Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Hotel Niezapominajka - pok. 313
Autor Wiadomość
Willder 
William Delad Karsua, tech. konserwator.


Miano: William Delad Karsua
Wzrost: 178
Ubiór: Ubiera się schludnie i zarazem wygodnie. Najczęściej nosi koszulki typu polówka i sztruksowe spodnie. Lubi markowe buty, jednak do pracy przychodzi w adidasach.
Ekwipunek: Zapalniczka, wózek z przyborami konserwatora, zegarek kieszonkowy, drobne
Wygląd: Wielokrotnie farbowane czarne włosy z biegiem lat stały się mniej elastyczne i cienkie. Obecnie mają one kolor brązowo-czerwony z szarymi końcówkami i sięgają mu do ramion. Duże oczy z rozmytymi niebiesko-zielonymi tęczówkami i jasną karnację odziedziczył po matce. Ostro zakończony podbródek oraz wydatne, zaokrąglone kości policzkowe nadają jego twarzy egzotyczny i nietypowy wygląd. Szczupła szyja i budowa ciała powodują, że zdaje się on wyższy niż w rzeczywistości.
Miłość: Głównie praca i spacery.
TYP: Uke z charakterkiem i z zapędami seme.
Znaki Szczególne: Włosy najczęściej przerzucone na lewy bok.


Fabularnie: Wolny.
Motto: Bez pracy nie ma kołaczy.
Multikonta: brak
Wiek: 35
Dołączył: 20 Wrz 2013
Posty: 23
Wysłany: 2013-09-22, 19:59   Hotel Niezapominajka - pok. 313

Gdy wszedł do pokoju, już nikt i nic go nie obchodziło. Przytargał walizkę w kąt i wyjął z niej dresy, w których sypiał oraz artykuły higieniczne i poszedł pod gorący prysznic. Wiedział jak może się to skończyć dla jego osłabionego anoreksją organizmu i niedociśnienia, jednak nie potrafił się powstrzymać. Gorąca woda przecież tak przyjemnie ogrzewała, a jego dłonie i stopy były lodowate. Miał nadzieje, że nie zemdleje. Przecież jadł dzisiaj obrzydliwie tłustego hamburgera na lotnisku w Holandii! No dobra… Zjadł pół tego paskudztwa. Skorzystał z okazji i dał resztę bezdomnemu. Pełen nadziei, że nie zemdleje, wszedł do kabiny. Woda spływała po jego ciele przyjemnym strumieniem pozwalając mu ukoić nerwy, lecz tylko na chwile. Niestety. Była pora kolacji. Czekała go kolejna męka i katorga z jedzeniem.

„Will, dasz radę. Musisz coś zjeść, bo jutro idziesz do nowej pracy…” prosił sam siebie w duchu.

Gdy wyszedł z pod prysznica, czekała go już niemiła niespodzianka. Stół był już zastawiony różnymi potrawami, a na łóżku leżał kosz pełen słodyczy. No tak. Jego tato nie świadom jego choroby, naopowiadał pewnie jak bardzo Willder lubi słodycze. Tylko że od czasu kiedy się ostatnio widzieli minęło osiem lat! To kawał czasu, a przeszło sześć chłopak jest chory. Gdyby ojciec zapytał jak się on czuje lub jak tam u niego, na pewno by mu powiedział o swoim problemie. Tak bardzo by chciał by ktoś znał jego tajemnice i mu pomógł!
Z nadzieją zajrzał do kubka. Herbata. Bogu dzięki, że nie kakao! Ten mleczny napój jest przynajmniej cztery razy bardziej kaloryczny. Następnie przyjrzał się dokładnie jedzeniu. Jeden półmisek na pewno zawierał jakąś potrawę mięsną. Szybko odstawił go na sam koniec stołu.

„Muszę im powiedzieć, że kategorycznie nie lubię mięsa…” zanotował w myślach.

Kolejny półmisek odstawił ze względu na sos z majonezem, który jak wiadomo nie służy zdrowiu. Następną tackę miał ochotę wyrzucić przez okno. Zidentyfikował bowiem, że jest to słynny, amerykański brownies, czyli ciastko mocno czekoladowe.

„Mater! Błagam! Żadnej czekolady! Powiem im jutro, że jestem uczulony na kakao i… I na wszelkiego rodzaju słodkie paskudztwa.” postanowił.

Nie miał już siły kłamać w tych kwestiach, lecz musiał. Nie chciał by ktokolwiek domyślił się, że on jest na coś chory (poza wiecznym bólem głowy, problemami z zatokami i katarem, częstą anginom i innymi takimi błahymi schorzeniami). Na samym końcu naczyń z jedzeniem znajdowało się jednak coś, czemu nie mógł niestety niczego zarzucić. Była to bowiem delikatna sałatka ze świeżej zieleniny. Chwilę się zastanawiał, co mogło by być z nią nie tak, by mógł ją z czystym sumieniem odstawić gdzieś daleko od siebie. Niestety. Nie wymyślił niczego mądrego. Nie chciał jednak znów czuć się winny, że niczego nie zjadł. Wbił widelec w sałatkę.

„Pomidory… Dużo potasu…” zachęcał się w myśli. „Sałata… Ona przecież wchłania najwięcej ołowiu z gleby!”

Szczęśliwy, że przynajmniej tego nie musi jeść i entuzjazmem powyjmował każdy kawałek tego zielonego warzywa. Jajka też wyjął, gdyż stwierdził, że to jest prawie mięso. Sałatki jednak zostało za dużo na jego posiłek. Zmęczony myśleniem, zjadł trochę w ekspresowym tempie, starając się nie myśleć o tej czynności. Zadowolony z siebie wstał od stołu i zadzwonił do recepcji by zabrali resztę „ohydnego jedzenia”. Po telefonie, jego wzrok padł na kosz pełen słodyczy. Od razu wiedział jak się go pozbyć. Jutro porozdaję słodkie świństwa w szkole. Zadowolony z siebie i wykończony jedzeniem położył się do miękkiego, dużego łóżka. Kolejnym problemem była jednak jego bezsenność. Dziś jednak zjadł kolację, więc wszystko powinno być dobrze…

[z/t]
_________________
Żyj z całych sił.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 27,84 sekund. Zapytań do SQL: 10