. Nie wiedział od czego zacząć, a tekst o pacyfistach przypomniał mu obrazy, o których wolałby już dawno zapomnieć.
- Rozumiem twoje poglądy. Wiele osób mi mówiło, że pacyfistów nie ma. Jednak gdy trochę mnie poznali przekonali się, że mówię prawdę. Oczywiście potrafię się wściec ale wtedy unikam ludzi i nie chcę się z nimi widzieć. Widzisz jak grałem z chłopakami w zespole byliśmy kiedyś na koncercie rozgrywanym w deszczu. Robiliśmy wszystko co było w naszej mocy by nic się nie stało. Jednak podczas jednej piosenki dwie osoby zostały zadeptane na śmierć. Długo nie mogłem się z tego otrząsnąć. Nie chciałem wtedy z nikim rozmawiać. – powiedział i spuścił głowę. Wspomnienia tego widoku były wciąż bardzo żywe. Zastanawiał się długo nad tym jak powiedzieć to temu młodemu chłopakowi. Pewnie teraz uzna go za dupka ale na razie go to nie obchodziło. Uspokoił się grając na gitarze. Dopiero gdy usłyszał brawa ocknął się ze swojego świata.
- To nie było nic nadzwyczajnego. To było normalne. Uwielbiam grać i zawsze robię to z sercem. – dodał patrząc na chłopaka i lekko się uśmiechnął. Dawno nie czuł tego szczęścia z gry, a teraz zaczynało ono wracać. Gdy został poproszony o ocenę odłożył na chwilkę gitarkę i zaczął słuchać chłopaka. Zdziwił się słysząc czysty głos i wyczuwając w nim wielkie emocje. Sam tekst wiele mówił o Ethanie. Pod koniec nie miał już słów by wyrazić swoją ocenę. Siedział w ciszy i czekał. W końcu po przedłużającej się ciszy spojrzał na chłopaka.
- To było niesamowite. Masz niezaprzeczalny talent i jestem pewny, że jeszcze kiedyś o tobie usłyszę. Zastanawia mnie dlaczego nie przynależysz do chóru. Przydałby nam się taki ktoś z tak czystym głosem jak twój. Zastanów się nad moją propozycją. – powiedział i zaczął klaskać. Piosenka jak i melodia bardzo mu się podobała.
 
     
Ethan
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-17, 22:42   

Wyobrażał sobie, że to musiało być okropne. Dwoje ludzi zadeptanych na śmierć. Sam sobie tego nie wyobrażał. Chociaż był na koncercie, gdzie zadźgano młodego chłopaka, i to całkiem niedaleko miejsca gdzie stał. W gruncie rzeczy im większy tłum, tym większe niebezpieczeństwo, zwłaszcza na koncertach. Nie skomentował tego, wolał pozostawić ów drażliwy temat w spokoju. Tak chyba będzie lepiej.
- Na prawdę, jesteś niesamowity.
Rzeczywiście, w grze Ethana było dużo emocji, a piosenka mowiła o nim sporo, tym gorzej było mu znosić fakt, że ktoś ma to ocenić. Przygryzł dolną wargę wpatrując w Slasha. Tak, zdecydowanie troche bał się oceny, ale chyba niepotrzebnie.
- Um, dzięki.
Przez chwile zamilkł. Zastanawiał nad tym co powiedział Saul. Potem delikatnie sie uśmiechnął.
- To nie dla mnie... Nie interesuje mnie sława. Robie to bo lubię, nawet kocham. A przede wszystkim robie to dla siebie samego. Nie potrzebuje fanów i światła jupiterów.
Postawił obok siebie gitarę, by potem przyciągnąć kolana do siebie. Opierając na nich podbródek dopowiedział. -Ale zastanowię się, to mogę obiecać.
Przyglądając się tak mężczyźnie uznał, że chyba dobrze by sie dogadywali. Jak grają razem jest okey. Nie kłócą ani nic. Jednak, wolałby chyba być zwykłym chłopakiem, a nie kolejną gwiazdkę, którą uznają, że załatwiła sobie rozgłos pieniędzmi rodziców, a tak na pewno by było. W końcu sławy mają sporo wrogów, dużo sie o nich plotkuje.
-Jedno jest pewne, z Tobą mogę zagrać zawsze, to jest łatwiejsze od oddychania.
chwycił za torbę i zaczął w nieh grzebać marszcząc brwi. Wygrzebał paczkę żelków i otworzył. Potem wysunął rękę z nimi ku towarzyszowi.
-Częstuj się.
Potrzebował cukru, po prostu. Lubi czasem coś takiego przegryźć między lekcjami, na przerwie. I jakoś bez uszczerbku na zdrowiu i figurze, z resztą na urodę mnie narzeka. Chyba nawet nie ma takiego powodu.
 
     
Saul Hudson
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-18, 23:02   

Slash spojrzał na chłopaka spod burzy lokowanych włosów. Uśmiechnął się lekko i zaczął się mu uważnie przyglądać. Nie rozumiał czemu nie zauważył, że Ethan zdjął z siebie odzienie wierzchnie. Stąpasz po bardzo cienkim lodzie. Proszę nie kuś mnie bardziej, bo dopóki nad sobą panuję na pewno nic ci się nie stanie. mówił do siebie w myślach i przygryzał lekko dolną wargę by się uspokoić. Jego instynkt nakazywał zrobić co innego ale umysł podpowiadał mu, że nie powinien.
- Naprawdę przesadzasz. Nie jestem niesamowity, jestem normalnym mężczyzną, który nie ma żadnych nadprzyrodzonych cech. – powiedział i zaśmiał się lekko słysząc jak absurdalne zdanie powiedział. Cieszył się, że chłopak nie poruszył festiwalu w Donnington. To, że teraz pracował w szkole było dla niego jakby odkupieniem win. Nie chciałem do siebie dopuścić informacji, że to nie jest naszą winą. Wspomnienia dwóch młodych chłopaków w czarnych workach były zawsze świeże. Zatopił się we wspomnieniach i dopiero gdy usłyszał głos chłopaka wrócił do rzeczywistości. Spojrzał na niego i zaczął się zastanawiać za co młodzian mu dziękuje. W końcu doszedł o co chodzi.
- Nie ma za co, to było naprawdę dobre. Nie powinieneś marnować swojego talentu w ten sposób. Wiem, że sława to zgniły owoc ale jeśli ma się talent nie wolno go zaprzepaścić. Rozumiem, że chcesz to przemyśleć i mam nadzieję, że jak się spotkamy następnym razem będziesz znał odpowiedź na to pytanie. – rzekł mając nadzieję, że chłopak zmieni zdanie. Słuchał dalszych wywodów.
- Cieszę się, że tak uważasz dla mnie to też jest tak samo łatwe jak oddychanie. Grasz bardzo instynktownie, zresztą tak jak i ja, a takich rzeczy nie można zepsuć, bo obaj grający rozumieją się wtedy bez słów. – dodał podsumowując własne myśli. Nie wiedział co ma jeszcze do tego dopowiedzieć. Po prostu czuł, że chłopak go zrozumie i będzie wiedział o co mu chodzi. Cieszył się, że znalazł w końcu kogoś z kim mógł grać bez wcześniejszego ćwiczenia, choć nie chodziło tu o to, że nie lubił ćwiczyć. On to uwielbiał. Potrafił godzinami grać na gitarze, a kiedyś w wywiadzie jakimś nawet powiedział, że jego doba powinna mieć dwadzieścia pięć godzin. Gdy Ethan zaproponował mu żelki uśmiechnął się lecz odmówił. Nie był bowiem miłośnikiem słodyczy.
 
     
Ethan
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-19, 11:34   

Ethan nie miał zielonego pojęcia, że fakt zdjęcia kurtki może kusić.. no halo. Nadal był przecież ubrany. Z resztą wcale nie uważał się za piękność, która miała by innych kręcić, ot taki tam sobie przeciętny nastolatek z radościami i problemami.
Przechylił delikatnie głowę głowę i zmrużył oczy, niezbyt spodobały mu się słowa Slasha i nie wiedział czy go zrugać czy wręcz przeciwnie, wybuchnąć śmiechem słysząc o mocach nadprzyrodzonych.
-Wiesz..-Zaśmiał się krótko -To, że nie masz zdolności nadprzyrodzonych nie świadczy o tym, że jesteś niezwykły. Dla mnie taki jesteś i koniec kropka, nawet nie dyskutuj..
Ostrzegł marszcząc brew, by nadać twarzy nieco groźnego wyglądu, ale wyszło mu to średnio.
Domyślał, się, że widok tych zadeptanych chłopaków musiał być straszny, Dlatego też nie wnikał i nie nalegał na opowiadanie, wiedział, że przez to wspomnienia wrócą, i tak już wróciły. Nie potrzeba ich większej ilości. Wsadził kilka żelków do ust i je pogryzł, przez dłuższą chwilę milczał, jakby odleciał Bóg wie gdzie.
-Tak, na pewno będę znał odpowiedź, tak mi się wydaje.
Uśmiechnął się kładą opakowanie z żelkami na udzie, zaś łokcie oparł na kolanach. Uważał tak samo jak Saul, że właśnie te coś, ten instynkt jest ważny. Pytanie jednak brzmiało.. Czy miał ochotę coś w swoim dotychczasowym życiu zmieniać.
Zawiał nieco zimniejszy wiatr, więc pogładził się po ramionach, od razu dostał gęsiej skórki. Jest uodporniony na chłód, ale czasem, zimny wiatr przyprawia go o dreszcze.
-Długo już grasz na gitarze i w zespole?
Ciekaw był tego, i miał nadzieję, że tym pytaniem nie przywróci bolesnych wspomnień, nie chciał tego. Miło by było jednak trochę dowiedzieć się o Saulu, więc wcielał ten plan w życie. Po dłuższej chwili spojrzał na wyświetlacz swojego telefonu i się załamał. Było już późno i musiał iść! Wstał więc szybko i spojrzał na Slasha.
-Wybacz, ale muszę iść, ma pewną rzecz do zrobienia.
Wszystko pochował, narzucił na siebie kurtkę
-Jeszcze się na pewno spotkamy.
Powiedział i już wybiegał z dachu niczym oparzony.
z/t
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 21,52 sekund. Zapytań do SQL: 8