Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Hotel Four seasons
Autor Wiadomość
Blaze
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-13, 23:28   

Blaze także się uśmiechnął, słysząc słowotok Kruczka. A niech sobie wmawia, że nie jest bohaterem. Zachował się jak jeden z nich i tyle. Poza tym, nikt nie każe mu włożyć fikuśnej pelerynki i hasać po mieście. Przecież może zostać prywatnym bohaterem białowłosego, nie? Takim, który od czasu do czasu go uratuje przed całym złem tego świata i przy okazji skradnie buziaka, albo dwa...

- Jest wiele technik budzenia. Ty jesteś niegrzeczny, więc budziłbym cię na kilka niegrzecznych sposobów - mruknął, chichocząc, wyraźnie podsuwając Niemcowi nieodpowiednie skojarzenia. Najwyraźniej na przekomarzanie się zawsze jest dobra chwila. Wayland przez momencik był nieco zdezorientowany. Może nie chciał posuwać się na razie z niczym dalej, ale Rabe na górze podobał mu się niezmiernie. Pomyślał więc, że może uraził go nie aprobując jego starań, ale kiedy został przytulony wypuścił jedynie powietrze z płuc, jak najciszej, by nie wydało się, iż spadł mu kamień z serca. Złapał za rękę ptaszyska i pociągnął ją, by spoczęła na klatce piersiowej młodszego chłopaka. Trudno ukryć, że pomimo bycia wrażliwym dotyk, bliskość odpowiedniej osoby sprawiała, że aż promieniał z radości.

- Oho! To teraz już wiem, skąd te aluzje! Ty po prostu chciałeś mnie zjeść! Ludożerca, kanibal! - zmyślał sobie, kołysząc się delikatnie, jak gdyby chciał uciec. Zaraz jednak zaśmiał się szczerze i znieruchomiał. Nieważne w jakiej pozycji, przy Kruczku było mu cieplutko i przyjemnie. - Zadbałem o to przy samym wejściu. Góra piętnaście minut i będziemy mogli coś zjeść, Rabe, postaraj się do tej pory nie odgryźć mi wszystkich kończyn - zakończył żartem. Chciał do tego czasu poleżeć w ciszy, zastanowić się nad niektórymi sprawami, przemyśleć to i owo. Do tej pory jakoś nie mógł uwierzyć, że obok niego leży bystry przystojniak z zabójczym poczuciem humoru. Że oboje się znaleźli. Billy przymknął nieco senne oczka. Nie próbował drzemać, tylko chciał się wyłączyć i opanować te motyle w brzuchu.

Do drzwi zapukano dwa razy. Posiłek przyniósł chłopcom znajomy burzy mlecznych kłaków, ten z recepcji, najwyraźniej jego dobry przyjaciel. Nie zakłócił spokoju leżących, jedynie zaniósł całą tacę do kuchni i tam ją zostawił. Wayland podziękował mu po rosyjsku i dodał coś jeszcze, po czym hotelowe drzwi zamknęły się po raz drugi.

- Niespodzianka. Nawet ja nie mam pojęcia, co przyjdzie nam jeść. I nie mam ochoty cię teraz puszczać... - żachnął się, ściszając głos. Nie chciał jednak zagłodzić bruneta, sam też pewnie chciałby coś przegryźć. Więc...
 
     
Kruk
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-17, 16:30   

-W niegrzeczny sposób? A jak to? W końcu jestem aniołkiem skąd mam wiedzieć jakie to są niegrzeczne sposoby.- wyszczerzył się niczym aniołek który nic nie wie o źle tego świata. Rozkoszny widok nieprawdaż? Chociaż chciałby się przekonać jakie to sposoby wymyśli chłopak by go obudzić.
-Tak rozgryzłeś mnie, tak na prawdę jestem ludożercą, który zaciąga swoje ofiary do łóżka, tylko po to by je skonsumować. Ale no dobrze, poczekam jeszcze chwile, chociaż zdecydowanie wyglądasz tak smakowicie, że aż ciężko mi się tobie oprzeć. Ale na pewno nie pozwolisz mi odgryźć choćby małego paluszka? tylko jednego, obiecuję!- stwierdził jakby to była najszczersza prawda i Billy był już którąś z kolei ofiarą, której tłumaczy jego przyszły los. Hmm chyba nieźle mu wychodzi to aktorzenie, może powinien iść do szkoły aktorskiej?
Cisza jaka później zapadła mu nie przeszkadzała. Wręcz przeciwnie. Była bowiem z rodzaju tych, które pomagają zebrać myśli i poukładać sobie wszystko w głowie. Czuł się poza tym swobodnie przy białowłosym chłopaku, i nie odczuwał potrzeby na siłę podtrzymywania rozmowy. To nie było potrzebne. Zamiast tego sam przymknął oczy i delikatnie przesuwał dłonią po plecach towarzysza. Odruch, ale przyjemny dla nich obojga. Tak, to wszystko, cały ten dzień był jakiś nierealny. Nie spodziewał się, że tak się zakończy, gdy rano, znudzony szedł do klubu trochę pograć i być może załapać się do jakiegoś zespołu. I tak zamiast codzienności dostał coś znacznie więcej, coś a w zasadzie kogoś niebywale cennego. Chyba wreszcie los się do niego uśmiechnął.
Rabe leniwie uniósł powieki słysząc pukanie do drzwi. Faktycznie, szybko się uwinęli z przyniesieniem posiłku. Po apartamencie rozniósł się wspaniały zapach jedzenia, na co żołądek chłopaka postanowił o sobie przypomnieć. Tak więc gdy tylko znowu zostali sami, niemiec dość szybko, choć z gracja wstał z miejsca i powędrował do talerzy.
-Spokojnie zaraz do ciebie wrócę słońce, uwierz sam nie mam ochoty cię puszczać, ale chyba nie chcesz, żeby pokój wypełniało burczenie mojego żołądka- zaśmiał się dźwięcznie i zaraz pocałował go jakby na potwierdzenie swoich słów. - chodź- poprosił i pomógł mu wstać zaciągając do kuchni. Odsłonił pokrywki zakrywające talerze i pokiwał głową z aprobatą.
-No no widzę, że się postarali. Mam nadzieję, że lubisz krewetki- czemu akurat to? Ponieważ na talerzach znajdowało się przepysznie wyglądające rissoto z krewetkami, do tego czerwone wine i pieczywo a w zasadzie grzanki. Znalazła się też sałatka z pomidorkami koktajlowymi. Ogólnie połączenie kuchni włoskiej z francuską. Widać , że byli w hotelu najwyższej klasy, bo byle gdzie czegoś takiego nie podawali. A no i nie zapominajmy też o deserze.
-Smacznego- powiedział z uśmiechem i zabrał się za swoją porcje.
 
     
Blaze
[Usunięty]

Wysłany: 2013-03-29, 17:33   

- W niegrzeczny - Blaze powtórzył, robiąc wredną minkę. Rabe już bardzo dobrze wiedział, co młodszy chłopak miał na myśli, a białowłosy nie da się tak łatwo sprowokować. Poza tym, chyba nie dałby rady mówić na głos o tym, co miał na myśli. Jeśli zaś chodzi o przekonanie, to Niemiec będzie musiał zwyczajnie zaczekać. Przynajmniej sobie cierpliwość podbuduje, zawsze jakiś plus.

Billy uśmiechnął się jedynie na następne słowa Rabe'a. Co jak co, ale skonsumować to on się nie da. Przynajmniej nie dosłownie... w każdym razie, warto podkreślić, jak bardzo podobało się burzy mlecznych kłaków poczucie humoru bruneta. W normalny dzień i w normalnych okolicznościach pewnie tylko by się zezłościł za takie durne żarty. A teraz? Mógłby ich słuchać cały czas. Okej, od czasu do czasu Wayland czuł się nieco onieśmielony, jednakże Kruczek wynagradzał mu te momenty zawstydzenia samą swoją obecnością.

Przymknąwszy oczy, Blaze pozwolił dotykać swoich plecków w tym jakże przyjemnym geście. Dla niego Niemiec wydawał się trochę inwazyjny, ale przy tym okazał się strasznie wyrozumiały, delikatny i na jakiś pokręcony sposób opiekuńczy. Nie chodzi znowu o walkę w tamtej uliczce. Raczej o fakt, że nastolatek będąc przytulanym przez starszaka czuje się, jak za wysokim murem. Czuje się bezpieczny.

Białowłosy początkowo ociągał się, ale wkrótce dreptał zaraz za Kruczyskiem w stronę kuchni. Zajrzał pod pokrywki po tym, jak usłyszał, co się pod nimi znajduje i zaraz się skrzywił.

- No oczywiście, bo po co zrobić coś normalnego. Liczyłem, że chociaż raz podadzą, nie wiem, jakieś frytki... - burknął. Wcale nie był jednak zaskoczony daniem i całą resztą. Czego innego spodziewać się od pięciogwiazdkowej restauracji? Poza tym, tutaj gotują naprawdę smacznie. Choćby Blaze starał się dąsać i dąsać, nie zaprzeczy talentu obsłudze hotelu w sprawach kulinarnych. Dlatego też usiadł na przeciwko bruneta i zabrał się za jedzenie. Ciągle wpatrywał się w starszego chłopca, odrywając od niego wzrok tylko na moment, gdy nie mógł poradzić sobie widelcem z makaronem. - Powinieneś mieć zakaz chodzenia bez koszulki - mruknął tylko, wbijając spojrzenie w talerz. Uśmiechnięte Ptaszysko z klatką piersiową osłoniętą jedynie bandażem, z tak elegancko rozwichrzonymi włosami wydawało mu się niezwykle pociągające...
 
     
Kruk
[Usunięty]

Wysłany: 2013-03-29, 20:26   

Kruczowłosy chłopak na początku miał nie komentować wzmianki o swoim torsie. No bo czy go przypadkiem już nie zawstydził dostatecznie? Ale przecież widok tych rumieńców był dostateczną nagrodą by chcieć ugryźć się w język. Tak więc Rabe przechylił lekko głowę pozwalając by przydługa grzywka zasłoniła mu nieco oczy. Na jego usta wdarł się nieco zadziorny uśmiech, jakby prowokacyjny a jednocześnie wskazujący na to, że Niemiec coś knuje. Przymrużył lekko powieki i zwilżył wargi.
-Doprawdy? Eh nie sądziłem, że ten widok może ci się nie podobać i wolałbyś mnie widzieć w koszulce. Obiecuję, że się poprawię i więcej się bez niej nie pokażę. -westchnął niby cierpiętniczo i spuścił wzrok na kawałki makaronu. -A chciałem ci się tylko przypodobać dodatkowo- kolejne wydech powietrza i mina zbitego psiaka, kiedy to powrócił na zerkanie w twarz kępki białych włosów. Zaraz się jednak roześmiał nie mogąc dłużej wytrzymać udawania hmm zasmuconego kochanka?
-Wybacz nie mogłem sobie odpuścić.- oddał dalej z rozbrajającym uśmieszkiem na ustach. - W ogóle miałem już wcześniej zapytać. Boli cię coś? Jak się czujesz?- zapytał już spokojnie wracając do przerwanego posiłku. Może tego nie okazywał ale mimo wszystko martwił się o niego. Ale Kruczysko już takie było, z pozoru zimne i raczej obojętne jeśli chodzi o druga osobą, ale to co trzymał w sobie było z goła odmienne.
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-12, 13:57   

Keith dał się prowadzić Vincentowi przez wesołe miasteczko, ale potem to on przejął kontrolę nad ich krokami. Szedł pewnym siebie krokiem prosto w stronę dzielnicy dla nich wymarzonej - czyli z hotelami i motelami. Nigdy wcześniej tam nie zawędrował, bo w końcu był hostem i raczej z kimś umawiał się na terenie szkoły... Ale zawsze musiał być ten pierwszy raz. Zresztą słyszał już niejednokrotnie od wielu ludzi, jak wyglądało to miejsce i jak przebiegał cały proces brania pokoju na parę godzin. Nie było to bardzo skomplikowane, a zresztą chłopak miał ogólne pojęcie tego, co powinien zrobić.
Doprowadził ich do odpowiedniej ulicy, którą niejednokrotnie już mijał w mieście. Po drodze wielokrotnie zabłądził ustami na wargi przyszłego kochanka, kompletnie ignorując oburzone spojrzenia znacznej części populacji. Kilkakrotnie kątem oka dostrzegł rozchichotane nastolatki, wskazujące ich palcem. Ale w tym momencie było mu to całkiem obojętne. Z trudem dostrzegał coś oprócz Vincenta, przy czym naprawdę nie wydawało się to istotne. Pieszczotliwym gestem pogłaskał bruneta po włosach gdzieś w okolicach parku, a potem ponowił ten ruch, gdy zatrzymali się pod pierwszym, sensownie wyglądającym hotelem.
Wypuścił na chwilę z uścisku partnera, podszedł do recepcji i przybrał najbardziej czarujący uśmiech, skierowany prosto do osoby zajmującej się wydawaniem kluczy do pokojów. Nonszalanckim gestem wyjął z kieszeni portfel i zamówił pokój aż do końca doby hotelowej dnia następnego. Nie przypuszczał, by był mu on aż na tyle potrzebny, ale nie zamierzał wyjść na biedaka. A poza tym, gdyby jednak zajęło im to tyle czasu... Musiałby wychodzić i dopłacać. Niewygodne. Niepraktyczne. I znacznie utrudniające planowaną zabawę.
A co, raz mógł zaszastać pieniędzmi!
Nie wydał się minimalnie nawet zdziwiony podawaną kwotą, zapłacił natychmiast, notabene wyciągając kartę kredytową i obrócił lekko głowę, puszczając oko do Centa. Tym razem to on płacił, no nie? Wesoło.
Przyjął klucz z uśmiechem wdzięczności, posłał komplement w stronę kobiety i skierował się ku windzie, minąwszy Gwiazdę łapiąc ją za rękę i ciągnąc za sobą. Był niezmiernie zadowolony z faktu, iż hotel nie należał do tych posiadających nadmiernie służebną obsługę, która wszędzie łaziła za gośćmi. Dzięki temu mógł skorzystać z pustej windy, przytulając do siebie kochanka i namiętnie całując go w usta, z niemą obietnicą dalszej zabawy. Lekko ugryzł go w wargę, a potem delikatnie pocałował w nosek, pieszczotliwym gestem przesuwając palcami po jego policzku.
- Znajdziemy ci lód w pokoju, skarbie - mruknął, na krótką chwilę odrywając się od myśli przepełnionych seksem. W końcu, musiał zadbać o swojego kochanka, prawda?
Złączył na powrót ich dłonie i pociągnął chłopaka za sobą do drzwi od ich pokoju. Przesunął kartą przy czytniku i wpuścił przed sobą bruneta. A potem skierował się w stronę barku, bo nos Vincenta naprawdę dobrze nie wyglądał. Wyciągnął z niego chłodną puszkę piwa i przerzucił przez pokój chłopakowi.
- Przyłóż - mruknął, wyjmując sobie drugą i otwierając z charakterystycznym syknięciem. Wypił parę łyków, przymykając oczy z zadowoleniem na przyjemnie wypełniający go chłód, który trochę osłabił bolesne dlań pożądanie. Ulga. Totalna, wspaniała ulga.
Zerknął na chłopaka i usiadł na łóżku, trzymając w dłoniach puszkę. Uśmiechnął się do niego, przekrzywiając lekko głowę, w myślach już go rozbierając. Mrau. Już nie mógł się doczekać.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 24
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-10-12, 15:11   

Będąc w recepcji, Vincent automatycznie odwzajemnił uśmiech Kei'a. Co prawda, zawsze można było jego oskubać, bo wiadomo, Gwiazda to gwiazda, trochę kasy ma, ale to był uroczy gest ze strony towarzysza. Dawał się ciągnąć w wybrane przez niego miejsca, bez słowa protestu, czy chociażby grymasu. Oddawał pocałunki, pomrukując mu w usta i strapił się, gdy ten powiedział o tym lodzie. Cholera, już wolał, jakby ten udawał, że wcale nie ma rozwalonego nosa. W końcu chciał być miły, ale i tak najlepszą opcją było ignorowanie tego faktu. Gdy w końcu znaleźli się w pokoju rozpusty, od razu rozejrzał się wokół. Źle nie było, jak na jedną nockę. Od razu złapał puszkę i grzecznie ją przyłożył do nosa. Nie obyło się bez syknięcia, a przy tym siarczystego przekleństwa. Sam taksował wzrokiem Keitha i mruknął zadowolony, przymykając oczy. Nie mógł się powstrzymać. Zaraz odłożył na pobliski stolik piwo. Uśmiechnął się do niego czarująco, idąc tym seksownym, kocim krokiem. Rzecz jasna, od razu poruszając ponętnie biodrami. Od razu rozpiął swoją kurtkę i zsunął z ramion, a ta opadła na ziemię z cichym szelestem. W tej chwili tylko przeszkadzała. Przechwycił piwo Ev'a i upiwszy łyka, odłożył po prostu na ziemię. Zaraz naparł ustami na jego, od razu wpychając swój język do jego ust. Był odrobinę agresywny, ale też bardzo namiętny. Naparł swoim ciałem na jego, od razu sprawiając, że ten musiał się położyć. Całując dalej, wsunął dłoń w jego włosy, od razu masując skórę jego głowy. Wiedział, że ten to lubił, dlatego starał się robić to jak najdokładniej. Oderwał się od jego ust, by uśmiechnąć się lekko do niego i liznąć po uchu. Nie widział potrzeby mówić. Chciał robić. I właśnie to czynił. Ich ciała były blisko, stykały się. Otarł się od czasu do czasu o towarzysza, z towarzyszącym przy tym niskim pomrukiem zadowolenia. Zaraz usiadł mu na biodrach, a dłońmi przesunął powoli po jego brzuchu, aż po klatkę piersiową. Uśmiechnął się zadowolony, znowu posyłając mu to przeciągłe spojrzenie i musnął ustami jego sutka, zaraz go po nim liżąc przez materiał. Dłonie szybko rozprawiły się z koszulą, rozpinając ją. Znowu wbił paznokcie w jego skórę, tym razem w żebra, pozostawiając za sobą drobne szramy. Chciał, by jemu było cholernie dobrze. I by o nim tak szybko nie zapomniał. Szukał jego wrażliwszych miejsc, dlatego cały czas studiował jego mimikę twarzy. Narząd smaku, znowu aktywny, od razu powędrował po jego klatce piersiowej, mostku, brzuchu i pępku, który okrążył. Pozostawiał za sobą mokre ślady. Dłonie powędrowały na wnętrze ud Kei'a, od razu go tam masując, bardzo blisko krocza. Uśmiechnął się do siebie, aby podciągnąć go bardziej na łóżku, a sam uklęknął przy krańcu. Zęby drażniły jego skórę na podbrzuszu, co rusz ją pociągając, aż w końcu chwycił nimi za rozporek, od razu go rozsuwając. Rozprawił się szybko z paskiem i znowu się wpił w te kuszące usta. Ale nie pogłębił pocałunku. Oderwał się od niego, wpatrując się mu w oczy. Szukając jakiś emocji. Dłoń znowu sunęła wzdłuż górnej części ciała, zaledwie go muskając. W końcu rozpiął i guzik spodni, od razu przesuwając dwoma palcami po jego bieliźnie przez materiał. Na razie był dość delikatny. Kontrolował to. Chuchnął mu w ucho, aby zamruczeć nisko.
- Podobasz mi się. - mruknął krótko, uśmiechając się pod nosem.
Brzmi trochę jak wyznanie gówniarza gówniarzowi, ale kto wie o co mu chodziło. Może tylko o wygląd? A może też i o charakter? A może o coś więcej? Nieważne, lubił robić mętlik w głowie. Teraz jedynie oczekiwał reakcji.
_________________
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-12, 16:05   

O Boże. Gdy tak Vincent się do niego zbliżał, przestał myśleć o całym świecie. Liczył się tylko on i jego ciało. Wspaniałe, giętkie i ponętne. Chciał go w tym momencie pożreć. Aż oblizał wargi, obserwując tor lotu spadającej kurtki. Mógł sobie bez wysiłku wyobrazić, jak za nią będą lecieć kolejne partie ubrania kochanka. Przygryzł lekko wargę, a potem uchylił zapraszająco usta, przyjmując w siebie chętnie jego język. Zatonął w tym pocałunku, namiętnie łącząc ich narządy smaku i walcząc w nim o dominację. Odwzajemniał się równie silną agresją, co brunet. I tak samo mocną namiętnością.
Uległ mu, chociaż zazwyczaj tego nie robił i położył się płasko na łóżku. Kręcił lekko biodrami, wijąc się pod kochankiem, wsuwając palce pod jego koszulę i przyciągając mocno do siebie. Westchnął cicho, czując rozkoszną pieszczotę głowy. Przymknął oczy z lubością, na chwilę poddając się przyjemności i przestając się ruszać. Uchylił jednak zaraz powieki i spojrzał z uśmiechem na chłopaka. Przyciągnął do siebie jego usta, wygłodniały bliskości. Pozwolił mu jednak na dalszą dominację, łącząc ze sobą nogi, by lepiej było mu na nim siedzieć. Zafalował brzuchem, uciekając przed dotykiem, a potem uniósł się częściowo, by zdjąć całkiem z siebie koszulę. Zaraz opadł z powrotem na łóżko, sycząc cicho czując ostre paznokcie kochanka. Ewidentnie unikał pieszczot sutków, za to cicho pojękiwał, czując przyjemnie wilgotny język Vincenta.
O Boże. Naprawdę bez trudu mógł go sobie wyobrazić na innej jego części ciała. Aż czuł, jak spodnie znowu stają się nadmiernie ciasne. Był pewien, że z tą fantazją długo nie pociągnie. Za bardzo się podniecał. W tym momencie nie potrafił sobie wyobrazić kogokolwiek innego na miejscu Gwiazdora. Tylko on mógł zaspokoić ten płomień, buchający z głębi jego ciała. Na pewno długo o nim nie zapomni. Nie miał w zwyczaju porównywania ze sobą swoich kochanków, ale przez pewien czas w jego myślach będzie krążył wyłącznie Cent. Odetchnął ciężko i przetarł dłonią twarz, ukrywając lekkie drgnięcie mięśni twarzy, gdy poczuł tak przyjemny dotyk w tak czułym miejscu. O cholera, to naprawdę mocno na niego działało. A gdy brunet znalazł się ustami tak blisko rozporka... Właściwie prawie doszedł. Skupił na chwilę swoje myśli w innym świecie, próbując wyobrazić sobie wszystko, co tylko mogło obniżyć jego pożądanie. Inaczej ich zabawa skończy się, zanim na dobre zacznie.
Jego oczy były wypełnione mgłą i kompletnie nieprzytomne. O ile Matrona się kontrolowała, o tyle on całkowicie odpływał. Musiał coś zrobić, bo naprawdę zaraz wszystko się skończy. A on chciał z nim cała noc się kochać!
Ile orgazmów...
No i to by było na tyle, jeśli chodziło o samokontrolę.
Słowa Vincenta przywołały go do rzeczywistości. Zamrugał oczami i skupił się na ich brzmieniu. Sexy... A potem na znaczeniu. Jeszcze bardziej sexy...
- Nie mów tak - wyszeptał, łapiąc płytki oddech w połowie zdania - bo inaczej będę musiał powiedzieć, że ty mi też. - Puścił do niego oko. Zmuszenie się do wypowiedzi pomogło mu uzyskać kontrolę. Złapał głębszy wdech i podciął nogę kochanka, rzucając go na łóżko. Teraz to on usiadł na jego biodrach, kopniakami zrzucając z siebie niepotrzebne spodnie. Został tylko w bieliźnie i miał plan, by Cent do niego dołączył.
Podwinął mu koszulę i tym razem to on zamknął usta na sutku kochanka, paznokcie lekko wbijając w jego wystające kości biodrowe. Przesunął ciepłym językiem po nim, delikatnie go owijając i lekko ssąc. Zostawił wilgotny ślad na mostku bruneta, powoli przesuwając się do drugiego sutka, posyłając kochankowi namiętne spojrzenie. Najwyższa pora, żeby teraz on stracił zmysły tak, jak Keith. Lekko poruszył udami, ocierając się o jego krocze, a potem powoli przesunął wargami po jego brzuchu. Zaznaczył wystającymi ząbkami kilka żeber, a potem zanurkował językiem w jego pępku. Uśmiechnął się kątem warg i puścił oko do kochanka. Włosy przez to całe mierzwienie uroczo spadały mu na twarz, zakrywając ją częściowo, wraz z jednym okiem. Był minimalnie zarumieniony, co dodawało wrażenia pikanterii sytuacji.
Ostrożnie przesunął dłońmi po nogach Vincenta, w górę, aż do rozporka i rozpiął mu spodnie. Następnie lekko się uniósł i zsunął je z jego ciała, mrucząc namiętnie i wpijając się na krótką chwilę w wargi kochanka.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 24
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-10-12, 18:44   

Uśmiechnął się nader czarująco, widząc, jak działają na Keitha pieszczoty. Chłonął z zachłannością ten widok, aby jak najdłużej po wszystkim go zapamiętać. Zanotował fakt, że nie lubił pieszczenia sutków. A szkoda, bo Vincent za to uwielbiał je pieścić ustami, języczkiem, podgryzać, pociągać... Ale przeżyje bez tego. Wynagradzało mu wszystko to, co działo się z ciałem Hosta. Uwielbiał to, jak na niego działał. I chociaż Ev wcale go nie dotykał, to jednak czuł się podobnie. Samo obserwowanie jego twarzy, samo dotykanie wywołało u niego wzwód. Na chwilę zatrzymał starając odgonić mgiełkę podniecenia, która otumaniła umysł. Czy naprawdę nie mógł się jaśniej określić, na to niejasne pytanie? Z jakąś dodatkową emocją? Nieważne. Podoba mu się, w jakimkolwiek sensie. To też dobrze. Zaraz został podcięty i przewalony na łóżko. Prawdopodobnie teraz obaj panowie, z tymi dużymi pokładami chęcią dominacji, będą turlać się teraz po łóżku, dopóty któryś z nich nie ulegnie. W tych drobnych rozgrywkach, które najprawdopodobniej działy się tylko w głowie Vincenta, to Kei-chan ma przewagę. Dlaczego? Bo Bóg jest niecierpliwy. Przesunął spojrzeniem po ciele Ev'a. Nawet z tej perspektywy wyglądało pociągająco. W porównaniu do Marshall'a, on lubił pieszczoty sutków. Dlatego, czując tam jego usta, język, od razu zaczął rozkosznie mruczeć, a paznokcie wbił w ramiona chłopaka. Sutek twardniał sugestywnie pod wpływem dotyku. Jęknął cicho, gdy ten otarł się o jego twardego penisa. Kontrola poszła się pieprzyć. Dosłownie. Gdy ten robił to wszystko tak spokojnie, on chciał coraz więcej i więcej...
Oj nie, sam tutaj nie będzie odlatywał.
Zaraz złapał go za dłoń, aby za nią szarpnąć, żeby ten tak nie siedział na jego biodrach, ale po prostu nad nim zawisł. Owszem, znowu przejawiał te dominacyjne skłonności, ale to się powinno kochankowi spodobać. Sam zsunął się odrobinę z łóżka, a twarz znalazła się na wysokości jego męskości. Zamruczał nisko, dłońmi pieszcząc jego pośladki, a język powędrował po bieliźnie, drażniąc w ten sposób jego penisa. Zaraz również objął go ustami, zasysając się nawet delikatnie i uśmiechnął się pod nosem, wpatrując się w niego. Znowu język powędrował na jego podbrzusze, aby tam się zassać i stworzyć soczystą, czerwoną malinkę. Zsunął powoli z niego bokserki, nie przepuszczając okazji, aby dotknąć jego skóry na pośladkach palcami. Bokserki znalazły się na wysokości jego kolan, a Vincent ujął jego męskość w dłoń. Początkowo masował jego główkę kciukiem, ale zaraz tego zaprzestał. Wsunął sobie palce do ust, od razu manewrując językiem między nimi, obśliniając je obficie. Nie obeszło się bez podgryzania. Patrzył wtedy na Keitha i niemal pomrukiwał przy tym, byleby ten nabrał jak najbardziej sprośnych myśli. Zaprzestał zabawy, aby zająć się tym, czym powinien – jego męskością. Przesunął mokrymi palcami po jego długości, ale po chwili objął go całą dłonią. Zaczął szybko, energicznie nią przesuwać, w skrócie - trzepać. Język pieścił jego brzuch i podbrzusze, chcąc mu dać jak najwięcej przyjemności. Po kilkunastu sekundach, uznając, że warto zamienić rękę na coś bardziej konkretnego... Przytrzymał sobie penisa jedną z nich, a narząd smaku sunął po całej długości. Zaraz wsunął sobie do ust jego czubek, nie pomijając podrażnienia dziurki językiem i zaraz zaczął wsuwać go całego, powoli do ust (tudzież gardła). Niemal od razu zaczął poruszać głową. Obejmował go mocno wargami i wolną dłonią (bo jedną kontrolował jego biodra) posłał mu siarczysty klaps w tyłek.
_________________
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-12, 19:14   

O cholera. Ten chłopak ani chwili nie mógł spędzić spokojnie, poddając się czyjejś dominacji? Nie, oczywiście, że nie. Musiał uciec. Keith sapnął z niezadowoleniem i obniżył głowę, szukając jakiegoś wyjaśnienia dla nieposłuszeństwa Stara. Drgnął nerwowo, gdy zobaczył jego głowę tak blisko swojego członka. Właściwie chciał uciec, ale dłonie kochanka go zatrzymały. A potem ta bardziej lubieżna część jego osoby stwierdziła, że chce poczuć coś więcej. W końcu już od jakiegoś czasu marzył o jego ustach na sobie, prawda? No właśnie, to była idealna okazja. Odetchnął cicho, próbując się uspokoić, a jednocześnie cicho jęcząc, gdy poczuł jego wargi. Jeszcze przez materiał, ale już rozkoszne. A to spojrzenie - czysty grzech. Aż Marshall musiał zacisnąć usta, żeby ich nie otworzyć i nie zacząć wydawać z siebie spazmatycznych westchnień. Wszystko w sobie zdusił, pozostawiając na moment, kiedy naprawdę utraci nad sobą kontrolę. A ten moment, jak wyraźnie było widać, zbliżał się nieuchronnie.
Sapnął, gdy poczuł dłoń Vincenta na swoim penisie. A potem oczy zrobiły mu się wielkości pięciozłotówek i musiał aż jęknąć, gdy zobaczył manewry ust kochanka na palcach. O tak, to było bardzo, bardzo sugestywne. Właściwie, gdyby wystarczająco długo tak robił, mógłby dojść. Słyszał, że to kobiety są bardziej wyczulone na wrażenia wzrokowe, ale... To był najseksowniejszy ruch, jaki kiedykolwiek widział. Zadrżał, czując dłoń w tak wrażliwym miejscu, a potem zaczął pojękiwać. Zaciskał usta, ale dźwięki wydobywały się mimo wszystko. Każde zakończenie ruchu przy nasadzie i ponowne rozpoczęcie powodowało u niego głośniejszy, niższy jęk. Zaczynał istotnie wariować. Gdy dotarły do tego wszystkiego usta, był znowu boleśnie twardy i naprawdę niedaleki spełnienia. Możliwe, że nawet by doszedł w tych rozkosznych ustach kochanka. I nie uznałby tego za nic uwłaczającego. Ale... No właśnie, ale oberwał w tyłek.
Całe jego ciało cofnęło się, uciekając od partnera. Zasyczał z oburzeniem, niemalże spadając z łóżka, a już na pewno wypadając z jego ust. Oczy błysnęły mu niebezpiecznie. Oj, teraz to się zdrowo wkurzył. Nie należał do osób ulegających, a już na pewno nie czemuś takiemu. Gdyby Vincent się pilnował i zbytnio nie rozochocił, to może, może by pozwolił sobie na większą uległość.
A teraz się wkurzył.
- Hola, trzymaj łapy przy sobie - warknął, ukazując zęby i siadając na krańcu łóżka. Zanim Cent zdążył zareagować, czy w jakikolwiek sposób wyrazić swoją skruchę, ruszył na niego, niczym prawdziwy dominant. Złapał za ramię jedną ręką, drugą za włosy i przepchnął ich aż na drugi koniec łóżka, pod ścianę, do której docisnął ciało kochanka. Wpił się mocno w jego usta, puszczając jego rękę i znacząc mu klatkę piersiową długim, bolesnym pociągnięciem paznokci. W ramach kary, żeby sobie nie myślał, że takie zachowanie przejdzie mu płazem. Zanurkował głęboko językiem w jego gardło, kompletnie nieprzejęty faktem, że jeszcze chwilę wcześniej znajdował się w nim jego własny członek. Wciąż przytrzymywał kochanka za włosy, gdy wolną dłonią pozbawił go bokserek i złapał jego męskość w swoją dłoń. Poruszył nią w górę i w dół, najpierw wolniej, badając długość i reakcję Gwiazdora, a potem szybciej, już pewniej, świadom jak intensywnie może go pieścić. A potem zaczęła się pełna jazda bez trzymanki.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 24
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-10-12, 21:10   

Widząc i zresztą czując, jak ten się od niego odsuwa, ego chwilowo runęło mu jak karciana wieża. Co jest, co zrobił nie tak? Czyżby wyszedł z wprawy? - tak główkował, dopiero teraz analizując jego słowa. Łapy? Chyba nie mówił o tym klapsie? Aż miał ochotę parsknąć cicho. Ej, sutków nie macał grzecznie, to pośladki też ma sobie odpuścić...? NIE MA TAKIEJ OPCJI. Ale może to robić rzadziej. Wszelkie buntownicze myśli Centa się rozproszyły, widząc ten niebezpieczny błysk w oku kochanka. Od razu przygryzł w wargę, ale wcale nie w strachu. Ekscytacji. A następne ruchy tylko go podnieciły. Zamruczał niemal na to chwytanie za włosy, posłusznie się wycofując. Zmrużył oczy, mimo to cały czas starając się utrzymywać z nim kontakt wzrokowy. Mruknął mu w usta, ale zaraz zmieniło się to w zgłuszone syknięcie, gdy ten tak bezlitośnie wbijał pazury w jego skórę. Napiął mięśnie, automatycznie wciągając brzuch. Owszem, miał zadatki na masochistę... ale i tak, wraz z podnieceniem czuł i dyskomfort z tą raną. Miał ochotę mruknąć mało pociesznie w jego usta, coby zbudzić w nim jakieś poczucie winy... ale nie mógł, bo już w ustach czuł zwinny język Keitha. Rzecz jasna, wsadzony głęboko. Prawie się zakrztusił, ale zaraz przyzwyczaił się do jego obecności. Od razu go użarł w język, czując, jak ten masował jego twardą męskość. Nawet nie zarejestrował faktu, że ten go pozbawił bielizny. Jak widać, nie z ostrzeżeniem, bo zaraz Matrona westchnęła zadowolona. Sam miał już delikatne rumieńce na polikach. Nawet poruszał biodrami, aby bardziej czuć jego dłoń i pomrukiwał zadowolony, od czasu do czasu jęcząc bezwstydnie. Zacisnął palce na ramionach faceta, a potem jedną z dłoni wsunął ponownie w jego włosy.
- Keith... - wymruczał mu na ucho – Już nie mogę dłużej czekać.
To prawda. Był na skraju błagania, ale również nie chciał być tym uległym. Nie dawał mu już klapsów, bo jednak chciał zostać zaspokojony, a nie się turlać po podłodze... Ale przesunął palcami między jego półkulami, bardzo niecierpliwie. Co prawda, jego palce drżały przez te spazmy przyjemności, ale upierdliwie badał te rejony. Odgiął mu pośladek jedną dłonią, a drugą przesuwał kciukiem po jego dziurce i mruknął mu kusząco w ucho. Po prostu chciał zaspokojenia. Teraz. Na pewno sam Keith też nie był oazą spokoju w tej kwestii. Znowu wpił się w jego usta zachłannie. Drobne pieszczoty nic już tutaj nie pomogą, chciał czegoś konkretnego. I chciał przyzwolenia.
_________________
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-13, 13:19   

Fioletowowłosy uśmiechnął się kątem warg, słysząc takie wyznanie. Póki on dominował, w miarę kontrolował swoje podniecenie, chociaż było mu ciężko. Ale nie na tyle, by zgodzić się na uległość. Delikatnie zadrżał, czując palce kochanka przy swoim wejściu, a potem zmrużył oczy i cicho westchnął, trącając nosem policzek Vincenta. Przy tym na chwilę znieruchomiał, dając odsapnąć brunetowi.
- Kochanie, twoje życzenie jest dla mnie rozkazem... - Zamruczał miękko, przez chwilę dając Centowi złudzenie, że będzie dokładnie tak, jak on chce. HA! Nie miał co liczyć. Pozornie łagodny facet znowu złapał go za włosy, tym razem sprawnie obracając go plecami do siebie i dociskając do ściany. A potem wolną ręką wylądował dokładnie między jego pośladkami, mrucząc z zadowoleniem. Ugryzł chłopaka w ramię, a potem polizał lekko nowo powstałą ranę. Przesunął paluszkami po wejściu kochanka, śląc mu wyjątkowo jasną obietnicę zabawy, a potem wspiął się nimi ruchem nożyczek aż do karku. Z sugestywnym dźwiękiem zassał dwa palce do ust, a potem suchym kciukiem przesunął znowu w dół. Naparł delikatnie palcem wskazującym na dziurkę, powoli się w nią wsuwając. Pogładził jej wnętrze opuszkiem palca, uśmiechając się wyczuwalnie i dociskając się wargami do pleców Matrony. Przesunął po nich językiem, to w górę, to w dół, tworząc jakieś fantazyjne wzory, przy czym wciąż mocno trzymał partnera za włosy, nie pozwalając mu się nawet minimalnie poruszyć.
Do pierwszego palca w tym samym, leniwym tempie doszedł drugi, rozciągając Vincenta.
- Jesteś teraz mój - wyszeptał mu na ucho, lekko je podgryzając. Czuł się teraz jak prawdziwy samiec alfa i stanowczo nie zamierzał łatwo zrezygnować z tej posady.
Trzeci palec...
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 24
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-10-13, 15:26   

Wyobraźcie sobie tą satysfakcję Centa, gdy już myślał, że dostanie to, czego pragnął. W końcu, jak do tej pory twierdzi, był nieziemski też w zdobywaniu. Ale jednak! Nie minęło kilku chwil, a był tyłem do Keitha, przyparty sugestywnie do ściany. No, w tej pozycji na pewno nie będzie go pieprzył, tylko będzie tym pieprzonym... Przełknął ciężko ślinę, licząc do dziesięciu. Zgryzł wargę, czując dłonie między pośladkami. Nożesz cholera jasna by jego mać. I jeszcze go znaczyli! Bezczelni. Czując dotyk na karku, poczuł drobny prąd biegnący wzdłuż kręgosłupa, kumulujący się na i tak twardym penisie. Westchnął przy tym, niemalże rozanielony. To było zdecydowanie wrażliwsze miejsce. Stan błogości przepadł, jak ten wsuwał pierwszy palec w jego dziurkę. Wyklinając wszelkie niebiosa, nieco się rozkraczył, coby mu lżej było. Wnętrze samozwańczego Boga było ciasne, chociaż nie dziewiczo. Znak, że bardzo niechętnie bawił się w uległego, ale jednak! Mruknął coś pod nosem, gdy ten dodał kolejny palec i jeszcze kolejny. Był grzeczny. Przecież nie chciał być posuwany bez rozluźnienia. Z czasem dyskomfort mijał, co skutowało niskimi pomrukami zadowolenia. Na przemian mięśnie napinały się i rozluźniały, a dziurka czasem zaciskała się mocniej na jego palcach. Dopiero po dłuższej chwili dotarły do niego słowa kochanka. Zaśmiał się ochryple i spojrzał na niego z ukosa, dalej mając polik dociśnięty do ściany.
- Teraz, czy od teraz? - uśmiechnął się prowokacyjnie, będąc zaciekawiony odpowiedzią. W końcu tak wieloznacznie obaj chłopcy mówili, że można się było w tym pogubić.
Zaraz dłonie po omacku poszukały ud mężczyzny i poczuwszy je opuszkami palców, wbił brutalnie paznokcie. Z widocznym zadowoleniem tworzył na ciele Keitha ślady kocura. Zaraz jedna z dłoni znalazła się we włosach Keitha, aby za nie szarpnąć i wpić się w jego usta, ale nie pogłębił pocałunku. Liznął go krótko po nosie.
- Potem to Ty będziesz uległym, skarbie. A teraz mnie w końcu weź. - wymruczał mu do ucha, puszczając w końcu włosy.
Tak brzmiał Vincentowy kompromis, a uwierzcie mi, zostanie on zrealizowany. Już Star tego dopilnuje. Zachęcony własnymi słowami, chwycił dłoń, która zajmowała się jego rozluźnianiem i odsunął ją od siebie. Otarł się ponętnie pośladkami o jego penisa, z tą samą prowokacyjną, ale zmysłową miną. Wsuwawszy Ev'owe palce do własnych ust, zahaczył o nie zębami i podgryzał le, lizał, zasysał się nań... Tak seksownie, na ile mógł. Tak, aby ten widział i zresztą czuł śmiałe poczynania Gwiazdora. Ten uśmieszek cały czas gościł na twarzyczce, tylko zapraszał do zabawy.
_________________
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-13, 17:57   

Syknął cicho, czując pazurzyska na swoich udach. Cholera z tego Gwiazdora, naprawdę, nie potrafi chwili przeżyć bez oznakowania drugiego!
- A jak byś chciał? - Zamruczał pytająco w jego ucho, przesuwając palcami po jego policzku. - Kochanie? - dodał z przekornym uśmiechem. Szczerze mówiąc, nie chodziło mu o nadmierną ilość dwuznaczności. Po prostu... Tak jakoś wychodziło. Żaden z nich nie chciał być ze sobą szczery. Ani tym bardziej z tym drugim. Stąd ta cała niekonkretność.
Kompromis Vincenta średnio podszedł Keithowi, ale to nieważne. Zajmie się tym później. Ważne, że doszli do jakiegoś porozumienia. Potem może ono ulec zmianie, prawda? No więc właśnie. Nie ma się co przejmować.
Zadrżał nerwowo, gdy poczuł dotyk pośladków na swoim członku. Był tak cholernie wrażliwy w tym miejscu, że miał ochotę pchnąć biodrami i już, już znaleźć się w jego wnętrzu... W ostatniej sekundzie się powstrzymał. Zaraz, zaraz, drogi panie, nie możesz tak od razu spełniać swoich zachcianek. Spokojnie.
Przymknął oczy, lekko podgryzając kochanka w kark, a potem jęknął, czując swoje palce w jego ustach. Jasna cholera, dlaczego on to robił tak seksownie? To powinno być zakazane. Miał już tak twardego członka, że nie był pewien, czy przypadkiem nie wypełnił go płynny metal. Zacisnął mocniej zęby, wyjmując rękę z uścisku i palcami jeszcze krótkim ruchem przygotował wejście kochanka. A potem, nie czekając już na nic więcej... O cholera. Jednak nie.* Wypuścił z uścisku chłopaka i zsunął się do swoich spodni. Wydłubał z kieszeni prezerwatywę. Przedarł opakowanie i założył powoli na członka. A potem wrócił do kochanka i namiętnie go pocałował.
I wsunął się w niego z pomrukiem zadowolenia.
O...
Boże...
To było idealne.
Wsuwał się powoli, wypełniając szczelnie wnętrze Vincenta i mrucząc z zadowoleniem. Starał się poruszać wolno, żeby jak najbardziej spowolnić ich dojście. Przesunął dłonią po członku kochanka, delikatnie go pieszcząc, w rytm ruchów bioder. Zamknął oczy, pojękując z lubością.
To było takie, kurwa, dobre.


*Aidan mu przypomniał.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 24
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-10-13, 20:27   

Vincent był wybitnie niezadowolony z odpowiedzi. Powód? Otóż, dlaczego ten człowiek odpowiada pytaniem na pytanie? Przecież to jest niekulturalne! Owszem, sam odpowiadał w niewygodnych kwestiach w ten sposób, ale on j e s t niekulturalny. A host być nie powinien! Później mu to wypomni, teraz psuć atmosfery nie będzie. Ależ oczywiście, że wszelkie nieskładne myśli znowu się rozwiały, gdyż teraz jedynie chciał czuć. A w przekonaniu utwierdziło go ponowna pieszczota karku. Zmarszczył brwi i zerknął do tyłu, gdy ten od niego się odkleił. No proszę, z tego wszystkiego sam zapomniałby o prezerwatywie. Poczuwszy go w sobie, napiął mięśnie, a dziurka mocno zacisnęła się na członku Ev'a. Zaraz postarał się dostosować do rozmiarów kochanka, przyjmując każde pchnięcie. Owszem, czuł teraz dyskomfort (chyba nigdy się nie przyzwyczai do bycia uległym...), ale przecież czuł również przyjemność, która mieszała się z drobnym bólem. Doskonała mieszkanka dla Gwiazdora, dlatego niemal od razu Keith był nagradzany mruczeniem, wzdychaniem i jękiem, gdy wbił się głębiej, natrafiając na prostatę. Mimo to, coś mu nie grało. I wiedział co. I to wcale nie był penis Keitha. Szarpnął mocno włosami kochanka, aby ten chociaż na chwilę stracił kontrolę i wysuwając się z niego. Pchnął go z powrotem na łóżko. Mruknął z aprobatą, nie tylko na widok nabrzmiałego penisa.
- Chcę Cię widzieć. - powiedział tak po prostu, uśmiechając się czarująco.
Sam był bardzo niecierpliwy, a własny członek wymagał zaspokojenia, dlatego zaraz wpił się mocno w usta kochanka, które były nie mniej spierzchnięte od pocałunku i różnych innych pieszczot od własnych. Zaraz chwycił za jego ''skarb'', ponownie się nadziewając na niego. Nie obyło się bez przeciągłego jęku, gdyż wnętrze Stara było teraz bardzo wrażliwe. Nie tracąc czasu, zaczął powoli unosić się i opadać, teraz sam kontrolując sytuację. Zamruczał mu w usta, całując je wciąż i wciąż, a ruchy bioder Centa przyspieszyły. Jedna dłoń wylądowała na ramieniu chłopaka, wbijając w nie palce, druga powędrowała na własną klatkę piersiową. Odkleił się od niego, aby zaczerpnąć tchu i przesunąć nieznośnie powoli językiem po swoich wargach. Palce zahaczyły o własne sutki, a potem jeden z nich zaczął masować, nadal wydając z siebie odgłosy zadowolenia. Przedstawienie dla Keitha? Czemu nie, chociaż długo nie będzie trwało, bo już jest na skraju. Chciał zwyczajnie ''zawrócić w głowie'' Kei'owi.
_________________
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-13, 21:22   

Keith z zaskoczeniem oderwał się od chłopaka, praktycznie upadając na materac i mrugając intensywnie oczkami. Co jest grane, do ciężkiej cholery? Jednak Vincent zmienił zdanie odnośnie jego dominacji?
Upadł bezwładnie na łóżko, wybałuszając oczy na kochanka, ale zaraz chętnie łącząc ich usta w namiętnym pocałunku. Póki nie znajduje się tyłkiem do góry, nic się nie dzieje. Uśmiechnął się szeroko, wplatając palce we włosy kochanka i przyciągając go zachłannie do siebie. Jemu osobiście nie widzenie partnera nie przeszkadzało, ale cóż... Vincenta też musiał zadowolić. Tak to jest, jak się uprawia seks nie z własną ręką. Ale nie miał nic przeciwko Gwieździe. Była doprawdy boska.
Wygiął się do ciała kochanka, ocierając o nie niecierpliwie, cały napięty i drżący pod wpływem niespełnienia. Miał lekko zamglone oczy, ale starał się możliwie najbardziej skupiać na widokach, bo - powiedzmy sobie szczerze - były one warte obserwacji. Chłonął je oczami namiętnie, nie mogąc się powstrzymać od dotykania wijącego się ciała Vincenta. Był naprawdę wspaniały.
Wbił palce w biodra chłopaka, przyciągając go mocno do siebie i zachłannie całując, jednocześnie poruszając rytmicznie biodrami, by pogłębić każde wejście w jego głębię. Lekko ugiął nogi w kolanach, przybliżając do siebie partnera. Położył jedną rękę pod sobą, unosząc się i, widząc jak bardzo on chciał się pieścić, zamknął usta na drugim sutku, przygryzając go lekko. Naprawdę w tym momencie głównym jego celem było wyduszenie większej ilości jęków ze strony kochanka. Chciał, żeby on z nim doszedł. A jemu naprawdę niewiele brakowało. Było idealnie.
Przesunął językiem po klatce piersiowej Vincenta, nosem trącając jego palce i zaraz zajmując drugiego sutka. Uśmiechnął się szeroko, przyciągając go mocniej do siebie i jednocześnie, gdy zassał go do ust, przewrócił na łóżko tak, by górować. Przesunął palcami po całym ciele Stara, zaznaczając część jego mięśni, od góry, aż do kolan, którymi owinął się w pasie. Wysunął się prawie cały i wszedł mocno, z głębokim pomrukiem, jeszcze bardziej przyspieszając, ale i wzmacniając wrażenia, za każdym pchnięciem starając się uderzyć o prostatę. Dłonią owinął męskość Vincenta i zaczął mu trzepać w tym samym tempie, w jakim go brał, podziwiając stan, do którego go doprowadzał. I samemu szybko zbliżając się do krańca. Było bosko.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 9