Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Past Love
Autor Wiadomość
Pan M 
Psycholog
Czy chciałeś kiedyś sprzedać swoją duszę? Kupię!


Miano: Michael Morris
Wiek: 25
Pseudonim: Pan M
Wzrost: 190 cm wzrostu
Ubiór: Klasyczny styl ubierania. Ciemne spodnie a do nich lekko rozpięta koszula z podwiniętymi rękawami. Z racji wygody - trampki.
Ekwipunek: PSP i tłusty kot
Wygląd: Anglik niepodobny do Anglika. Jasna cera, która wydaje się blada gdyż Pan M ma krótkie, czarne włosy w wiecznym nieładzie. Oczy o mocnym, niebieskim odcieniu. Pod ubraniem grzecznego dorosłego skrywa kilka pamiątek - tatuaże.
Miłość: Tłuste koty! Co za pytanie!?
TYP: Dominując ale opiekuńczy
Znaki Szczególne: Chodzi za nim tłusty kot o czym Pan M czasami zapomina. Kilka skrzętnie ukrytych pod spodniami i koszulą tatuaży.


Fabularnie: gabinet
Motto: Koty i pomidory górą!
Multikonta: Caine
Wiek: 31
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 168
Wysłany: 2013-12-18, 16:28   

Mały, okrutny diabeł. Normalnie, Keith zachowywał się tak jakby miał ochotę owinąć się drutem kolczastym i zaminować ciało przykryte ubraniami, aby nikt go nie dotykał swoimi łapskami. Ale czego się nie robi aby zrobić komuś na złość! Teraz, ten złośliwy chochlik, trzymał nonszalancko nogę na psychologu. Gdyby chciał, usadowiłby się centralnie mu na kolanach ale zapewne uznał, że noga wystarczy w zupełności i nie musi się bardziej brudzić.
Michael czuł jak paznokcie jego koleżanki wbijają mu się w przedramię. "Delikatnie" sugerowała mu aby odsunął się od chłopca. Jak na głupiutką dziewuszkę szybko orientowała się, że między jej chłopakiem a nastolatkiem jest jakaś chemia.
- To... Może ja herbatki zrobię? - spytał M uśmiechając się promiennie. - Keith? Pomożesz mi? - to nie było pytanie, bo Michael złapał go mocno za ramię i wręcz zaciągnął siłą do kuchni. Spodziewał się po tym nicponiu wielu złych rzeczy, ale tego było już za wiele. Na litość boską, jak on, nieszczęsny i pobudzony mężczyzna, miał wytrzymać tak blisko człowieka, który mu się podoba? Keith nawet złośliwy był po prostu śliczny i pobudzający.
- Mam cię zamordować? - spytał szeptem. - Jak ja niby mam się na niej skupić jak ty trzymasz tą... - zawiesił tęsknie wzrok na udzie i łydce, które jeszcze chwilę temu były w zasięgu jego dłoni. - To kopyto, na mnie? Miej trochę serca czasami, ok? Mały pies ogrodnika, sam nie zje i innym nie daje zjeść. Jeśli się nie uspokoisz, uznam, że jesteś o mnie zazdrosny - psycholog liczył, że chłopak uzna to za swego rodzaju groźbę i oskarżenie o bycie gejem. Może wtedy Keith zaprzestałby sugestywnych gestów w jego stronę. Zaczął od nogi, pytanie co zrobi dalej. Znając ten typ, dopiero się rozgrzewał...
Michael wpuścił do swego domu potwora. Monstrum, które pod uroczą buzią ukrywało pokłady złośliwości godne całego stada chochlików. Tak, Keith musiał być w poprzednim wcieleniu królową matką chochlików lub jakiś demonów.
- Zrobimy teraz herbatę, wrócimy do pokoju a ty będziesz aniołem, co ty na to?
_________________


 
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-12-18, 22:50   

Keith wcale, a wcale nie zamierzał podążyć za brunetem. O, co to, to nie. Ale został chwycony za rękę i wręcz siłą wyprowadzony przez drzwi. Pomachał z uśmiechem dziewczynie, wyhamowując na zakręcie, a potem zatrzymał się na środku kuchni i zmusił mężczyznę do wypuszczenia go z uścisku. Uniósł brew wysoko, przybierając niewinną minę, wysłuchując skierowanych do siebie oskarżeń. Nie zareagował ze specjalnym przejęciem. Uniósł jedynie brew wyżej, a słysząc słowo "zazdrosny" uśmiechnął się złośliwie. Mógł tym zachowaniem zasiać pewną wątpliwość wobec swoich preferencji... Co oczywiście zaraz się wyjaśniało, gdy człowiek przeanalizował charakter granatowowłosego. A kto lepiej mógł go analizować, niż młodziutki pan psycholog? No właśnie.
Ah, zapomnieliśmy dodać: napalony i młodziutki pan psycholog.
Uniósł brew wysoko, słysząc ostatnie pytanie. Delikatnie wzruszył ramionami, w żaden sposób na nie odpowiadając. Jakby się nad tym zastanowić głębiej, niewiele mówił od czasu przybycia dziewczyny. A wszystko, co wydobywało się z jego ust, miało wyraźny, francuski akcent, jakby nagle zapomniał mówić po angielsku.
Wziął dzbanek z herbatą na tacę, podał ją anglikowi, samemu biorąc kubki i skinął głową, żeby już się ruszyli. Był grzeczny niczym aniołek... Do momentu, aż nie znaleźli się na progu pokoju. Złapał wolną ręką za koszulę Pana M i uniósł się na palcach. A gdy ten niczego nie podejrzewał, zamruczał mu coś na ucho, tym swoim kuszącym, francuskim głosem. Oczywiście przesłanie pozostawało w mrokach tajemnicy, odkrytej jedynie dla osób posługujących się językiem obcym. Marshall zachichotał, puszczając oczko do dziewczyny, a potem podszedł do niej i podał jeden kubek, dwa pozostałe kładąc na stoliku. Zachowywał się... Jak nie on.
Michael mógł odkryć jego nową twarz. Wprawdzie była ona stworzona sztucznie, ale coś chyba musiało być na rzeczy, skoro potrafił się tak zachować. Tak... Miło, sympatycznie, a przy tym wybitnie podle. No i nie można było zapominać o tym, że nagle przestał umieć porozumiewać się po angielsku.
Ciekawe było jeszcze jedno zjawisko. Mianowicie, zwracał się do Morrisa "chérie". I naprawdę, nie trzeba było specjalnej znajomości francuskiego, by domyślić się, co to znaczy.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Pan M 
Psycholog
Czy chciałeś kiedyś sprzedać swoją duszę? Kupię!


Miano: Michael Morris
Wiek: 25
Pseudonim: Pan M
Wzrost: 190 cm wzrostu
Ubiór: Klasyczny styl ubierania. Ciemne spodnie a do nich lekko rozpięta koszula z podwiniętymi rękawami. Z racji wygody - trampki.
Ekwipunek: PSP i tłusty kot
Wygląd: Anglik niepodobny do Anglika. Jasna cera, która wydaje się blada gdyż Pan M ma krótkie, czarne włosy w wiecznym nieładzie. Oczy o mocnym, niebieskim odcieniu. Pod ubraniem grzecznego dorosłego skrywa kilka pamiątek - tatuaże.
Miłość: Tłuste koty! Co za pytanie!?
TYP: Dominując ale opiekuńczy
Znaki Szczególne: Chodzi za nim tłusty kot o czym Pan M czasami zapomina. Kilka skrzętnie ukrytych pod spodniami i koszulą tatuaży.


Fabularnie: gabinet
Motto: Koty i pomidory górą!
Multikonta: Caine
Wiek: 31
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 168
Wysłany: 2013-12-18, 23:39   

"Uduszę cię we śnię a potem poćwiartuję" to mówiło spojrzenie Michaela. Ilekroć Keith wypowiadał słowo "kochanie" po francusku, dziewczyna psychologa jeżyła się jak szalona i coś burkała pod nosem przekleństwa. M czuł się troszkę połechtany tym pieszczotliwym pseudonim jaki nadał mu chłopaczek, ale wiedział jaki cel miały jego "urodziwe" zabiegi. Keith chciał wkurwić Veronikę i narobić kłopotów M.
Gdy tylko skończył się film zaczęła nadawać jak katarynka o tym jak bardzo chce wyjść do klubu, potańczyć. M dyskretnie, spojrzeniem i niemym "zamknij się", ostrzegł chłopca aby nie próbował nawet opowiedzieć dziewczynie o tym jak oni we dwóch sobie wyskoczyli na imprezkę dla gejów i lesbijek.
- Keith, proszę, idź po dolewkę napoju - psycholog wepchnął mu w dłonie dzbanek. - Błagam, dostaniesz 10 funtów - dodał szeptem i delikatnie popchnął nastolatka w stronę kuchni. Z chwilą gdy "cheri" zniknął, Michael przyssał się przymusowo do swej przykrywki aby ją ugłaskać. Pocałunki nie trwały długo, bo M już czuł małe oczka wiercące mu dziury w plecach. Keith był po prostu nie do wytrzymania tego wieczora. Michael już planował sprać go na kwaśne jabłko za to co dzisiaj wyprawiał.
- O co mu chodzi Michael? - zapiszczała w końcu Veronica. - Nie chce żeby on był tak blisko ciebie! Głupi dzieciak, myśli, że nie widzę, że cię podrywa - syknęła prosto w stronę chłopaczka.
- Ver... To nie tak... On się tylko bawi - jęknął ciemnowłosy i znowu próbował ją ugłaskać całuskami. Niestety tym razem skończyło się to bardzo kiepsko. Duży, czerwony ślad na twarzy M.
- Bronisz go jeszcze! - krzyknęła praktycznie płacząc i wybiegł jak poparzona zarówno z pokoju jak i domu rodziny Morris.
- Zabije cię - warknął, tym razem na poważnie, M i wystartował w stronę nastolatka. Jak nic doprawi chłopcu śliwę, którą będzie idealnie pasować do jego durnych kłaków i głupkowatego uśmieszku chochlika. Tak, ten dzieciak był małym, wrednym chochlikowym potworkiem.
_________________


 
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-12-19, 22:21   

Obawy Pana M o jakieś słowa ze strony Keitha (po angielsku) były całkiem bezsensowne. Tego wieczora granatowowłosy postawił sobie za cel nie odzywanie się w żaden sposób w języku zrozumiałym dla pary. Oczywiście "cherie" wybijała się ponad tą bramę niezrozumienia. Ale to było całkowicie nieistotne. No i świetnie się bawił, widząc mroczne spojrzenia chłopaka, oraz niezadowolone mrugnięcia oczek dziewczyny. I jej ruchy, piski, oraz wszystko inne. Jak do ciężkiej cholery dało się z czymś takim wytrzymać? Naprawdę, rozumiał w tym momencie każdego geja na tej planecie. Jeśli trafili na takie panienki... Naprawdę, sam pewnie też by się kilka razy zastanowił przed ponownym wpakowaniem się w związek z dziewczyną, jeśli istniałoby ryzyko, że stałaby się właśnie taka.
Poszedł po dolewkę posłusznie, ale pokazał zęby, słysząc zapewnienie o zapłacie. Nie był tak biedny, żeby musieć służyć za pieniądze. W ogóle, idea, że mógłby być przekupny, godziła ostro w jego poczucie własnego jestestwa. Miał ochotę kopnąć go i wygarnąć kilka rzeczy, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Miał być francuskim aniołkiem, tak? Kopanie w klejnoty na pewno nie było anielskie.
Chociaż bardzo się starał, dolewanie herbaty nie zajęło mu tyle czasu, ile by chciał Michael. I na pewno jego wysiłek nie zostanie doceniony. Nawet wrócił się z dzbankiem do kuchni i odstawił go na blat, a potem jeszcze pomedytował i wrócił z powrotem. Oparł się o framugę drzwi i wlepił bezczelne spojrzenie w parkę, unosząc przy tym brew wysoko. Naprawdę, ta wymiana śliny nie wyglądała apetycznie. Jakoś... Nie potrafił sobie wyobrazić (jako prawiczek z kilkoma całusami po pijaku, lub w ramach zakładu), że to może dawać przyjemność równą tej opisywanej w literaturze. Bez sensu. Kompletnie się to kupy nie trzymało i tyle. Aż wzruszył ramionami do siebie.
Uśmiechnął się niewinnie, słysząc podejrzenia dziewczyny, a potem zasłonił odruchowo usta, widząc piękny, wzorowo wprowadzony plaskacz. Odprowadził laseczkę wzrokiem, a potem znowu zogniskował go na mężczyźnie. I już wiedział, że nie żyje.
Zareagował w ostatniej chwili, zatrzaskując Michaelowi drzwi przed nosem. Przytrzymał je mocno, nie pozwalając ot tak się przedostać, a potem zachichotał wesoło. Nie powiedział ani słowa po angielsku, wyrzucił z siebie tylko kusząco brzmiącą wiązankę w swoim ojczystym języku. I roześmiał się wesoło. To było... Genialne. Niemalże pokładał się ze śmiechu, widząc i słysząc wściekłego psychologa.
I DOBRZE MU TAK! Za to całe molestowanie jego oczu, pokazy penisa (dwukrotne), upicie go... I wszystko inne. Tak, należało mu się trochę kłopotów.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Pan M 
Psycholog
Czy chciałeś kiedyś sprzedać swoją duszę? Kupię!


Miano: Michael Morris
Wiek: 25
Pseudonim: Pan M
Wzrost: 190 cm wzrostu
Ubiór: Klasyczny styl ubierania. Ciemne spodnie a do nich lekko rozpięta koszula z podwiniętymi rękawami. Z racji wygody - trampki.
Ekwipunek: PSP i tłusty kot
Wygląd: Anglik niepodobny do Anglika. Jasna cera, która wydaje się blada gdyż Pan M ma krótkie, czarne włosy w wiecznym nieładzie. Oczy o mocnym, niebieskim odcieniu. Pod ubraniem grzecznego dorosłego skrywa kilka pamiątek - tatuaże.
Miłość: Tłuste koty! Co za pytanie!?
TYP: Dominując ale opiekuńczy
Znaki Szczególne: Chodzi za nim tłusty kot o czym Pan M czasami zapomina. Kilka skrzętnie ukrytych pod spodniami i koszulą tatuaży.


Fabularnie: gabinet
Motto: Koty i pomidory górą!
Multikonta: Caine
Wiek: 31
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 168
Wysłany: 2013-12-19, 23:24   

Walić wszystko. Nie ważne, że Michael skończył trzy lata studiów z najlepszymi wynikami na roku, najlepiej napisaną prać chwaloną przez wszystkich wykładowców i to, że już teraz proponowano mu aby za dwa lata dołączył do grupy badawczej Oxfordu. Walić wszystko, spalić to i zakopać popioły. Teraz liczyło się tylko zamordować ten mały chochliczy pomiot szatana.
- Zabije się gówniarzu! - krzyknął i rzucił się za nim. M prawie stracił palce, gdy Keith zatrzaskiwał drzwi ale nawet nie krzyknął, dzieciak tak zaparł się nogami. Ciągnęli z obu stron za klamkę prawie ją wyrywając, a to by się nie spodobało rodzicom. Dopiero po chwili Keith puścił, rzucił się na schody aby uciec do siebie.
On nie skakał, on kicał jak jakiś cholerny królik co trzy stopnie! Po chwili ta królicza kreatura była na szczycie schodów, zero zadyszki czy rumieńców kiedy M ledwo zipał.
- Chodź tutaj! - warknął i pobiegł za nim, był już tak blisko, sięgnął ręką aby złapać za koszulkę chłopaka kiedy ten odkicał w bok i przeskakując kolejne stopnie wbiegł wyżek. M zarył brodą o dywan na schodach. Czuł jak skóra piecze niemiłosiernie ale po chwili zignorował to. Króliczy szatan stał teraz na szczycie drugiego piętra, dumny jak paw. Ciemnowłosy znowu pobiegł za nim. Keith w podskokach postanowił schować się do króliczej norki - swego pokoju. Tej małej króliczej wredocie brakowało tylko puchatego ogonka na tyłku. M poprzysiągł, że kupi taki strój i będzie kazał chłopaczkowi kicać po ogródku aż padnie.
Michael spiął się i sprintem dogonił chłopaka, kopnął go w kostkę przez co bidulek przykuśtykał nie do siebie a wpadł do sypialni psychologa. Diablątko nie poddawało się, złapało za klamkę i postanowiło zaryglować drzwi od innego pokoju.
- Keith! - krzyknął M i wsadził stopę pomiędzy framugę a drzwi. Z chwilą jak to zrobił, pożałował jak nigdy swego czynu. Nawet chłopaczek widząc co zaraz się stanie chciał w ostatniej chwili zmniejszyć nacisk ale porządnie runął na drewno, które zbliżało się nieuchronnie do nogi mężczyzny. Ból był koszmarny. Choć, gdyby nie drobna budowa nastolatka, mógłby być gorszy. M upadł do tyłu, trzymając się za nogę, która pulsowała jakby zaraz miała odpaść. Popłakał się z bólu a potem zaczął śmiać jak szalony.
Boże, nigdy tak się nie bawił jak dzisiaj, przez minutę gdy ścigał Keitha. Przysiągłby, że słyszał nawet jak chłopak też się śmiał, ale nie był tego pewien.
- O raju... - jęknął. - Kurwa jak to boli... Moja broda... Moja stopa - zachlipał żałośnie i znowu się roześmiał.
_________________


 
 
     
Keith 
Ulegający prowokator


Miano: Keith Evan Marshall
Wiek: 19 jesieni
Pseudonim: Ev., Kei, Kajtek, Kajtuchna...
Klasa: 13th C
Wzrost: Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów
Ubiór: Poobcierane dżinsy, zielone trampki, biała koszula, włożona częściowo w spodnie. Na szyi jak zawsze zwisają mu nieśmiertelniki. Na prawym nadgarstku ma parę splecionych rzemyków.
Ekwipunek: Portfel, nieśmiertelniki, telefon.
Wygląd: Aktualnie włosy są stosunkowo krótkie, w większej części brązowo szare, z kilkoma akcentami fioletu po poprzedniej farbie, pozostawione w swobodnym nieładzie, tatuaż na linii łopatek do karku, celtycki, kilka przechodzących się kół, jakieś krzyże i wzorki w pogrubionych konturach.
Miłość: Panicz Vincent Christopher Star
TYP: Ulegający seme
Znaki Szczególne: Tunel w uchu


Fabularnie: Z Gwiazdą.
Motto: Nie ma mężczyzn hetero, są tylko źle podrywani.
Multikonta: Adaś
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 220
Wysłany: 2013-12-20, 23:16   

Fioletowowłosy nie był głupi. Oj nie, stanowczo. Był też szybki. Dwa plusy do utrzymania się przy życiu - a przy okazji uniknięcia gniewu Michaela. Wiedział co zrobić, żeby mężczyźnie przeszło - uciekać. Proste, szybkie rozwiązanie. A przy tym idealne, sądząc po zachowaniu Morrisa, który już po krótkiej przebieżce zdawał się opadać z sił. I bardzo dobrze. Potknął się, gdy złapano go za nogę, ale zaraz odzyskał równowagę i dopadł pierwszych drzwi, jakie znalazły się w zasięgu jego ręki. Bardzo dobrze, bardzo. Naparł na drzwi. A potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Spróbował w ostatniej chwili zahamować, ale było już grubo za późno... I zmiażdżył mu nogę. Właściwie się przestraszył, słysząc upadającego chłopaka. Otworzył gwałtownie drzwi i spojrzał na niego z przerażeniem zmieszanym z zaskoczeniem... Szczególnie tym, że mężczyzna wybuchł śmiechem. Okazał się on na tyle zaraźliwy, że zaraz mu zawtórował. To było... Kosmiczne. Cała ta ich znajomość wyglądała jakoś dziwnie, wręcz popapranie. Kompletnie nie tego oczekiwało się po relacji piętnastolatka z Francji i londyńskiego psychologa. Porąbane to wszystko było.
Przetarł twarz dłonią, chichocząc głupio. Zmusił się praktycznie siłą do uspokojenia i spojrzał poważniej na Morrisa.
- Żyjesz? Przynieść ci lód, czy coś? - mruknął, mimowolnie wciąż z uśmiechem. Przynajmniej groźba skończenia z uciętą głową oddaliła się gdzieś daleko i chwilowo mógł czuć się bezpiecznie. A na noc... Na noc zamknie drzwi na klucz. Proste? Proste.
Pokręcił lekko głową, klękając przy brunecie i spoglądając na jego brodę. Była tylko lekko zaczerwieniona, żadnych głębszych śladów nie było widać. Za to noga... Cóż, ciężko powiedzieć. Wciąż wyglądała jak noga w skarpetce, ale zachodziło prawdopodobieństwo, że postanowiła się rozczłonkować. Tego nie dało się ocenić na pierwszy rzut oka.
- Widzisz, złość szkodzi - dodał z głębokim przeświadczeniem w prawdziwość swoich słów. Powiedział to z takim przeświadczeniem o słuszności własnych słów, że aż się uśmiechnął szerzej.
Uniósł się i wyciągnął rękę w stronę mężczyzny.
- Chodź, pomogę ci dojść do łazienki i wsadzisz nogę w zimną wodę. Może będzie trochę lepiej -
mruknął w miare przyjaznym tonem. Najwyraźniej chociaż z pewnymi wybojami na drodze, ale ich relacje toczyły się coraz lepszą ścieżką.
_________________
Wcielenia Keitha:
1, 2, 3, 4


"Feels like I'm having a meltdown
It feels like I'm losing control
They tell me I'm a danger to myself
Now the crazy train is ready to roll, Oh!

Walk that walk like you don't give a fuck
You've got a right to turn it up and get down
Electric shock, no I can't get enough
'Cause tonight we're taking over the town, hey"
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,31 sekundy. Zapytań do SQL: 7