Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Anioła
Autor Wiadomość
Pyro
Angel


Miano: Oliver Malcolm Snyder
Wiek: 23 lata
Pseudonim: Pyro
Wzrost: 185,5 cm
Ubiór: Biały T-shirt, skórzana kurtka, nieśmiertelniki zawieszone na łańcuszku u szyi, do tego czarne jeansy.
Ekwipunek: Paczka wykałaczek, zapalniczka, cyfrowa kamera, klucze do domu oraz auta, dokumenty.
Wygląd: Niski nie jest, dobrze zbudowany, gdyż z racji swej profesji nie może być cherlawym chłopcem. Blond włosy zazwyczaj w nieładzie, błękitne oczy lekko roześmiane.
Miłość: Come to me, my Devil
TYP: Ognisty
Znaki Szczególne: bransoleta z grawerem, często wykałaczka w ustach


Fabularnie: Walczący z Diabłem po raz drugi i ostatni
Dołączył: 03 Kwi 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-04-14, 17:00   Pokój Anioła



Jeden z wielu pokoi w posiadłości państwa Snyder. Pyro przez wiele lat mieszkał tutaj, lecz przeprowadził się do Los Angeles, a z jego ostoi zrobiono kolejny pokój dla gości, który zamieszkuje, gdy tylko wraca do Chicago. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego, panują tu niemal sterylne warunki, nic więc dziwnego, że Oliver nie czuje się w tym miejscu dobrze.
Prócz łóżka, szafy, fotela i drzwi prowadzących do przylegającej łazienki, nie znajduje się w nim nic godnego uwagi. Nie licząc może laptopa, który okupuje łóżko pod nieobecność blondyna.
_________________

ja | wy
Ostatnio zmieniony przez Pyro 2013-04-14, 17:06, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Pyro
Angel


Miano: Oliver Malcolm Snyder
Wiek: 23 lata
Pseudonim: Pyro
Wzrost: 185,5 cm
Ubiór: Biały T-shirt, skórzana kurtka, nieśmiertelniki zawieszone na łańcuszku u szyi, do tego czarne jeansy.
Ekwipunek: Paczka wykałaczek, zapalniczka, cyfrowa kamera, klucze do domu oraz auta, dokumenty.
Wygląd: Niski nie jest, dobrze zbudowany, gdyż z racji swej profesji nie może być cherlawym chłopcem. Blond włosy zazwyczaj w nieładzie, błękitne oczy lekko roześmiane.
Miłość: Come to me, my Devil
TYP: Ognisty
Znaki Szczególne: bransoleta z grawerem, często wykałaczka w ustach


Fabularnie: Walczący z Diabłem po raz drugi i ostatni
Dołączył: 03 Kwi 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-04-14, 17:01   

Gdy dotarli do stacji metra było koło trzeciej w nocy – godziny diabła. W tunelach panowały pustki, tylko osoby wracające z tak zwanych „baletów” krążyły chwiejnym krokiem po peronie metra, na które dwójka rywali, a teraz towarzyszy broni czekała. Usiedli na ławce, a głowa Anioła sama wylądowała na ramieniu ciemnowłosego. Dopiero teraz zmęczenie naprawdę go ogarnęło i całą siłą woli musiał zmusić się do wstania.
Metro podjechało z tym swoim charakterystycznym dźwiękiem, drzwi się otworzyły, a dwójka młodych mężczyzn mogła zająć miejsca siedzące, lepiej dla nich było, by się nie przemęczali za bardzo. Droga nie trwała długo. Dojechali do miejsca, gdzie Pyro zostawił samochód. Było wdać, że jest zamożną osobą, gdyż takim autem nie jeździły byle jakie osoby, jednak Aniołek nie zdawał się nawet przejmować, co za pojazd wziął z domu, by dostać się do bardziej obleganej dzielnicy. Nie nalegał nawet, by zapinać pasy, sam tego nie zrobił. Zatrzymał się po drodze przy jakimś całodobowym sklepie i kupił zgrzewkę chłodzonego piwa w butelkach, wrzucił je na tylne siedzenie, by po chwili ruszyć dalej.
Koła samochodu wjechały na podjazd do domu, który z pewnością nie należał do Pyro, a jego rodziców. Chociaż młody mężczyzna odnosił już teraz sukces, to raczej wątpliwym było, by kupił sobie takie mieszkanko. Poczekał aż jego gość wysiądzie i zamknął auto. Zaprosił go ruchem ręki, by poszedł za nim. Nie wchodzili od frontu, a jakimś bocznym wejściem, by nie zbudzić mieszkańców. Blondyn wyjął z kurtki klucze i otworzył drzwi. Znaleźli się we wnętrzu bogato zdobionej posiadłości, choć sam Pyro zdawał się być przytłoczony tym wystrojem. Musieli pokonać kilka zakrętów, by dotrzeć do pokoju, który był swoistego rodzaju azylem dla niebieskookiego. Pchnął drzwi, które ukazały niemal puste wnętrze, gdzie z pewnością można było odpocząć.
- Rozgość się. Tam jest łazienka – powiedział beztrosko wskazując na przesuwane drzwi, które skrywały przejście do kolejnego z pomieszczeń.
Sam zsunął z siebie skórzaną kurtkę, która wylądowała na ziemi, później się nią zajmie. W miarę płynnym ruchem ściągnął zabrudzoną od krwi białą koszulkę, tym samym pozostając jedynie w samych spodniach. Piwo położył na łóżku i zamknął za Diabłem drzwi, zapalając też górne światło, by wnętrze stało się jaśniejsze. Lekko kuśtykając podszedł do szafy, z której wyciągnął dwa ręczniki oraz jakąś koszulkę dla siebie wraz z bielizną. Potrzebował prysznica niemal tak samo, jak zaspokojenia pragnienia chmielowym trunkiem. Otworzył butelkę o butelkę i podał jedną swojemu gościowi.
- Na zdrowie – na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech, choć tak naprawdę dopiero teraz mógł spokojnie przyjrzeć się zaproszonej przez siebie osobie.
_________________

ja | wy
 
     
Diabeł
[Usunięty]

Wysłany: 2013-04-14, 18:55   

Diabeł był przyzwyczajony do bólu, bo towarzyszył mu od zawsze, przez co nie narzekał, nie jęczał, nie wił się. Czasem może ciało odmawiało posłuszeństwa, ale wtedy trzeba było je po prostu przywołać do porządku. Nie mógł sobie pozwolić, by coś tak błahego go powstrzymywało przed czymkolwiek. Niejednokrotnie musiał w gorszym stanie walczyć o przetrwanie, nie było to nic wielkiego. Zdecydowanie można było go nazwać twardzielem – jeszcze przed chwilą bił się do utraty tchu, a teraz dumnie szedł z Pyro u boku w kierunku stacji metra. Pokłady jego energii były przerażające i ci o bardziej wybujałej wyobraźni, mogliby pokusić się o stwierdzenie, że istotnie podpisywał z ludźmi pakty, a ich dusze go zasilały.
Droga na stację oraz sama podróż do samochodu, a potem domu Pyro, przebiegła niebywale spokojnie. Paine oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie rzucał od czasu do czasu jakimiś zgryźliwymi lub ciekawskimi komentarzami – to odnośnie samochodu, to mieszkania i samego pokoju. Nie były specjalnie wredne, ale miały zapewnić mu trochę rozrywki, bo nudził się dość łatwo. I teraz miał już pewność – Anioł był jednym z tych, którzy urodzili się w bogatej rodzinie, mieli wszystkiego pod dostatkiem i byli rozpieszczani. Było ironią losu, że akurat Diabeł pochodził z zupełnie przeciwnego świata. Z drugiej strony, Pyro nie sprawiał takiego wrażenia takiej osoby na pierwszy rzut oka. Z pewnością jednak dostrzeże niedługo te cechy.
Z chęcią zabrał piwo, które w jego oczach było teraz niczym napój bogów. Przyssał się od razu do butelki i popił solidnie. Zdecydowanie było mu tego potrzeba i otrzeźwiło go to w znacznym stopniu. Skoro blondyn zaoferował już tymczasowe schronienie tutaj, to czarnowłosy miał zamiar skorzystać ze wszelkich zalet, które się z tym tytułem wiązały. Bez wstydu zaczął rozpinać pomału koszulę oraz spodnie w łazience. Trzeba było w końcu oczyścić najpierw ciało, zanim się je zacznie opatrywać, o ile w ogóle tego wymagało – tego jeszcze nie był do końca pewien.
- Jestem gościem, więc powinieneś mi pozwolić wziąć prysznic pierwszemu, prawda? Poza tym, pewnie w tym ogromnym domu macie jeszcze co najmniej pięć łazienek – skomentował zgryźliwie. Pyro mógł pomału zacząć żałować swojej decyzji odnośnie zaproszenia Diabła w swoje progi. Paine zamknął drzwi za sobą i wymył się dokładnie w ciepłej wodzie. Trochę jednak to trwało, bo zaschnięta krew i kurz nie jest najłatwiejszą rzeczą do usunięcia. Lata praktyki jednak zrobiły swoje i po kilku chwilach wyszedł z łazienki czysty. Stwierdził, że jedynie spodnie są jeszcze w jako takim stanie używalności, więc przywdział je, a resztę brudnych ubrań złożył na stos i odłożył na jakieś wolne miejsce. Sięgnął po pozostawione przez siebie wcześniej piwo i dość szybko go wypił.
 
     
Pyro
Angel


Miano: Oliver Malcolm Snyder
Wiek: 23 lata
Pseudonim: Pyro
Wzrost: 185,5 cm
Ubiór: Biały T-shirt, skórzana kurtka, nieśmiertelniki zawieszone na łańcuszku u szyi, do tego czarne jeansy.
Ekwipunek: Paczka wykałaczek, zapalniczka, cyfrowa kamera, klucze do domu oraz auta, dokumenty.
Wygląd: Niski nie jest, dobrze zbudowany, gdyż z racji swej profesji nie może być cherlawym chłopcem. Blond włosy zazwyczaj w nieładzie, błękitne oczy lekko roześmiane.
Miłość: Come to me, my Devil
TYP: Ognisty
Znaki Szczególne: bransoleta z grawerem, często wykałaczka w ustach


Fabularnie: Walczący z Diabłem po raz drugi i ostatni
Dołączył: 03 Kwi 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-04-15, 18:26   

Blondyn był chyba zbyt zmęczony, by się zastanawiać, co za szarlatana wpuścił w swoje skromne progi. Gdy tylko Diabeł zamknął się w łazience, oparł się o ścianę i przetarł zmęczoną twarz. Poczuł ogarniające go zmęczenie, a aura pokoju nie sprzyjała rozbudzeniu, a wręcz przeciwnie – spaniu. Duże łóżko kusiło, by na nim spocząć i oddać się w ramiona Morfeusza, przynajmniej te metaforyczne, bo o fizycznych nie ma raczej co wspominać.
Napił się piwa i przymknął zmęczone oczy. Wziął rzeczy na przebranie i poszedł do sąsiedniej łazienki, nie chciało mu się czekać, aż ta jego się zwolni. Rozebrał się i pozwolił wodzie zmyć zmęczenie oraz bród. Nie było źle. Miał kilka tłuczeń mocniejszych i rozciętą wargę, spodziewał się, że będzie wyglądał o wiele gorzej, a tu miła niespodzianka. Przylizane włosy dodały mu trochę powagi, więc szybko je roztrzepał ręcznikiem, który przewiesił sobie na szyi, nałożył na siebie czyste bokserki i na wpół rozebrany wrócił do pokoju, wycierając jeszcze niesforne kosmyki, z których spływała uporczywie woda. Rzucił ręcznik na ziemię i podszedł do szafy po inną koszulkę. To co rzucało się w oczy to fakt, że na jego skórze nie było teoretycznie żadnych blizn, tatuaży, kolczyków. W tej sferze faktycznie był aniołkiem. Nałożył na siebie szarą podkoszulkę i spojrzał na gościa.
- Chcesz coś? – Zmierzył go wzrokiem, byli podobnej postury, więc chyba wszystkie jego rzeczy byłyby dobre dla piekielnej istoty.
Pyro zmierzwił wilgotne włosy, krople wody odznaczyły się na materiale koszulki. Również dopił piwo i odstawił pustą butelkę na stolik nocny, na którym leżały jakieś płyty z nagraniami. Leniwym krokiem podszedł do okna i je otworzył. Świeże powietrze przyjemnie orzeźwiało umysł, który znów zaczynał pracować w normalnym trybie. Jasnowłosy najwidoczniej też nie musiał dużo spać, gdy nie czuł takiej potrzeby. Wrócił jednak do łóżka i usiadł na jego brzegu, by po chwili rozłożyć się na nim.
- Siadaj, czy co tam chcesz – kątem oka ciągle obserwował gościa.
To nie tak, że mu nie ufał, tylko ciągle analizował jego zachowanie, gesty, chociaż nie robił nic nadzwyczajnego. Jego uwadze też nie umknęła sama sylwetka młodszego mężczyzny. Nie lubił cherlawych osób, więc Diabeł zdecydowanie wpisywał się w jego ramy estetyczne i był miłym obiektem do obserwacji. Oliver znów się uśmiechnął do własnych myśli, które pod wpływem impulsu zawędrowały w niebezpiecznym kierunku. Podniósł się do pozycji wpółleżącej i sięgnął po kolejną butelkę, by zgasić powracające pragnienie. Właściwie to nie wiedział czemu, ale miał ochotę zmusić ciemnowłosego, by ten położył się obok niego i by mógł wczesać dłoń w jego ciemne niczym noc kosmyki. Tak, była to godzina, gdy rozleniwiony chciał po prostu poleżeć
_________________

ja | wy
 
     
Diabeł
[Usunięty]

Wysłany: 2013-04-16, 00:52   

Chętnie wziął jeszcze jedno piwo, otworzył i wypił od razu połowę zawartości butelki. Zmęczenie również i jemu dawało się we znaki, ale nie było po nim tak bardzo tego widać. Nie okazywał swoich słabości przed nikim, nie chcąc, by ktoś uznał go za słabego. Dla niektórych mogło się to wydawać sztuczne lub głupie, ale ulica rządzi się własnymi prawami i tylko ktoś, kto wychowywał się na niej całe życie, mógł zrozumieć jego postawę. Nie chciał jednak przed nikim się tłumaczyć, ani tego wyjaśniać – nie widział w tym sensu żadnego.
Zapytany o to, czy „czegoś chce”, z chęcią wziął sobie sam jakąś białą koszulkę i włożył ją na siebie szybko. Wyglądał w ten sposób zupełnie inaczej, niż zazwyczaj. Brak koszuli z kołnierzykiem i krawata sprawiał, że wyglądał trochę mniej zadziornie. Szczęście, że Pyro i on byli podobnej postury oraz wzrostu, więc ubrania były idealne na niego. Stwierdził najpewniej, że rany nie były na tyle poważne, że trzeba będzie je opatrywać. Pewnie i tak zabrudzi nieco krwią koszulę od Olivera, ale nie było to istotne dla żadnego z nich. Zajął miejsce na jakimś krześle bądź fotelu, który znajdował się w sypialni, z piwem ręku. Skierował spojrzenie na blondyna, który rozłożył się beztrosko na łóżku. Nie żeby mu zależało specjalnie na tym, ale skoro już został zaproszony, to może wypadałoby chociaż zapytać, kim jest owy gospodarz.
- Tak w ogóle, kim ty właściwie jesteś, co? Oprócz tego, że kręcisz u nas kronikę w szkole. Ten wystawny dom, samochód coś znaczą. Niemożliwe, żebyś to wszystko na walkach ulicznych zarobił – zapytał go patrząc na niego trochę spode łba, co było spowodowane zapewne zmęczeniem. Dał się zaprosić do czyjegoś domu, nic o nim nawet nie wiedząc. Może nie było to dla niego nic nadzwyczajnego, ale na dobrą sprawę, to nawet jego imienia nie znał. Nie była to jego sprawa, ale ciekawiło go też trochę to, dlaczego ktoś taki w ogóle brał udział w nielegalnych przedsięwzięciach, w których jeszcze niedawno sami czynnie uczestniczyli. – Dużo ryzykujesz zabawiając się w ten sposób nocami, wiesz? Chodzi mi oczywiście o metro.
Zerkał jeszcze przez jakąś chwilę na „zwłoki”, które wylegiwały się w najlepsze na łóżku. Był człowiekiem bezpośrednim, walił prosto z mostu, a na dodatek nie miał wstydu, więc jego akcje go uzasadniały. Zwlekł się leniwie z miejsca, na którym siedział i rozłożył się na łóżku obok blondyna nie zważając na jego ewentualne protesty, czy zakazy. Położył się na brzuchu, zerkając jednym okiem na mężczyznę obok. Chwila odpoczynku była wręcz wskazana.
- Zostanę u ciebie na noc – stwierdził nagle, nawet nie pokusiwszy się o zapytanie wpierw o zgodę. – I nie każ nigdzie mi sobie iść. Zostaję tutaj. Masz za wygodne łóżko.
 
     
Pyro
Angel


Miano: Oliver Malcolm Snyder
Wiek: 23 lata
Pseudonim: Pyro
Wzrost: 185,5 cm
Ubiór: Biały T-shirt, skórzana kurtka, nieśmiertelniki zawieszone na łańcuszku u szyi, do tego czarne jeansy.
Ekwipunek: Paczka wykałaczek, zapalniczka, cyfrowa kamera, klucze do domu oraz auta, dokumenty.
Wygląd: Niski nie jest, dobrze zbudowany, gdyż z racji swej profesji nie może być cherlawym chłopcem. Blond włosy zazwyczaj w nieładzie, błękitne oczy lekko roześmiane.
Miłość: Come to me, my Devil
TYP: Ognisty
Znaki Szczególne: bransoleta z grawerem, często wykałaczka w ustach


Fabularnie: Walczący z Diabłem po raz drugi i ostatni
Dołączył: 03 Kwi 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-04-16, 13:19   

Można się było spodziewać w końcu pytań. Oliver leżał na plecach i spoglądał w sufit bez większych emocji. Nie wiedział nawet, że jego lampa tworzyła tak zabawne cienie na pozornie gładkiej powierzchni. Przez chwilę zastanawiał się, jak ma odpowiedzieć na pierwsze z nich i nawet pozwolił sobie spojrzeć na rozmówcę. On zdążył sobie w tym czasie przypomnieć, kim jest jego jeszcze niedawno były przeciwnik. Chodził do przedostatniej klasy, dość często wagarował i wyróżniał się na tle innych osób w elitarnej placówce. Nie należał do tych dzieciaków, które mają siano w głowie, rozsiewał wokół siebie trochę mrocznej aury, ale Anioła niespecjalnie ona odstraszała. Podrapał się po brzuchu i ziewnął, zasłaniając usta drugą dłonią. Za bardzo się rozleniwił.
- Właściwie to jestem synem osoby, która sponsoruje waszą szkołę – nie skłamał, była to prawda, ale zapewne nie takiej odpowiedzi spodziewał się Paine po blondynie. – Walczę okazjonalnie, częściej obstawiam – ale nagrody nigdy nie brał dla siebie, on miał dość pieniędzy i nie potrzebował jeszcze takie źródła zarobkowania. – Cóż, można powiedzieć, że moje życie w jakimś stopniu związane jest z filmem – uchylił rąbek tajemnicy i zaśmiał się sympatycznie. – Ty wyglądasz, jakby walka na arenie sprawiała ci niesamowitą przyjemność. Czyżby było to jedno z twoich hobby? – Skoro już rozmawiają, to czemu i on niemiałby o coś zapytać.
Rozbawiła go uwaga na temat nocnych zabaw.
- Dobrze, że dodałeś kolejne zdanie, bo jeszcze bym uznał, że sprowadzenie ciebie do domu, to niebezpieczna gra – nie wyglądał w ogóle na zestresowanego, czy spiętego, jakby obecność ciemnowłosego była czymś naturalnym i oczywistym. – Nie jesteś lepszy. Sam również ryzykujesz, chociażby wydaleniem ze szkoły. Wiem, że regulamin jest dość srogi, a przynajmniej był taki, gdy i ja uczęszczałem do tego liceum – mruknął.
Musiał przyznać, że nie spodziewał się, że Diabeł wstanie z fotela sąsiadującego obok łóżka i położy się obok niego. Nie miał nic przeciwko, a uwaga o zostaniu na noc, czy wygodnym posłaniu niezwykle go rozbawiła. No tak każda wymówka była dobra. Powolnym ruchem sięgnął do włosów nastolatka i przeczesał leniwie ciemne pasma, schodząc tym samym na kark. Był ciekaw, czy Paine ma jakieś słabe punkty, bo wyszczekany był bardzo dobrze. Jednak przyjemnemu drapaniu mało kto potrafił się oprzeć, sam był tego doskonałym przykładem, lecz nikt nie musiał o tym wiedzieć. Mozolnymi ruchami gładził napięte mięśnie, nie widział w tym żadnego podtekstu, po prostu lubił coś robić z dłońmi.
- A zostań. Nie widzę przeciwwskazań, łóżko mam dość duże – podejrzewał, że Diabeł był też po prostu zmęczony, lecz powstrzymał się od uwagi na ten temat. Bezpośredniość chłopaka niezwykle mu odpowiadała, nie lubił podchodów. – I cały spokój diabli wzięli – znów się zaśmiał, nie przerywając rozpoczętej czynności.
_________________

ja | wy
 
     
Diabeł
[Usunięty]

Wysłany: 2013-04-16, 18:56   

A więc tak, jak początkowo Diabeł sądził – Pyro był rozpieszczonym chłopcem z bogatej rodziny. Sprawiał wrażenie lekkiego buntownika, który nie do końca chciał w ten sposób żyć, dlatego próbował niebezpiecznego życia. Tak to przynajmniej wyglądało z perspektywy czarnowłosego. Na pewno miał dużo różnych hobby i podobnie jak on sam, lubił niebezpieczeństwo. Był przekonany, że dogadają się na tym polu. Dowiedział się również, że Anioł wcale nie był taki święty – zaprosił bez namysłu Diabła do swojego „raju”, a on przecież nie tylko wyglądem straszył, ale i zachowaniem. Może i był trochę zmęczony po tej ciężkiej nocy, ale i tak dało się z jego u niego zaobserwować niezbyt bezpieczne cechy charakteru. Pyro będzie musiał mieć się na baczności.
- No świetnie. Syn sponsora mojej szkoły. Teraz to już na pewno, kiedy coś przeskrobię, to wylecę z niej na zbity pysk – powiedział, po czym parsknął śmiechem. Tym razem to wpadł jak śliwka w kompot. Jakby wydało się, że pobił się z synem kogoś tak ważnego, to pewnie wesoło by nie miał. Pyro jednak nie wyglądał na kogoś, kto miałby o czymkolwiek mówić… Pewnie wkopałby sam siebie, gdyby okazało się, co nocami robił. Jeszcze na dodatek związany był z filmem… Świetnie, niech się jeszcze okaże, że to jakaś gwiazda filmowa, o której Diabeł nie miał pojęcia, bo nie za bardzo miał czas na filmy.
- Ano, lubię to. Nie dość, że dostarcza sporą dawkę adrenaliny, sprawia moje umiejętności, to na dodatek można niezłą kasę zarobić. A sprowadzanie mnie do domu to zdecydowanie kiepski pomysł, powinieneś już dawno o tym wiedzieć.
Właściwie to miał coś przeciwko dotykaniu siebie, a tym bardziej włosów, ale kiedy poczuł rękę na swojej głowie, to momentalnie zmienił zdanie. Nienawidził się za to, że był taki wrażliwy na dotyk drugiej osoby. Było to tak żałosne, że taki twardziel miękł pod wpływem pieszczot… Nie chciał, by ktokolwiek o tym wiedział. Był za bardzo zmęczony, by unikać ręki Pyro, więc skończyło się tak, jak skończyło. Patrzył tylko na niego i nic się chwilowo nie odzywał. Chciał coś powiedzieć, ale połączenie łóżka i delikatnego głaskania podziałało na niego usypiająco. Przymknął powieki leniwie, podłożył sobie przedramię pod głowę i prędko usnął. Nawet on nie zdawał sobie sprawy, że był tak zmęczony.
 
     
Pyro
Angel


Miano: Oliver Malcolm Snyder
Wiek: 23 lata
Pseudonim: Pyro
Wzrost: 185,5 cm
Ubiór: Biały T-shirt, skórzana kurtka, nieśmiertelniki zawieszone na łańcuszku u szyi, do tego czarne jeansy.
Ekwipunek: Paczka wykałaczek, zapalniczka, cyfrowa kamera, klucze do domu oraz auta, dokumenty.
Wygląd: Niski nie jest, dobrze zbudowany, gdyż z racji swej profesji nie może być cherlawym chłopcem. Blond włosy zazwyczaj w nieładzie, błękitne oczy lekko roześmiane.
Miłość: Come to me, my Devil
TYP: Ognisty
Znaki Szczególne: bransoleta z grawerem, często wykałaczka w ustach


Fabularnie: Walczący z Diabłem po raz drugi i ostatni
Dołączył: 03 Kwi 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-04-18, 14:04   

Sama uwaga na temat wylatywania ze szkoły za takie zbrodnie, jakimi były walki i to w dodatku z Pyro nielegalne, niesamowicie rozbawiła blondyna. Mozolnymi ruchami przeczesywał czarne pasma. Co tu dużo mówiąc, nie miał już długo nikogo u siebie w łóżku, więc sama obecność Diabła była niezwykle miłą odmianą. Zaobserwował zmiany na twarzy nastolatka. Mógł się spodziewać, że większość osób mięknie pod wpływem delikatnych pieszczot, ale że sam Paine jest aż tak wrażliwy… Chyba by w to nie uwierzył, gdyby ktoś mu o tym powiedział.
- Tak, z pewnością się wszyscy o tym dowiedzą – o podwójnym życiu Anioła nikt nie wiedział. Niestety jego mały sekret został przyuważony przez samego Szatana, który nawet nie zdawał sobie sprawy jak wielki haczyk posiada na jasnowłosego. Niestety to wiązałoby się z jego własną demaskacją.
Niestety na słowa na temat hobby nie zdążył już odpowiedzieć, gdyż jego rozmówca zasnął. Pyro przechylił głowę i spojrzał na śpiące oblicze Diabła, które wydało mu się niezwykle spokojne. Nie chciało mu się zamykać okna, noc była dość ciepła, by mógł sobie pozwolić na pozostawienie go uchylonym, więc jedynie okrył swojego gościa oraz siebie kołdrą i ułożył twarz na poduszce. Chociaż był zmęczony, to nie potrafił zasnąć. Oczy zbyt go bolały, więc jeszcze przez dłuższą chwilę po prostu patrzył na twarz ciemnowłosego.
Nie wiedział nawet, gdy Morfeusz przyszedł i po niego. Lecz Oliver nie byłby sobą, gdyby przez sen nie zrobił czegoś. Jego ciało odruchowo odszukało to drugie i przytuliło do siebie umęczonego nastolatka. Dwa lata związku odcisnęły na nim swe piętno i źle mu się spało bez drugiej osoby, bez czyjegoś oddechu na jego szyi, bez delikatnego wiercenia. W tym momencie Diabeł mógłby się zastanowić, dla kogo sprowadzenie go do domu, było kiepskim pomysłem – to on w tym momencie odsłonił przez nieznajomym blondynem jedną ze swych słabości, zasnął ufanie w obcym łóżku i robił właśnie za niezbędnego towarzysza podczas snu.
Pyro niemal liczył na jakąś kąśliwą uwagę rankiem z ust ciemnowłosego. Niezwykle poprawiały mu humor te jego docinki, których oczywiście nie lekceważył. Nie taki diabeł straszny jak go malują.
_________________

ja | wy
 
     
Diabeł
[Usunięty]

Wysłany: 2013-04-20, 02:14   

Diabeł należał do tych ludzi, których dość łatwo można było obudzić, czy to jakimś odgłosem, czy poruszeniem się. Zmęczenie było jednak w nim tak silne, że organizm skupił się zupełnie na śnie, a nie na czuwaniu w trakcie jego trwania. Prawdopodobnie najlepiej dla samego Pyro, że tak to się skończyło, bo pewnie Paine by próbował mu zrobić jakąś krzywdę za to, że jest dotykany bez pozwolenia. Niech Aniołek się cieszy, bo mógł sobie teraz poprzytulać, wymacać i popieścić czarnowłosego, kiedy ten o niczym nawet nie wiedział i spał w najlepsze. Co tu dużo mówić – leżał, jak kamień – nic nie było go w stanie zbudzić przez to zmęczenie ciała. Był to jeden z nielicznych momentów, kiedy jego twarz łagodniała. Wprawdzie nadal nie było to anielskie oblicze, bo ślady po zadrapaniach, rany oraz jakieś plastry były stałymi gośćmi na jego licu, ale jednak sen sprawiał, że wyglądał tak… normalnie.
Na pierwszy rzut oka rzeczywiście mogłoby się wydawać, że Diabeł zbyt pochopnie podjął decyzję, ale nie było tak wcale do końca. Przeanalizował prędko wszystko, co działo się dzisiaj – trudna walka, wspólne pomaganie sobie po niej, powrót do domu… Dochodziło jeszcze do tego bogactwo blondyna i jego dosyć łagodna natura. Niemal miał pewność, że przecież ten człowiek mu nic złego nie zrobi, a nawet jakby próbował, to by się przekonał, że nawet taki poobijany Diabeł był w stanie przeciwstawić się wszystkiemu. Nie był wcale taki głupi, jakby innym się mogło wydawać. Wiedział, jak używać tego, co miał pod czaszką.


Paine obudził się pierwszy. Nie bardzo wiedząc jeszcze, gdzie był, otworzył pomału oczy i pierwszą rzeczą, którą ujrzał, były blond włosy Pyro. Przez myśl przechodzić mu zaczęły potencjalne scenariusze, kim był ten mężczyzna, gdzie był… I tak, jego mózg zaczął na powrót pracować i wszystko sobie przypomniał. Bardzo brzydkie słowo pojawiło się w jego głowie i momentalnie wygramolił się z uścisku, którym raczył go Pryo. Co on sobie wyobrażał? Myślał, że Diabeł był jego Przytulanką, czy co? A może sądził, że teraz będzie rzucał się mu w ramiona i zyska w ten sposób kochanka, albo nawet chłopaka? Biedny Aniołek. Pewnie się trochę rozczaruje, bo czarnowłosy nie należał do ludzi takiej kategorii.
Wyślizgnął się spod silnego ramienia Pyro, zszedł z łóżka i przeciągnął się trochę. Rozejrzał się trochę po pokoju w poszukiwaniu swojego telefonu… I znalazł go dopiero w łazience. Sprawdził godzinę – 10:33… Z tego, co pamiętał, to był piątek, a za dwie minuty zaczynała się jego pierwsza lekcja i to matematyka. Zawalił ostatnią kartkówkę, choć nie do końca wiedział, z jakiego powodu… Był pewien, że wszystko zrobił dobrze. Pewnie znów białowłosy nauczyciel się na jego uwziął – nic nowego. Spojrzał na łóżko, na którym wylegiwał się jeszcze Pyro. Beztroski człowiek pewnie będzie się byczył, kiedy Diabeł starał się będzie dotrzeć do szkoły na resztę zajęć.
- Wstawaj, leniu! – niemal krzyknął na niego. – Do każdego się tak tulisz, nie wiedząc nawet nic o tej osobie? – zapytał śmiejąc się z tego. Oczywiście, że nie byłby sobą, gdyby o tym nie wspomniał. Ujął w dłoń butelkę, w której zostało jeszcze trochę piwa, popił krzywiąc się nieznacznie. Już nie smakowało tak dobrze, jak świeżo otworzone, jednak trzeba było zaspokoić pragnienie poranne.
 
     
Pyro
Angel


Miano: Oliver Malcolm Snyder
Wiek: 23 lata
Pseudonim: Pyro
Wzrost: 185,5 cm
Ubiór: Biały T-shirt, skórzana kurtka, nieśmiertelniki zawieszone na łańcuszku u szyi, do tego czarne jeansy.
Ekwipunek: Paczka wykałaczek, zapalniczka, cyfrowa kamera, klucze do domu oraz auta, dokumenty.
Wygląd: Niski nie jest, dobrze zbudowany, gdyż z racji swej profesji nie może być cherlawym chłopcem. Blond włosy zazwyczaj w nieładzie, błękitne oczy lekko roześmiane.
Miłość: Come to me, my Devil
TYP: Ognisty
Znaki Szczególne: bransoleta z grawerem, często wykałaczka w ustach


Fabularnie: Walczący z Diabłem po raz drugi i ostatni
Dołączył: 03 Kwi 2013
Posty: 24
Wysłany: 2013-04-22, 08:29   

Pyro miał jakiś sen, wiedział nawet, że był on całkiem inspirujący, tak bardzo chciał go zapamiętać, a raczej ubzdurał sobie podczas snu, że właśnie tak zrobi. Cały plan jednak już na samym początku, gdyż został dość brutalnie zbudzony krzykiem Diabła. Niemal całą noc czuł przy sobie ciepło drugiej osoby, nie mógł zaprzeczyć, że mu się to nie podobało. Z pewnością nie miał zamiaru robić sobie z nastolatka Przytulanki, aczkolwiek w tej roli sprawdzałby się wyśmienicie. Może godziłoby to trochę w jego image, ale dobro wyższe było o wiele ważniejsze, niż potencjalne pobudki poszkodowanego.
Gdyby tylko blondyn mógł czytać myśli ciemnowłosego, to z pewnością uśmiałby się na wieść o kochanku, bądź rzucaniu w ramiona. Nie, nawet o tym nie marzył… No dobrze, może gdzieś tam w ostatecznej fazie zmęczenia pomyślał o chłopaku w ten sposób, lecz można to zwalić na barki wycieńczenia.
Leniwie jedno oko się otworzyło i zmierzyło Diabła oceniającym spojrzeniem. Taki zaspany, z butelką w ręku, rozwianych włosach prezentował się z rana okazale, pewnie niewiele osób miało okazję widzieć go w takim stanie.
- Nazywasz się Paine Devillie, chodzisz do 13th klasy w McLaren, a jednym z twoich hobby są walki uliczne. Nie jesteś zbyt pilnym uczniem, ale jakoś sobie radzisz – Oliver mruknął lekko chrapliwym głosem.
Zawsze z rana miał o wiele głębszy, wręcz zapadający w pamięć głos, który swoim samym brzmieniem potrafił wywołać dreszcze. Młody mężczyzna przekręcił się na plecy i przetarł dłońmi twarz, odgarniając sobie włosy z czoła i przeczesując je mozolnie. Mięśnie dawały mu czadu, lecz skarżyć się nie będzie, o nie. Podniósł się do siadu i oblizał nieznacznie zaschnięte wargi. Najchętniej znów wtuliłby policzek w pachnącą snem poduszkę i nie wstawał do końca dnia.
- Całkiem sporo wiem jak na brak jakichkolwiek informacji na twój temat – uśmiechnął się i przesunął na brzeg łóżka, by jego stopy w końcu dotknęły paneli.
Tak bardzo mu się nie chciało! Zmusił się jednak do wstania, przeciągnął powoli, a na końcu podrapał lekko po brzuchu, który ukazała unosząca się koszulka. Tak, te mięśnie również go bolały, a gdy adrenalina całkiem opadła czuł się jak worek po kartoflach, jednak szczęśliwy worek, bo nie żałował swojego czynu.
- Nie masz lekcji, czy czegoś? Czasami zapominam, że niektórzy muszą do szkoły chodzić – rzucił drobną złośliwością, od której znów nie potrafił się powstrzymać.
Skierował swe kroki do szafy, chociaż nie szedł, a raczej sunął po równej podłodze. Trzeba było się ubrać, choć może nie musiał?
- Zdecyduj się, czy jesz śniadanie i olewasz pośpiech, czy może jednak chcesz zdążyć na zajęcia. Zawiozę cię, jeżeli będziesz chciał. Stąd kawałek jest do liceum – nie odwracał się nawet, udawał, że był zapatrzony w ubrania, choć tak naprawdę oczy mu się na chwilę zamknęły i pozwolił im odpocząć.
Domyślał się jednak jaka będzie odpowiedź ciemnowłosego. Gdy tylko nastolatek opuścił jego samotnię, przygotował się do wyjścia i udał do liceum, by spełnić swą powinność odnośnie kręcenia szkolnej kroniki.

[z.t]
_________________

ja | wy
Ostatnio zmieniony przez Pyro 2013-05-15, 14:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Diabeł
[Usunięty]

Wysłany: 2013-04-22, 14:28   

Ocenił prędko swoją sytuację pod względem tego, co miał na sobie. Nie było tak źle – jakaś koszulka, w miarę czyste spodnie, kurtka leżała gdzieś z boku w niezłym stanie – można było pojawić się w szkole. Były trochę pomięte, ale przecież to nic nowego dla niego. Pewnie znów uznają w szkole, że wdał się w jakąś bójkę, co z resztą tak dalekie od prawdy nie będzie. Wszedł jeszcze na moment do łazienki, by sprawdzić w jakim stanie była jego twarz. Przemył ją od razu wodą, wytarł ręcznikiem i rozejrzał się po szafkach w poszukiwaniu jakichś plastrów medycznych. Jeśli udało mu się takowe znaleźć, przykleił sobie jeden z nich na nosie, gdzie znajdywało się największa „pamiątka” po zeszłej nocy. W szkole zawsze kazano mu zaklejać jego rany z jakiegoś powodu. Nigdy nie mógł zrozumieć regulaminu tego ośrodka.
- Obrażasz mnie, blondasku. Uczę się całkiem nieźle, mam jedne z lepszych ocen w klasie, nie mam powodów do narzekań – skomentował krótko jego słowa obojętnym tonem głosu. Prawdą było, że mimo tego, że raczej mało uwagi poświęcał nauce, to całkiem nieźle sobie radził. Jego umysł szybko przyswajał wiedzę, intuicyjnie pojmował rzeczy, co dawało mu niejaką przewagę. – Nie wiesz nic. Nazwisko może być wymyślone. Może ukrywam się przed kimś? Znasz szkołę, do której uczęszczam? Musi to tak wiele o mnie mówić. Dużo osób lubi walki uliczne, nie jestem jakiś super oryginalny przez to – zripostował jego informacje na swój temat wzruszając lekko ramionami. Niech sobie nie myśli, że posiadł wszelaką wiedzę na temat czarnowłosego. Właściwie to nie było takiej osoby na tym świecie, która by to wiedziała, ale to już odrębna kwestia.
Wyszedł z łazienki z pozostawionym tam wcześniej przez siebie ubraniami, przeciągnął się raz jeszcze i wyprostował koszulkę na sobie i przerzucił przez ramiona swoją kurtkę. Zerknął na Pyro z niejakim politowaniem i pokręcił aż głową z rezygnacją. Znał tylko jednego takiego leniucha, jak on.
- Zostań sobie w łóżku, ja sobie poradzę – rzucił trochę oschle. Nie potrzebował niczyjej pomocy. Nigdy. Unosił się czasem dumą, ale dzięki temu miał poczucie niezależności. W końcu próbował przez całe swoje życie udowadniać, że jest w stanie radzić sobie w każdej sytuacji dzięki swojej sile i zawziętości. Poprawił na ramionach kurtkę, schował do kieszeni połowę jego nagrody za wczorajszą walkę, zwinął swoje brudne ubrania w kłębek i podszedł do okna, które otworzył. Rzucił spojrzeniem na blondyna.
- Pewnie jeszcze kiedyś się spotkamy – powiedział z nieznacznym uśmieszkiem na twarzy. Wykonał oszczędny ruch dłonią na pożegnanie i wymsknął się przez okno. Diabeł miał w zwyczaju opuszczać miejsca w ten sposób. Właściwie to te zaszklone otwory służyły mu jako drzwi główne. Zeskoczywszy na dół, jeśli Pyro się pofatygował, by wyjrzeć, pomachał mu jeszcze i szybkim krokiem skierował się w stronę metra. Jak nie pojawi się na matematyce, to pewnie nauczyciel będzie go męczył bardziej niż zawsze...

[z/t Diabeł]
 
     
Diabeł 
Daredevil


Miano: Paine Devillie
Wiek: 19 lat
Pseudonim: Diabeł, Czarny Diabeł
Klasa: 13th B
Wzrost: 186 cm
Ubiór: Biała koszula z luźno zawiązanym krawatem koloru czarnego. W tej samej kolorystyce spodnie, kurtka oraz wygodne i wytrzymałe buty o wyższej cholewce.
Ekwipunek: Klucze do pokoju i motoru, portfel, paczka papierosów, zapalniczka, nóż bojowy.
Wygląd: W miarę wysoki, proporcjonalnie zbudowany, umięśniony o opalonym odcieniu skóry. Ciemnoszare oczy pełne zaciętości wyrażają brak strachu. Krótkie, czarne włosy układające się do tyłu i lekko do góry nadają zadziorności. Jego ciało szpecą różne blizny; te po lewej stronie twarzy najbardziej rzucają się w oczy. Niewielki plaster na czole, który zakrywa najpewniej świeżą ranę.
Miłość: "I've got you, Angel."
TYP: Z piekła rodem.
Znaki Szczególne: Widoczne blizny w różnych częściach ciała, zdeterminowane spojrzenie, lekko ściągnięte brwi do siebie.


Fabularnie: Bije się z Aniołkiem. Na nowych zasadach.
Motto: Living in fear is not living at all.
Multikonta: Uśmiechnięty złodziejaszek
Dołączył: 29 Maj 2013
Posty: 99
Wysłany: 2013-06-14, 14:56   

Niedokończone sprawy. Nikt ich nie lubi, a mało komu spieszno do ich rozwiązywania. Paine taki nie był. Wolał mieć sytuację przedstawioną czarno na białym, przeszłość zostawiać daleko w tyle i najlepiej do niej nie wracać. Tak przynajmniej sobie wmawiał i starał się tej zasady trzymać w życiu.
Musiał się pojawić w tym miejscu. Musiał. Z takim nastawieniem wyruszył dzisiejszego ranka swoim wiernym motorem pod rezydencję Snyderów. Zaparkował z daleka od głównego wejścia, żeby przypadkiem nie uznano go za gościa. Ze względnym spokojem zdjął z głowy kask i przypiął przy kierownicy. Szybkim ruchem dłoni przywrócił włosy do codziennego, buntowniczego stanu. Siedział kilka minut nieruchomo na swojej maszynie zastanawiając się czy faktycznie chciał zrobić to, co zamierzał. Nie był jednak tchórzem, nie mógł dopuścić do siebie tej słabości. Gdzieś w otchłaniach umysłu przeklinał sam siebie za to, że w ogóle śmiał się zawahać. Ostatnimi czasy sam siebie coraz mniej rozumiał. Pokręcił zrezygnowany własnymi myślami głową stwierdzając bezgłośnie, że jest żałosny. Chwilę później zwlókł swoje cztery litery z motocykla, wszedł na teren ogrodu wdrapując się po płocie i zeskakując po drugiej stronie. Wolnym krokiem zbliżył się do znanego okna. Nie spodziewał się nikogo zastać w środku i nawet tego nie chciał. Sprawdził szybkim ruchem stan jego zamknięcia, który jedynie skomentował pokręceniem głowy z nieznacznym uśmieszkiem na twarzy. Właściciel naprawdę musi uważać, jeśli nie chce nieproszonych gości w swoim pokoju czy nawet domu. Odchylił owe okno szerzej i sprawnie dostał się do środka. Niejaka ulga pojawiła się w nim, kiedy upewnił się, że pomieszczenie było opustoszałe. Obrzucił wnętrze pobieżnym wzrokiem i zawiesił je dopiero na łóżku. Jakby nigdy nic, rozłożył się na nim, składając ręce za głową. Z tej pozycji wytrąciła go dopiero nieprzeparta chęć sięgnięcia po papierosa, co też zrobił. Odpalił sobie spokojnie wyciągniętą z kieszeni zapalniczką i rzucił na łóżko w losowe miejsce. Sufit wydawał się teraz jedną z najbardziej interesujących rzeczy na świecie...
Jak bardzo by nie chciał zostać tutaj w ten sposób, nie był to przecież powód, dla którego się zjawił tutaj. Z ciężkim westchnięciem podniósł się z łóżka i rozejrzał po pokoju w poszukiwaniu jakiejś kartki i czegoś do pisania. Zabrał jakiś dokument leżący na biurku oraz długopis znaleziony nieopodal. Z kieszeni kurtki wyciągnął trochę pieniędzy (dokładnie 20 dolarów), jednego papierosa z paczki oraz srebrną, męską bransoletę o dosyć grubych ogniwach, która zawierała jeszcze niewielki fragment z wygrawerowanym od spodniej strony malutkim wizerunkiem diabełka. Ułożył wszystko na stoliku, wziął w dłoń długopis i zaczął pisać:
„Nie byłem w stanie oddać koszulki, którą pożyczyłeś mi jakiś czas temu. Masz tutaj 20 dolców, kup sobie nową. W podziękowaniu za nocleg, oferuję fajkę. Zapal ją na cześć Diabła; pomyśl o nim ten ostatni raz, a potem rzuć to cholerstwo. Jest tu jeszcze jedna rzecz, którą najprawdopodobniej powinieneś wyrzucić.
Nigdy nie było nam dane dowiedzieć się czy Anioły upadają pierwsze, czy Diabeł zapłacze wcześniej. Musze jednocześnie złamać moją obietnicę rewanżu.”

Spojrzał na swoje małe dzieło posępnym wzrokiem wahając się chwilę i wyraźnie walcząc z sobą. Z tego wszystkiego aż długopis pękł mu w ręce, co tylko jeszcze bardziej go zirytowało. Odrzucił go na bok i sięgnął po jakiś ołówek, który leżał niedaleko. Po dłuższym namyśle, delikatnie drżącym napisem dopisał pod zawartością krzywe „żegnaj”. Wykrzywiając usta z lekkim grymasie, który przypominał cień uśmiechu, pozwolił sobie na jeszcze jeden komentarz na samym końcu:
”P.S. Zrób coś z tymi oknami. Kiedy zostawiasz je w ten sposób otwarte, wręcz zapraszasz do siebie całe zło tego świata.”
Spisawszy kartkę, położył na niej wcześniej wyciągnięte przedmioty, aby przypadkiem nie wyleciała niesiona silniejszym podmuchem wiatru. Skierował się do okna opierając na parapecie nogę. Już bliski był wyskoczenia zakańczając już zupełnie wszystko i zamykając ten rozdział… Coś jednak go powstrzymywało i znalazł się w sytuacji, w której własne ciało odmówiło mu posłuszeństwa. Zdrowy rozsądek podpowiadał: nie odwracaj się, zostaw przeszłość i patrz na to, co teraz. Reszta niestety nie chciała współpracować. Obejrzał się raz jeszcze za siebie, by zbadać leniwym wzrokiem wystrój pokoju chłonąc każdy drobny szczegół.
Do porządku doprowadził go dopiero odgłos, który usłyszał w głębi domu. Zmusił się do opuszczenia tego miejsca, wyskakując przez okno i biegnąc przed siebie. Najważniejsze w obecnej chwili było jak najszybsze opuszczenie rezydencji.

[z/t]
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 7