Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Gabinet
Autor Wiadomość
Tiger
Łapy Precz Pedale!


Miano: Po Pepper
Wiek: 20 lat
Pseudonim: Tiger, PePe
Wzrost: 185
Ubiór: Obecnie: Jasno niebieska koszula poplamiona krwią, czarne jeansowe spodnie i trampki.
Ekwipunek: Plecak, książki, pierdoły...
Wygląd: Dobrze zbudowany młody mężczyzna o krótkich czarnych włosach i szaro zielonych oczach, których wyraz zwykle skutecznie odstrasza wszystkich potencjalnych "nowych znajomych"
TYP: HETERO
Fabularnie: Tak.
Motto: Inne jest gorsze.
Dołączył: 28 Lip 2013
Posty: 3
Wysłany: 2013-08-27, 19:47   

Oddychał szybko i płytko. Paskudne uczucie pieczenia i wypełnienia nadal przyprawiało go o mdłości. Przełknął ślinę i uśmiechnął się gorzko. Dobrze słyszał? Naprawdę wpadł w łapy jakiegoś psychola… napalonego uciekiniera z psychiatryka…
- sam… sobie przeczysz… - wydyszał, mocniej zaciskając palce na połach fartucha. Ruch jaki wykonał Frank znów spowodował nieprzyjemna falę bólu. Jak to mogło się komukolwiek podobać?! Zamrugał powiekami rozprowadzając powstrzymywane łzy, by nie spłynęły kroplami po policzkach. Chwilowa ulga. Cudowna chwila i kolejna głupia wiara w to, że się opanuje… ale nie. Powinien cały czas myśleć pesymistycznie. Pielęgniarz nie miał zamiaru odpuścić. Tiger powiódł zmęczonymi, rozpalonymi przez strach oczami za półnagim mężczyzną, ale szybko wziął się w garść i spróbował usiąść. Pół leżąca pozycja nie była wygodna i zaczynał go boleć kark. Z przerażeniem stwierdził, ze jednak nie jest w stanie dźwignąć na rękach ciężaru swego ciała.
Leżał więc upokorzony do granic możliwości, ale i dziwnie spokojny… Nie ważne co jeszcze się wydarzy. Stało się już to, przez co nie będzie mógł spojrzeć w lustro. Teraz już nic nie miało znaczenia.
Wzniósł spojrzenie na Franka, gdy ten wrócił do niego… Zauważył jedną dziwną rzecz. Miał wrażenie, że jego oprawcy drżą dłonie. To z podniecenia, strachu że go złapią, czy kij wie z czego?
- może jestem uczulony na jakiś składnik… - mruknął widząc w jego dłoni pigułkę. Nie był na nic uczulony… a teraz wolał już udusić się własną pianą. Niestety. Zamknął oczy na czas aplikacji tego czegoś… cóż, palec nie robił już na nim wrażenia po tym co się stało. Z ociąganiem uniósł powieki. W zielonych oczach pozostał tylko popiół po płomieniach żywej złości. Teraz zdawały się być upiornie spokojne i puste. Z zimną obojętnością obserwował pielęgniarza, który półnagi pieścił się przed nim błyszczącymi od lubrykantu dłońmi. Po karku przeszedł mu dziwny dreszcz, więc odwrócił wzrok. Jego własna męskość jak na złość nie chciała pozostać obojętna na to wszystko.
- nikt cię nie prosił… - szepnął w odpowiedzi na jego gorliwość. Mógł sobie zwalić i zostawić biednego Po w spokoju. Próżne nadzieje. Ciepło pielęgniarza znów stało się wyczuwalne. Chłopak ponownie poczuł napierającego członka więc odruchowo zacisnął szczęki, a dłonie w pięści aż pobielały mu kostki. Ból nadal był obecny, ale zdecydowanie słabiej, a po chwili nie było go już w ogóle. Dziwne uczucie wypełnienia pozostało. Płuca znów zaczęły wzmożoną pracę.
Ciepła, jeszcze wilgotna dłoń pielęgniarza przesunęła się po jego torsie… Czy naprawdę można czerpać z tego przyjemność? Tiger czuł się bardziej otępiały niż poprzednio. Jakby był na haju… nie żeby był ćpunem, ale zdarzyło mu się spróbować czegoś mocniejszego. Teraz czuł się podobnie. Jego myśli nie błądziły już w poszukiwaniu zemsty. Z trudem mógł się na czymś skupić… naćpał go i to tym razem porządnie. A co najdziwniejsze i najbardziej przerażające czuł wzbierający w ciele gorąc… Na twarz wystąpiły mu rumieńce, oddech stał się płytszy… zielone oczy spojrzały wprost w twarz pielęgniarza, tym razem będąc dziwnie rozognione, błyszczące… jakby dostał gorączki. Stało się coś jeszcze, co przyćmiło wszystko inne pogrążając biednego Po już zupełnie. Ogarnęło go podniecenie. Wiedział, ze nie jest to normalne, bo tak czuć mógł by się po roku wstrzemięźliwości, co nie było przecież możliwe, zważywszy na to, że on i wstrzemięźliwość nie szli ze sobą w parze. Jego męskość wyprężyła się bezwstydnie. Wszystkie znaki świadczyły o tym, ze narkotyk na pewno zaczął działać.
- kurwa… - syknął pod nosem łapiąc łapczywie kolejny haust powietrza, ale mózg nie chciał współpracować. Mimo wszystko nie odważył się zrobić choćby kroku w stronę ugaszenia pożaru jaki rozpętał się w jego ciele, ale wiedział, że zaraz odleci zupełnie i nie będzie go obchodzić z kim i gdzie...
 
     
Frank 
Pielęgniarz


Miano: Frank
Wiek: 27
Pseudonim: Franczesław
Wzrost: 191
Ubiór: Do pracy - kitel, to chyba normalne. Poza pracą ? Schludnie, elegancko, choć w miarę swobodnie.
Ekwipunek: Notes, telefon, lizaki
TYP: switch z naciskiem na seme (xD)
Fabularnie: Zawsze uśmiechnięty
Motto: Cukierki są słodkie, ale sex nie popsuje Ci zębów.
Dołączył: 28 Lip 2013
Posty: 10
Wysłany: 2013-08-28, 00:15   

Frank musiał jeszcze dopracować specyfik swojego autorstwa. Zdecydowanie za wolno zaczynał działać, choć gdy już rozszedł się po organizmie "ofiary" efekty były naprawdę zadowalające. Chłopak był teraz nie tylko podatny na wszelkie wpływy pielęgniarza, ale również podniecony. Może i jeszcze nie krzyczał z prośbami o więcej, ale dało się to wyczuć. Zdecydowanie nie chciałby być teraz pozostawiony samemu sobie, zwłaszcza po tym, co dostał od mężczyzny wcześniej. No chyba, ze jest naprawdę porządnym masochistą.
Frank wciągnął głośno powietrze do płuc i ogarnął co nieco myśli. Zaczynał działać rozważniej, aby wyciągnąć z tych chwil jak najwięcej. W środku, to co odczuwał ta cała rozkosz przeradzająca się w ekstazę nie dawała się okiełznać, więc to wszystko kosztowało mężczyznę naprawdę sporo samokontroli. Miał wrażenie jakby miał zaraz eksplodować, co było dla niego równie nowym uczuciem, bo nigdy nie był krótkodystansowcem, właściwie to mógł sie chwalić swoją wytrzymałością, ale wystarczyło trochę abstynencji i taki oto chłopaczek, aby miał poważne problemy z utrzymaniem siebie na wodzy.
W końcu uspokoił swoją wędrującą po ciele Tigera dłoń i zsunął ją na jego penis. Pieścił go delikatnie, właściwie drażnił opuszkami palców dotykając to tu, to tam, co jakiś czas robił kółeczka na samym czubku. Ruch bioder rozpoczął od kiwania na boki, co dawała, a przynajmniej powinno dawać więcej przyjemności młodemu mężczyźnie niż jemu, ale o to przecież chodziło pierwotnie, prawda ? Należało zachęcić tego młodego homofoba do różnych fajnych rzeczy. Najlepiej gdyby miały się one odbywać z samym Frankiem, tym by nie pogardził.
Oddechy pielęgniarza stawały się coraz szybsze i płytsze, właściwie to już nie oddychał, a dyszał. Patrzył na półnagie ciało przed sobą. Na tę seksowną klatkę piersiową i rumieńce na twarzy swojego kochanka. Był taki rozkoszny, ze aż chciało się go pieprzyć i pieprzyć bez końca. Opór w jego oczach jakby zanikał, ale to pewnie sprawa narkotyku. Mężczyzna miał wręcz ochotę pochylić się nad jego polikiem i polizać go zostawiając mokrą od języka plamę. Bez dłuższego zastanowienia tak właśnie zrobił, ale nie zaprzestał na samym policzku. Włożył mu swój język do ust i czekał na jego reakcję, po prostu chciał poczuć choć w minimalnym stopniu jakiekolwiek odwzajemnienie. Szukał w ten sposób czegoś na kształt akceptacji, aprobaty, ze wcale nie robi źle.
Frankowi wydawało się jakby jego ciało wręcz płonęło. Do tej pory czuł się tak tylko z jedną osobą. Taaak, była mu bardzo bliska, niestety skończyło się to jak skończyło, nie warto do tego wracać, nie teraz. Po prostu cieszył się tym co dostał w tej chwili. Ręce zaczęły mu drżeć z przyjemności dodając nieznacznych wibracji pieszczotom na penisie i Franka i Tigera, już nie liczyło się dla niego czy chłopak tego chce, czy nie. Zwłaszcza po jego teraźniejszych reakcjach może spowodowanych narkotykiem, a może nie, tego chyba nigdy się nie dowie.
W końcu pielęgniarz nie wytrzymał jego biodra niemalże same zaczęły się poruszać w przód i w tył. Teraz to już musiał naprawdę na siebie uważać, dreszcze przechodziły mu ciele, robiło się niebezpiecznie, a nie mógł sobie pozwolić na dojście przed chłopakiem.
- Aaaah. Ti... Tig.... Tiger kurwa ! - Jęknął mu w usta szukając namiętnie tam jego języka. Wolną dłoń położył mu na udzie, które mocno ścisnął. Druga, ta na penisie natomiast zacisnęła się i począł go coraz szybciej stymulować, aby również jego doprowadzić do rozkoszy, to coś o czym teraz marzył najbardziej, aby mogli dojść w tym samym momencie, razem, jak kochankowie.
 
     
Tiger
Łapy Precz Pedale!


Miano: Po Pepper
Wiek: 20 lat
Pseudonim: Tiger, PePe
Wzrost: 185
Ubiór: Obecnie: Jasno niebieska koszula poplamiona krwią, czarne jeansowe spodnie i trampki.
Ekwipunek: Plecak, książki, pierdoły...
Wygląd: Dobrze zbudowany młody mężczyzna o krótkich czarnych włosach i szaro zielonych oczach, których wyraz zwykle skutecznie odstrasza wszystkich potencjalnych "nowych znajomych"
TYP: HETERO
Fabularnie: Tak.
Motto: Inne jest gorsze.
Dołączył: 28 Lip 2013
Posty: 3
Wysłany: 2013-08-28, 01:42   

Tiger masochistą nie był, choć nadal cieszyłby się z pozostawienia samemu sobie… bądź co bądź, nadal to wszystko było cholernie pokręcone. Oczywiście teraz nie myślał o tym tak intensywnie jak przedtem. Teraz rozpętał się sztorm wzburzający puls. Dyszał także on, wtórując Frankowi… pragnął dotyku. Po prostu czuł, że zwariuje jeśli czegoś nie zrobi. Podniecenie wwiercało mu się w jaźń z siłą jakiej nigdy dotąd nie poznał… Cokolwiek mu podał, był to zajebiście mocny i cholernie dobry specyfik.
Dłoń, która sunęła po jego piersi jak wcześniej nie robiła na nim żadnego wrażenia, tak teraz zdawało mu się, że każde zetknięcie ze skórą palców mężczyzny było jak porażenie, które rozchodziło się po ciele i kumulowało w lędźwiach. Poprzednio wyczekiwał wszelkiego dotyku ze strachem, ale teraz miał ochotę skomleć, żeby tylko nie przestawał go dotykać. Dłoń pielęgniarza zsunęła się niżej, a on na chwile wstrzymał oddech, by po ledwie muśnięciu opuszkami wyprężyć się jak struna i otworzyć szeroko rozpalone żądzą zielone oczy. Wciągnął z sykiem powietrze zaciskając dłonie na tyle mocno, na ile pozwalał mu wcześniejszy drag. Pierś nierytmicznie unosiła się i opadała w takt nieregularnego, płytkiego oddechu… Czuł cholerny niedosyt. Zbyt mało…
Ruch mężczyzny, to że czuł go w sobie, co poprzednio było znienawidzone do granic możliwości zaczęło działać jak jakaś perwersyjna pieszczota… W seksie nie ma zbyt wielu reguł i tego właśnie Tiger uczył się na własnej skórze.
Przyjmował delikatne pieszczoty jak największa torturę. Chciał mocniej, bardziej, więcej… z każdym muśnięciem z jego krtani wydobywał się cichy jęk.
Rozognione oczy w końcu spojrzały na oprawcę… Gdzieś za nimi był biedny Po… Bo przecież on nie mógłby patrzeć w taki sposób na faceta. Nie mógłby samym spojrzeniem wyrażać tak ogromnego pożądania…
Dragi są złe. Bardzo złe. Albo dobre… zależy z której strony spojrzeć na tę sytuację.
Twarz mężczyzny zbliżyła się, jego członek zagłębił się w nim bardziej. Czuł, że zaraz rozpadnie się na kawałki i nie będzie co zbierać… Poczuł na policzku ciepły język, który znaczył wilgotną ścieżką skórę i przyprawiał o dreszcz. W końcu dotarł do kącika ust, by zaraz je rozchylić. Jeśli Frank potrzebował aprobaty, to teraz ją dostał. Co z tego, ze Tiger był naćpany? Widać, to mu wystarczyło. Chłopak wysunął język splatając go z językiem pielęgniarza. Dopiero teraz naprawdę mogli poczuć, że w te klocki nie są nowicjuszami. Podniecenie tylko dodało temu drapieżności. Niecierpliwy, chory taniec…
Choć ramiona miał jak z waty, uniósł dłonie wczepiając je w biały fartuch na plecach mężczyzny mocniej go do siebie przyciągając. Ciche pojękiwanie i westchnienia wypełniły gabinet symfonią czystej żądzy. Co z tego, ze z jednej strony była to zasługa chemii?
Jęk. Głośny, okraszony spięciem mięśni, co zapewne mógł poczuć i sam Frank… a to wszystko zasługa dłoni, która w końcu zacisnęła się na męskości chłopaka. Zobaczył pod powiekami kolorowe błyski… ale to wciąż za mało. Czy to w ogóle jest możliwe? Czy możliwe jest czuć to tak intensywnie? Chyba pierwszy raz w życiu miał okazję czegoś takiego doświadczyć i jak bóg mu świadkiem, chciałby dostać ten specyfik w swoje łapy. Przynajmniej jeszcze raz.
Jego oprawca, czy… kochanek, jęczał mu w usta jego imię, a on sam czuł że to cholernie podniecające… nie ważne, że nie był to piskliwy kobiecy szept. Nie ma zasad… nie ma… zasad.
Niedbale lizał jego wargi, podgryzał je, na przemian dysząc i jęcząc, balansując na granicy spełnienia. Nie do końca ogarniał uczucie jakie powodowały ruchy mężczyzny. Nie były nieprzyjemne, nie były też do końca przyjemne… Ale to nie miało znaczenia. Po prostu była to jakaś forma bliskości, coś co sprawiało, że facet nad nim ledwie się powstrzymywał, a to, czy Po tego chciał czy nie, nie miało znaczenia - po prostu go to podniecało. Czysta perwersja. Przynajmniej dla Tigera, który z każdym kolejnym ruchem dłoni czuł, ze jest coraz bliżej słodkiej granicy… dyszał jak zwierzę teraz kompletnie nie przejmując się swoimi odruchami i tym co stanie się później. Teraz liczyło się, by osiągnąć szczyt, by cholerne gorąco w końcu ustąpiło…
Nie potrzebował wiele czasu, co zapewne było zasługą narkotyku.
Z rozłożonymi jak dziewica nogami, z fiutem w tyłku i z dyszącym nad sobą kolesiem, który trzymał w garści jego przyrodzenie… doszedł. Jego ciałem wstrząsnął dreszcz, z krtani wydobył się głośny jęk spełnienia, usta otworzyły się w niemym krzyku. Ciepła sperma trysnęła w trzech malowniczych bryzgach na jego klatkę… grunt, że nie dostał w oko. A ostatni nieco słabszy rozlał się na dłoni pielęgniarza…
 
     
Frank 
Pielęgniarz


Miano: Frank
Wiek: 27
Pseudonim: Franczesław
Wzrost: 191
Ubiór: Do pracy - kitel, to chyba normalne. Poza pracą ? Schludnie, elegancko, choć w miarę swobodnie.
Ekwipunek: Notes, telefon, lizaki
TYP: switch z naciskiem na seme (xD)
Fabularnie: Zawsze uśmiechnięty
Motto: Cukierki są słodkie, ale sex nie popsuje Ci zębów.
Dołączył: 28 Lip 2013
Posty: 10
Wysłany: 2013-08-28, 21:59   

Jęki. To jedyne co teraz trafiało do mężczyzny. Przeplatające się jęki ich obu. Reszta dźwięków takich jak grające radio czy ewentualne kroki za drzwiami, wszystkie one były teraz nieważne. Ciężkie oddechy, sapnięcia i wszystkie inne odgłosy, które wychodziły z ust obu mężczyzn jeszcze bardziej podniecały Franka tłumiąc wszystkie zewnętrzne bodźce, to co działo się dookoła nie miało znaczenia. Mężczyzna miał zatkane uszy, a jedyne co jego oczy widziały to nagie, rozpalone ciało partnera. Liczyło się dla niego tylko to co się dzieje z nim i jego kochankiem w tej właśnie chwili.
A działo się wiele. Te wszystkie dreszcze, przyjemne prądy zwiastujące coś, co nadchodziło wielkimi krokami. Frank z każdym pchnięciem, za każdym razem gdy dobijał do samego końca, napinał wszystkie mięśnie na dosłownie sekundę, aby po chwili mieć przyjemność z rozluźnienia ich, podczas gdy z niego wychodził.
- N-nnn... Nie mogę... - Ścisnął mocniej jego penisa, a ręka zwolniła. Balansował na granicy. Nagle poczuł jak penis ucznia drga mocniej, a na swojej dłoni poczuł lepki, ciepły płyn. - Tiger...! - Był w stanie tylko to powiedzieć, a właściwie wysapać głośno. Uśmiechnął się, a uśmiech przerodził się w śmiech. Nie musiał się już kontrolować, co tylko dodało mu powodów do szczęścia. Osiągnął to na czym zależało mu najbardziej i po prostu czuł się szczęśliwy. Wciągnął głośno powietrze i wstrzymał je w płucach, wystarczyły mu dwa ostatnie pchnięcia, ale zupełnie inne od pozostały. Te były niemal desperackie. Frank desperacko szukał ujścia tych wszystkich emocji, które się w nim gromadziły. Po dwóch ostatnich pchnięciach pielęgniarz eksplodował, nie dosłownie w przenośni. Wszystko z niego uszło wraz z jednym mocnym dreszczem, który zakończył się wytryskiem wewnątrz Tigera.
Wszystkie mięśnie Franka rozluźniły się, a rękami musiał oprzeć się o ścianę, aby nie upaść. To wszystko było zbyt intensywne, zbyt... zajebiste. Dawno nie miał tak dobrego seksu... W tym ? Na pozór nie było nic niezwykłego. Klatką piersiową naparł na młodego mężczyznę, ale to dlatego, ze dopiero co wracał do siebie.
- Przepraszam. - Rzekł w odpowiedzi na klatkę piersiową i odepchnął się lekko od ściany. Jego oddech nadal był ciężki. Podniósł palce do ust i lubieżnie zlizał spermę chłopaka z dłoni wsadzając sobie do buzi palce najgłębiej jak potrafił. Dopiero teraz uświadomił sobie, ze wciąż jest w jego wnętrzu. - Dobrze było... - Powiedział niskim głosem z pewnym siebie tonem kiedy patrzył mu w oczy wysuwając się z niego. Odnalazł swoje spodnie i szybko je włożył. - Kiedy powtórka ? - Zapytał jeszcze zapinając rozporek. Miał ochotę rzucić się teraz mu na szyję i wyściskać go po udanym seksie, ale to robiło się coraz bardziej niebezpieczne, chłopak powinien powoli zacząć wracać do siebie. Nie, nie potrafił sobie odmówić tej drobnej przyjemności. Rzucił mu się na niego delikatnie. Objął go i ścisnął dość mocno, ale nie boleśnie. Wciągnął nosem powietrze, aby móc pewnie ten ostatni raz poczuć jeszcze jego zapach. Chciał go zapamiętać i na długo pozostawić w swojej głowie. Nie mógł się też oprzeć pokusie, aby korzystając z okazji polizać delikatnie ucho Tigera. Niby byli dopiero co po seksie, ale pielęgniarzowi wciąż brakowało pieszczot, zresztą otrzymał ich zdecydowanie za mało. ~Niech się dzieje co chce!~ Pomyślał. Puścił go i założył również jemu bieliznę i spodnie. Nie było łatwo, ale liczył na współpracę ze strony chłopaka, sam mimo wszystko nie dał rady by go ubrać.
- Twoja koszula... Nie ma guzików... - Powiedział zbolałym głosem. - Przepraszam... - Spuścił wzrok i zaczął rozpinać swoją. - Oddam Ci moją, ja mam jeszcze kitel, a nie chcę abyś się przeziębił. - W końcu uniósł głowę i spojrzał na niego nieśmiało.
Frank podszedł do drzwi i przekręcił kluczyk, aby ułatwić sobie ewentualna drogę ucieczki, bądź po prostu dać znać Tigerowi, ze jest wolny. Nie chciał aby to się tak skończyło. Nie chciał uciekać, ani nie chciał, żeby chłopak sobie tak bez słowa po prostu poszedł. Liczył się z tym, ale był gotów zrobić niemalże wszystko aby tego uniknąć. - Może... chcesz porozmawiać... ? - Odwrócił się w jego stronę i zapytał już śmielej. Nie mógł w końcu wyjść teraz na tego niepewnego. Jako starszy i jako ten, który mu to zrobił powinien rozwiać wszelkie wątpliwości ucznia. Widział, ze mina chłopaka wciąż jest nietęga. Sięgnął ręką do kieszeni kitla wyjmując stamtąd garść lizaków. - Proszę, wybieraj. - Uśmiechnął się niewinnie jak to miał w zwyczaju. Miał jakąś głupią nadzieję, że słodycze wszystko rozwiążą, albo przynajmniej w jakiś głupi sposób pomogą.
 
     
Tiger
Łapy Precz Pedale!


Miano: Po Pepper
Wiek: 20 lat
Pseudonim: Tiger, PePe
Wzrost: 185
Ubiór: Obecnie: Jasno niebieska koszula poplamiona krwią, czarne jeansowe spodnie i trampki.
Ekwipunek: Plecak, książki, pierdoły...
Wygląd: Dobrze zbudowany młody mężczyzna o krótkich czarnych włosach i szaro zielonych oczach, których wyraz zwykle skutecznie odstrasza wszystkich potencjalnych "nowych znajomych"
TYP: HETERO
Fabularnie: Tak.
Motto: Inne jest gorsze.
Dołączył: 28 Lip 2013
Posty: 3
Wysłany: 2013-09-05, 00:58   

Z chwilą spełnienia przyszła cała fala poprzednich uczuć, a przed wszystkim ogromne poczucie winy, które przytłaczało go bardziej, niż rozgrzane, ciężkie ciało pielęgniarza. Bał się ruszyć… bał się otworzyć oczy… tak… bał się. Nadal nie mógł pozbierać myśli, wciąż był słaby, a teraz kompletnie rozbity. Nadal nie mógł nic zrobić. Przynajmniej obita morda już go nie bolała. Małe pocieszenie.
Do tego wszystkiego czuł się brudny. Przez chaos panujący w jego głowie przemknęła się nieśmiała myśl, że całkiem słusznie tak się czuje. Powinien tak właśnie to odbierać… to był gwałt. Został odurzony i wykorzystany.
Miał wrażenie że zwymiotuje czując wilgoć między pośladkami.
Nie patrzył na Franka, kiedy ten się ubierał. Leżał w niewygodnej pozycji w zupełnym bezruchu. Obraz nędzy i rozpaczy. Tylko unosząca się co chwila klatka piersiowa świadczyła o tym, że te zwłoki wcale zwłokami nie są.
Słowa mężczyzny dźwięczały mu w głowie jak najstraszliwsza groźba. „kiedy powtórka?” Zadrżał lekko, cholera wie czy z powodu specyfików jakimi został nafaszerowany, czy jego obrzydzenie było tak wielkie, że całe ciało dawało temu wyraz.
Co teraz?
- Lepię się… - wymamrotał półprzytomnie, kiedy Frank go objął. Właściwie nie wiedział dlaczego to powiedział. A niech się gwałciciel upaprze, jego to już zupełnie nie powinno obchodzić. Nie chciał jego bliskości. Kompletnie nie wiedział jak ma to wszystko odbierać… Bo jeśli to nie był zwykły pospolity gwałt, to co? Nikt mu nie wmówi, że ten pożal się boże pielęgniarz się w nim zabujał. Już nie ważne, że byli facetami… ale gdyby Tiger gwałcił każdą laskę, która mu się podoba, to do końca życia siedziałby w kiciu. To nienormalne. Kompletnie chore.
- Poradzę sobie – powolnie, ale skutecznie wciągnął nogawki spodni na nogi i wstał ostrożnie. Nadal mięśnie miał jak z waty. Ale rzeczywiście wszystko powoli ustępowało. Jednak nim ustąpi zupełnie, na pewno minie jeszcze sporo czasu. Z trudem zapiął guzik i zamek. Czuł wielką potrzebę kąpieli. Jak nigdy do stąd w życiu.
- Nie chcę… jest brudna. – odparł cicho, wypranym, pozbawionym emocji głosem. I nie chodziło mu tylko o to, ze Frank ją nosił i dlatego by jej nie założył, ale gdy dostąpił łaski przytulenia, nieuważny pielęgniarz ubabrał ją w spermie swojej ofiary. Zsunął z ramion podartą koszulę i wytarł się nią dokładnie
– Nie mamy o czym rozmawiać.
Chciał jak najszybciej stąd odejść, a najlepiej zakopać się pięć metrów pod ziemią i umrzeć.
Na chwiejnych nogach podszedł do niewielkiej umywalki. Odkręcił wodę i przemył twarz. Otwarcie drzwi w pierwszej chwili przyniosło ulgę, ale w drugiej ciarki przeszły mu po plecach.
Podszedł do nich i jeszcze raz przekręcił kluczyk. Nie chciał przebywać z tym psycholem ani chwili dłużej, ale nie chciał tez w takim stanie wracać do akademika. Umyślnie zignorował wszelkie próby porozumienia ze strony Franka. Już nawet nie myślał o tym jak sprawa ze słodyczami jest w tej chwili groteskowa.
- Wyjdziemy stąd dopiero kiedy szkoła opustoszeje.
Wrócił na kozetkę i zwyczajnie się położył. Czuł się dziwnie. Nadal był słaby, obolały i zmęczony, ale i choro pobudzony. Ze zgrozą poczuł też, że policzki znów zaczynają go piec. Zdecydowanie szykowała się powtórka z rozrywki, ale teraz już się nie zapomni. Już wszystko będzie dobrze. Gorąco w to wierzył. Zamknął oczy by trwać w otępieniu i trzymać na wodzy narkotyczne podniecenie.
 
     
Frank 
Pielęgniarz


Miano: Frank
Wiek: 27
Pseudonim: Franczesław
Wzrost: 191
Ubiór: Do pracy - kitel, to chyba normalne. Poza pracą ? Schludnie, elegancko, choć w miarę swobodnie.
Ekwipunek: Notes, telefon, lizaki
TYP: switch z naciskiem na seme (xD)
Fabularnie: Zawsze uśmiechnięty
Motto: Cukierki są słodkie, ale sex nie popsuje Ci zębów.
Dołączył: 28 Lip 2013
Posty: 10
Wysłany: 2013-09-13, 16:35   

- Chcesz jeszcze ? - Zapytał zbity z pantałyku Frank. Zupełnie nie rozumiał dlaczego młody chce tu zostać jeszcze tyle czasu. Miał przecież obowiązki, a chłopak powinien albo wracać do domu, albo iść na lekcje. Poszedł do drugiego pokoiku. Coś ala pokój socjalny. Miał tam swoje rzeczy. Podszedł do szafy, w której zawsze trzymał jakąś koszulę na wszelki wypadek. Oczywiście nigdy nie spodziewał się, ze tym "wszelkim przypadkiem" będzie taka sytuacja, jednak w tej chwili cieszył się, że był tak zapobiegawczy. Wziął koszulę do ręki i wrócił do Po.
- Proszę, ta jest czysta. - Podał mu koszulę z miły uśmiechem. - Może jednak chcesz porozmawiać... ? Nie chcę żeby to jakoś głupio wyszło. - Zaczął się tłumaczyć, ale sam do końca nie wiedział jak usprawiedliwić swoje zachowanie, o ile to było w ogóle możliwe. W oczach chłopaka mogło to wyglądać jak gwałt, choć dla Franka to było niemal spełnienie jego marzeń. Oczywistym było, ze wolałby aby okoliczności i nastawienie ucznia było inne, ale Frank sam nie zdawał sobie do końca sprawy jak to właściwie wyszło. Dla niego to się po prostu stało. Przez te chwile jakby był zupełnie innym człowiekiem. - Ja... Przepraszam... - Powiedział w końcu zrezygnowany po jeszcze chwili plątania się we własnych słowach. - Mam nadzieję, że wszystko będzie między nami okej... - A nawet lepiej niż okej, ale tego już nie mógł mu powiedzieć na głos. Coś w tym chłopaku kurewsko go pociągało. Może to ta chęć zdobycia ? Nie, raczej nie, bo jego tyłek niby już zdobył. Co prawda za małą pomocą środków odurzających, ale pielęgniarz nadal odczuwał potrzebę bliskości z tym młodym chłopakiem i to nie tylko tej fizycznej. Po był przystojny, jak wiele chłopców w tej szkole, ale był w pewien sposób wyjątkowy. W jaki sposób, tego jednak Frank jeszcze nie odkrył.
Przywrócił na twarz swój codzienny uśmiech, jednak teraz był jeszcze bardziej szczery niż zazwyczaj. Zresztą co tu się dziwić Frank po prostu czuł się szczęśliwy. - Może mogę Ci jakoś pomóc ? - Tak bardzo by chciał, ale z drugiej strony nie chciał swoimi gestami jakoś urazić swojego lubego. Może też nieco się go po prostu bał... ?
Mimo wszystko pielęgniarz postanowił żyć nadzieją, że Tiger mu kiedyś wybaczy. Zawsze był optymistą więc czemu teraz miałoby być inaczej ? Uśmiechnął się jeszcze szerzej i włożył do ust jednego ze swoich lizaków.
- Lepsze niż papieros po seksie. - Powiedział cicho sam do siebie wciąż ciesząc się jak głupi.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 8