Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Hotel Four seasons
Autor Wiadomość
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 25
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-10-13, 23:22   

On za to wręcz wymagał kontaktu wzrokowego z partnerem. Chciał, aby ten skupił się w zupełności na nim. W końcu nie chciał, aby ten pieprząc jego, myślał o kimś zupełnie innym. Dlatego, to było jego swoiste zabezpieczenie. Przecież się nikomu nic nie stanie, a Vincent będzie zadowolony. Sam Vincent nie był w lepszym/gorszym stanie. Zmierzwione włosy, delikatnie zarumienione policzki, zamglone oczy i ciało wymagające pieszczot. Tak samo jak i Keithowe. Cholera, każde pchnięcie, każdy pocałunek sprawiał, że coraz mniej się kontrolował... jak miał jeszcze jakieś w ogóle gramy. Zacisnął mocniej palce na ramieniu Ev'a, czując pieszczoty sutka. Zgodnie z niemym życzeniem kochanka, nie skąpił mu tych mruczeń i jęków aprobaty. Coraz szybciej się unosił i opadał, a oddech był bardzo przyspieszony. I został przewalony i czerpał jeszcze więcej przyjemności. Znowu paznokcie powędrowały na plecy, pozostawiając za sobą kolejne szramy, chociaż nie tak głębokie. Nieświadomie, z tej cholernej przyjemności. Dosłownie się wił pod Keithem, jeszcze unosząc biodra, aby czuć intensywniej pieszczoty na penisie. Sapnął mu do ucha, zaraz wgryzając się w jego ramię i doszedł mu w dłoń, zaciskając mimowolnie dziurkę. Gdy również i ten doszedł, podarował kochankowi ostatni, soczysty buziak w usta i zwiał mu spod ciała, wysuwając się momentalnie. Zaraz chwycił za swoją bieliznę, aby ją ubrać i spodnie, zakładając na tyłek. Siąknął nosem, ledwo co stojąc. Cholera, seks wcale sił nie przywraca – zapisać. Spojrzał na niego nieprzytomnie i z tym czarującym uśmiechem musnął ponownie jego usta, wpatrując się mu w oczy.
- Mam nadzieję, że jesteś zadowolony, kochanie? - wyszeptał, tym razem muskając jego wargi własnymi. Zaraz się powoli, niemal leniwie i niechętnie odsunął – Odpłacisz mi się kiedyś indziej, dobrze? Jestem cholernie zmęczony. - mruknął sennie, przecierając krótko oczy.
Zaraz schylił się po bluzę (co zaowocowało kolejnym grymasem, gdyż tyłek był bardzo naruszony) i ją założył, szybko się obchodząc z guziczkami. Mruknął nisko, jeszcze ogarniając włosy niechlujnym przeczesaniem palcami i utkwił wzrok w Keithu, sięgając po kurtkę. A nuż go zatrzyma jakimiś ckliwymi słówkami?
_________________
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-13, 23:59   

Keithowi niewiele brakowało do końca. Był kompletnie ogłupiały i praktycznie rzecz biorąc szalał nad kochankiem. Przyjął spełnienie z ulgą, całkowicie odpływając i opadając bezradnie na... Łóżko?
Obrócił się z trudem, zerkając z zaskoczeniem na kochanka, który tak szybko pozbierał się po stosunku. On sam był zwolennikiem pieprzenia się aż do momentu, kiedy partnerzy nie zasną w swoich ramionach... Więc czuł się trochę dziwnie. Niepokojąco wręcz. Czyżby go nie zaspokoił? Nie no, wróć, przecież szczytowa. To co z nim było nie tak?
Nauczyć Gwiazdora spania po stosunku - odnotował w myślach, i aż się do siebie uśmiechając.
Odwzajemnił z pomrukiem pocałunek, przyciągając do siebie kochanka i póki co ignorując fakt, że wyglądał jak żywa reklama seksu i prezerwatyw. Nagi, spocony, czerwony i jeszcze z gumką. Piękny widok, nie ma co.
Mruknął z oburzeniem w jego usta, gdy poczuł, że chłopak się odsuwa i spojrzał z wyrzutem. Jak on mógł być taki nieczuły po stosunku? Dla Keitha to był najważniejszy moment, tak w sumie. Nie samo zbliżenie, bo to było mechaniczne, ale wszystko PO. Wtedy okazywało się, czy ktoś naprawdę jest romantyczny, czy nie. Czy lubi komplementy, czy nie. Czy chce więcej, czy nie.
Cóż, najwyraźniej Vincent nie chciał i nie był. Przykre. Ale mówi się trudno i jedzie się dalej. Obserwował go spod przymrużonych powiek, zdejmując gumkę i odkładając ją na łóżko, zamkniętą. Westchnął cicho i założył majtki, które na jego szczęście nie leżały tak daleko, jak mogły leżeć. Uśmiechnął się jakoś tak puściej do chłopaka, a potem uniósł.
- Jak sobie chcesz, kochanie. Byłeś świetny, dziękuję
- Zamruczał, przesuwając palcami po włosach Vincenta, a potem skierował się do łazienki i zamknął za sobą drzwi. Tylko odrobinę trzaskając.
Jakoś stracił humor. Pękł jak bańka mydlana. Przez krótką chwilę, naprawdę krótką, był pewien, że jakoś się dogadali. Że to było coś więcej niż usługa hosta. Ale już panu dziękujemy, oto zapłata, jeszcze się pojawimy, bo usługa nas zadowoliła.
Czasami, bardzo rzadko, nie chciał być hostem. Chciał tylko żyć normalnie i czasami przespać się z kimś z jakiejś innej przyczyny, niż "bo ten host całkiem znośnie wygląda". Przecież się umówili, że to będzie nie w ramach "pracy". Że to będzie coś w stylu "randki". No nie wiem, wypad kumpli. A potem chcieli się ze sobą przespać i naprawdę przez chwilę było między nimi coś więcej.
Ale nie było.
W tym momencie chciał mieć po prostu kogoś bliskiego, kto by mu powiedział, że wariuje i doszukuje się jakiś chorych znaczeń. Niestety, bliscy byli daleko, więc musiał zostać w tym swoim przygnębieniu. Chyba przez chwilę... Czuł coś więcej.
Albo tylko mu się wydawało.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 25
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-10-14, 09:53   

Szczerze mówiąc, już nikt tak dawno go nie zszokował swoim zachowaniem. A trudno było o chociażby drobne zaskoczenie ze strony Vincenta, gdyż sam nie należał do ułożonych i rzecz jasna, środowisko też wymagało ''korekty''. A uwierzcie mi, muzyk z dobrym słuchem jest w stanie zorientować się, że głośniejsze przymknięcie drzwi (nie wierzył, aby Kei, facet z klasą miał takie hobby) wcale nie wykazuje zadowolenia. No to teraz się lekko podirytował, mimo niesamowitego zmęczenia. To może być śmieszne, ale teraz sam się czuł wykorzystany. Hej, przecież dupy nikomu tak łatwo nie daje! Łatwiej przeleci, w swoim ulubionym gronie, niżeli komuś się da. Jak zwykle ukrywał emocje, nawet przed samym sobą. Rozsądek nakazywał ''Po cholerę tutaj stoisz? No już, wyjdź, nie masz co czego szukać!'', a otchłań znowuż mówiła, że warto się dowiedzieć, czego chciał od niego Host i czemu się tak zachowuje. I chociaż zazwyczaj wygrywało to pierwsze, to jednak obrócił się na pięcie i od razu otworzył trochę za gwałtownie drzwi do łazienki. I oczywiście, trzasnął nimi porządnie przy zamykaniu. Ubrany już w kurtkę, chociaż nie zapiętą, przyparł ciało Keitha do blatu, nie interesując się, czy jest mu wygodnie, czy też nie. Spojrzał na niego uważnie i zadał to na pozór proste pytanie.
- O co Ci chodzi? - zapytał, wpatrując się w niego tak upierdliwie, jak nigdy wcześniej. Jak zwykle, z twarzy aktora nie można było wyczytać żadnych emocji – Nie podoba mi się to, Ev. Przecież dobrze... czułeś, że rzadko co komu oddaje się w ten sposób. A może tylko o to Ci chodziło? - wycedził przez zęby ostatnie pytanie, chociaż nadal nie było widać po nim żadnych emocji.
Taak, był typem, który dusił wszystko w sobie, aż do bólu. Właśnie w takich sytuacjach. Czasem dosłownie, chociaż nie mówimy tutaj o cięciu się. I dlatego też zapewnejest taki rozchwiany. W końcu odsunął się od niego na kilka kroków, zakładając ręce na klatce piersiowej. Poza typu ''Jestem upartym osłem, daj mi odpowiedź, a może ja Ci dam spokój''. Zacisnął mocno szczękę, a ręce (w razie, gdyby niepotrzebnie drżały) wcisnął do kieszeni kurtki. Przymknął tylko na chwilę powieki, by wziąć głęboki wdech, a potem znowu wbić w niego spojrzenie.
- Myślę, że sytuacja wymaga teraz konkretów, a nie wieloznaczności. Więc mów prosto z mostu. - uzupełnił jeszcze swoją odpowiedź. W końcu sam nie wiedział, ile przy zmęczeniu da radę utrzymać pokerową minę i dość beznamiętny głos, który i tak przejawiał dziwne, wymieszane emocje.
_________________
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-14, 16:18   

Keith był święcie przekonany, że chłopak sobie daruje i odejdzie. W końcu tak bardzo mu się spieszyło, prawda? Wolał zwiać w cholerę, zamiast z nim zostać. To było zachowanie wyjątkowo materialistyczne. Dlatego bardzo się zdziwił, gdy zobaczył w drzwiach Vincenta, a potem został dociśnięty do umywalki. Cholera, instynktownie nabrał ochoty na zwyczajne wyciągnięcie ręki i przyciągnięcie do siebie bruneta. Wyglądał niesamowicie uroczo, tak zaspany, częściowo rozeźlony, próbujący zachować pokerową twarz. Wysłuchał jego słów w milczeniu, nieruchomy, czekając aż on jakoś się określi.
Poczuł się trochę wyjątkowo. Przez chwilę. Że jednak został wybrany. I to mu się spodobało. Na tyle, że chociaż i wcześniej był tego świadom, teraz trochę się rozluźnił. Wyraźnie przestał być zły, a nawet lekko się uśmiechnął. Można powiedzieć, że przybrał tą swoją hostową postawę, pod tytułem "być miłym i uwodzicielskim"... Ale oddał się temu całym sobą. Wsunął dłoń we włosy Gwiazdora i przyciągnął go delikatnie do siebie, lekko muskając jego usta.
- Zostań - poprosił cicho. Zazwyczaj się na takie zachowanie nie zdobywał. Miał nadzieję, że się nie zawiedzie z tym zaufaniem do Vincenta.
- Nie lubię, jak kochanek od razu sobie idzie. Albo siada i pali papierosa -
wyznał z minimalnym rozbawieniem. - To tak, jakbym na chwilę wcale nie wstrząsnął jego światem, jakbym nie przerwał jego normalnej egzystencji. Jakbym był kolejnym punktem dnia do odhaczenia. - Uśmiechnął się delikatnie, przepraszająco. Wiedział, że nie był to najsensowniejszy argument, jaki mógł wysunąć, ale był prawdziwy.
Był zwyczajnie szczery.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Vincent
Wschodząca Gwiazda
Bad Romance, honey~


Miano: Vincent Christopher Star
Wiek: 18 lat
Pseudonim: Lunatyk, Cent, Vinni, i e.. Matrona >D
Klasa: 13th B
Wzrost: 182 cm.
Ubiór: Vincent postanowił zaszaleć i ubrał BIAŁĄ bluzkę z wieloma czarnymi napisami rockowych zespołów, na to ciemno-szara, rozpięta bluza. Granatowe spodnie, a na nich czarnym gruby pasek -->> czyli strój ''minimum czerni''.
Ekwipunek: Pokrowiec na skrzypce, portfel, notes+długopis
Wygląd: Facet z jasną cerą i dość drobnym, ale nie wątłym ciałem. Na głowie rosną czarne, mocno pocieniowane włosy (kosmyki sięgają nawet do obojczyków), z grzywką niemal zasłaniającą prawe oko. A oczy są koloru niebieskiego, czasem pochmurnego, zależy od światła. Średniej wielkości, prosty nos i jasne wargi.
Miłość: Lustereczko, powiedz przecie. Kto jest najpiękniejszy na świecie?
TYP: 50/50
Znaki Szczególne: Cztery kolczyki w prawym uchu, trzy w lewym i w brwi, wardze oraz czarny tatuaż węża, ciągnący się na prawym przedramieniu.


Fabularnie: Zajęty= Książę
Motto: ''Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już kurwa przesadziłem''.
Multikonta: Mike
Wiek: 25
Dołączył: 07 Lut 2013
Posty: 448
Wysłany: 2013-10-14, 17:52   

Gdyby obserwował siebie z boku, zapewne też by obstawiał, że wyjdzie. Ale gdzie tam, teraz stał ze zdziwieniem przed nim. I znowu stwierdził, że niepotrzebnie się denerwował. Westchnął ciężko ponownie, po raz któryś dla swojej głupoty. A trzeba mu było olewać ludzi. Czułe traktowanie jego osoby po seksie było dosyć... nowe dla Vincenta, ale zaraz oddał to krótkie muśnięcie ust. Wysłuchał z najwyższym spokojem jego słów, wyciągając telefon. Godzina była wyświetlana dużymi cyframi, więc lekka wada wzroku Centa nie była przeszkodą w odczytaniu jej. Mruknął cicho, aby brodę wygodnie ułożyć na ramieniu Hosta i mocno go objąć, ściśle przylegając do jego ciała. Nic nie mówił o ''wstrząśnięciu światem'', czy też innych rzeczach. Zapewne jego słowa źle zostałyby odebrane.
- Zostanę. - potwierdził krótko, cmokając go w szyję. - Nie wiem na ile wynająłeś pokój, ale jak coś, to dopłać z moich pieniędzy. Możemy się razem zdrzemnąć, ale muszę wstać o piątej rano. Nastaw budzik, jeśli możesz. Mam robotę. Rola, a potem ćwiczenie głosu i takie tam. A nie nastawię swojego, bo nie chcę mieć niepożądanych połączeń. No i, ja się umyję rano. Czekać będę w łóżku. - zarządził dość despotycznie, ale przyjemnym dla ucha głosem.
Cmoknął go krótko w polik i zaraz zostawił Keitha samemu sobie, po drodze pozbywając się kurtki, spodni i bluzy, które zaraz leżały niechlujnie na podłodze. Został w bieliźnie. Dotarł do łóżka i wsunął swoje cielsko pod kołdrę (na szczęście pościel nie była ubrudzona spermą) i zawinął się w nią, większą część oczywiście przygarniając sobie. Wyłączył również telefon, który zaraz schował pod swoją poduszką i ściągnął bransoletkę, którą ułożył obok komórki. Nie chciał, aby kochanek do niego zadzwonił, w dodatku te urocze srebro przypominało mu o nim. Keithowi mogło się to nie spodobać. Mruknął cicho. Naprawdę chciał poczekać na Ev'a, ale oczy były tak ciężkie, że nie minęło chwili, a już usnął.
_________________
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-10-14, 18:17   

Keith uśmiechnął się z ulgą, że jego prośba została wysłuchana. Był zaskoczony uległością kochanka... Ale tylko przez chwilę. Został szybko przywołany do porządku jego poleceniami. Nie przeszkadzały mu jednak. Był w na tyle dobrym humorze, że naprawdę mało rzeczy by go zdenerwowało.
Westchnął cicho i przetarł dłonią oczy, samemu lądując pod prysznicem, już po ponownym zdjęciu bielizny. Umył się, rozkoszując przyjemnie ciepłą wodą tak długo, że Cent na pewno zdążył już zasnąć. A potem uśmiechnął się pod nosem i owinął ręcznikiem, drugim susząc włosy. Dobry seks i szybka ugoda wprawiły go w dobry nastrój. Przeciągnął się, ziewając cicho i przeszedł do pokoju. Faktycznie, może nie był on najwyższych lotów, ale bez wątpienia dało się w nim spać. A tylko tego wymagał Keith. Zerknął na swojego kochanka i wyjął z kieszeni spodni telefon, posłusznie nastawiając budzik na piątą. Położył komórkę przy sprzęcie Gwiazdora, mimowolnie odnotowując tą srebrną bransoletę. Nie przeszło mu jednak przez myśl wtrącanie nosa w nie swoje sprawy - w końcu może i wyszukana osoba, ale pasująca do bruneta.
Podwinął kołdrę i usiadł na łóżku, a potem mimowolnie się uśmiechnął. No cóż, skoro chłopak był taki zaborczy wobec pościeli, to musiał sobie jakoś inaczej poradzić. Po prostu przysunął się bliżej niego, lekko opierając czoło o jego plecy i zasnął równie szybko, co Star.

Nad ranem obudziły go ruchy kochanka, który przygotowywał się do wyjścia. Ziewając sennie usiadł na łóżku i chwilę go poobserwował, a gdy ten zamierzał wyjść, przywołał go do siebie dłonią.
- Do zobaczenia - mruknął miękkim głosem, całując go lekko w usta. Teoretycznie mógł pozwolić Vincentowi odejść w ten sposób, ale czegoś mu zabrakło. Albo po prostu bardzo był senny. Tak czy inaczej gdy ten spróbował się odsunąć, przyciągnął go do siebie mocniej i już w pełni namiętnie wpił się w jego wargi. Tak, żeby porządnie go pożegnać. Puścił do niego oko i położył się na powrót, przed zaśnięciem jeszcze ustawiając sobie budzik na siódmą, żeby zdążyć do szkoły.
Zdążył, ale z trudem.

[z/t x2]
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,56 sekundy. Zapytań do SQL: 10