Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.

Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Szafki i przejście do sali gimnastycznej
Autor Wiadomość
Cas 
Skarbnik / Little Ghost
Melancholijny Artysta


Miano: Casper Vidar Edmund Wolff.
Wiek: 16.
Pseudonim: Cas, Ghost, Duszek i inne od jego nazwiska i imion.
Klasa: 11th C
Wzrost: 163 cm.
Ubiór: Biała koszula, na to beżowy sweter w serek, szare rurki, wyblakło niebieskie conversy. We włosach złota spinka w kształcie krzyża.
Ekwipunek: Telefon, szkicownik, laptop, skrzypce, klucze, książka, kilka podręczników.
Wygląd: Drobna budowa ciała, blada, aksamitna skóra, delikatne rysy twarzy, blond włosy i dziwaczne, fiołkowe oczy.
Miłość: To żart?
TYP: Powściągliwy
Znaki Szczególne: Melancholijne spojrzenie przenikliwych, fiołkowych oczu.


Fabularnie: Zajęty~
Motto: Chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam. Chyba, że chodzi o seks.
Multikonta: Yhym, tak.
Dołączył: 29 Kwi 2013
Posty: 50
Wysłany: 2013-05-27, 19:27   Szafki i przejście do sali gimnastycznej

    Wszystkie korytarze w tej szkole są do siebie podobne. Szerokie jak amerykańska szosa, pastelowe jakby wyjęte z dziecięcych poranków telewizyjnych. W tym miejscu jednak, pomiędzy holem, a salą gimnastyczną, tę monotonię załamują niebieskie szafki uczniów. Ustawione w rzędzie po obu stronach korytarza, niektóre zadbane i lśniące, niektóre obskurne i kolorowe od nalepek tępionych przez szkołę; Tylko część uczniów ma tu swoje szafki, reszta jest rozsiana po budynkach grupkami, samotnymi wyspami.
    Są tylko dwa okna, w tym jedno z urwaną rączką. Świeże powietrze przeciska się tu z potężnym trudem. Do tego jest to często nawiedzane miejsce w szkole, ludne, głośne.
    Znośnie robi się tu po lekcjach, w okolicach 17, kiedy korytarz nagle pustoszeje jakby umarły.


Było już długo po zajęciach. Cas właśnie skończył konsultacje z PE, na któych musiał zaliczyć rzuty do kosza - po prostu nie był na sprawdzianie. Wszystko było pięknie, szedł ze złożonym strojem w kierunku szafek. Miał dziś próbę w chórze, zamierzał też trochę odpocząć przy jakiejś dobrej książce. Jednak los miał dla niego chyba inne plany. Blondyn ze zgrozą dostrzegł delikwenta opierającego się o jedną z szafek, była otwarta. Casper nie wiedział o co chodzi, ale był pewien, że nie była jego. Jednak zamek tak łatwo było rozbroić, że to aż smutne. Chłopiec przystanął na moment, nie wiedząc, jak ma się zachować. Nigdzie nie widział jego kolegów. Dobrze. Odetchnął parę razy głęboko. Tak, ów delikwent z kumplami, z trzynastej i czternastej klasy, upodobali sobie dręczenie małego Duszka. Norweg miał nadzieję, że dzisiaj mu odpuszczą
Jednak kiedy tylko sięgnął do swojej szafki, dostrzegł, jak bardzo się pomylił. Drzwiczki od niej były wbite. Zauważył też nowe zadrapania i wypisane markerem obelgi i przekleństwa. Opuścił powoli rękę, a z końców korytarza wyłonili się dręczyciele. On nie obdarzył ich nawet spojrzeniem.
- Hej, ślicznotko. Czekałeś na nas? - zamruczał zmysłowo jeden z nich opierając się koło blondyna, a reszta wybuchła śmiechem. Wolff nie zareagował. Przyzwyczaił się. I był otoczony.
- No, słońce, nie bądź taki. Porozmawiajmy - szturchnął go w ramię, uśmiechając się wrednie. Chłopak dalej tępo wbijał wzrok w drzwiczki swojej szafki. Zaraz jednak poczuł cudzą dłoń na swoim policzku. I mimo że wiedział, iż to tylko zaczepka, działanie, by w końcu zyskać pretekst, skarbnik nie mógł się powstrzymać. Odtrącił szorstko rękę, odwracając się szybko i zmierzył napastliwca wręcz morderczym wzrokiem.
- Nie dotykaj mnie - wysyczał lodowato przez zaciśnięte zęby.
- Uuuu... Co my tu mamy? Stawiasz się? Niczego cię nie nauczyliśmy? - delikwent zaśmiał się parszywie i wszystko potoczyło się tak, jak zawsze i tak, jak Cas się spodziewał. Został złapany za ręce, wyrwano mu torbę, otworzono i wrzucono całą zawartość do śmietnika, a sam pokrowiec został powieszony na rurze pod sufitem, poza zasięgiem drobnego Norwega. Dwóch dużo starszych i wyższych chłopaków złapało go, śmiejąc się i wyrywającego się wepchnęli do cudzej szafki, od której jeden z nich szybko zatrzasnął drzwi, zamykając w niej drobnego blondyna.
- Hej! - zawołał chłopak poirytowany, uderzając pięściami w drzwiczki. Jednak nie otworzyli mu. Słyszał tylko oddalające się odgłosy rozbawienia i podeszw uderzających o szkolną podłogę. Wiedział, że nikt mu już nie otworzy. Po lekcjach szkoła szybko opustoszała. Zrezygnowany oparł głowę o metalową ścianę i po jakimś czasie... Zasnął, uznając, że walenie w drzwi i tak nie pomoże - choć do szafek łatwo było się włamać, niewiele osób to potrafiło. Więc chłopak musiał czekać na właściciela. Który, jak sądził, skończył lekcje i znajdzie go tu jutro rano.
_________________
 
 
     
Wilk 
Uliczny Drapieżnik


Miano: Matthias Hans Wolf
Wiek: 17
Pseudonim: Wilk
Klasa: 12th B
Wzrost: 180 cm
Ubiór: zwykły Tshirt,dres lub bluza z kapturem i jeansy, szalik czasami a w chłodniejsze dni kurtka skórzana, szyja przyozdobiona naszyjnikiem z krzyżem lub nieśmiertelnikami
Ekwipunek: telefon, duże słuchawki, dokumenty i portfel
Wygląd: Jednym słowem albinos. Czerwone ślepia i krótkie rozczochrane bieluteńkie kłaki oraz jasna karnacja. Bez koszulki widać mu mocniejsze zarysy mięśni.
Miłość: Tajne
TYP: dziki
Znaki Szczególne: blizna na szyi przy biegu aorty, białe włosy, czerwone ślepia


Fabularnie: Z takim jednym~
Motto: Daw­niej, gdy ści­gały mnie w ziemie wil­ki, za­mieniałem się w wil­ka i biegałem ze sta­dem po kil­ka ty­god­ni. I przeżyłem.
Multikonta: Nein
Dołączył: 14 Lut 2013
Posty: 502
Skąd: Monachium (Niemcy)
Wysłany: 2013-05-30, 18:24   

Wilk musiał zostać niestety w kozie przez geografa. Ten jak zwykle obdarzył go kwaśna miną, a Matt nic z tego sobie nie robił. Nudził się wielce i kiedy już wyszedł z sali tego potwora odetchnął z niebywałą ulgą. "Tyle wygrać" - przeszła mu przez głowę radosna myśl i począł się włóczyć po szkole. Spotkał parę znajomych dusz, które zagaiły go rozmową. Krótka i rzeczowa wymiana zdań. Rozeszli się, a Wolf zmierzał właśnie do szafek zabierając z niej parę drobiazgów między innymi scyzoryk, który nieświadomie przywlókł do szkoły. Zmierzał tam w absolutnej ciszy. Schodząc po schodach które prowadziły do wyznaczonego celu usłyszał jakieś głosy. Jedynie co mógł stwierdzić to, że była to grupka chłopców ze starszych klas. zakładał że mogą to być ci, którzy znęcali się nad słabszymi. Zagryzł wargę poirytowany i usłyszał trzaski. Zastygł w miejscu nie będąc do końca pewien co ma zrobić. Zszedł ostrożnie rozglądając się co chwilę za sobą, czy przypadkiem ktoś nie idzie. Było pusto. Podszedł w końcu po cichu do szeregu metalowych drzwiczek. Zauważył jedną dosyć podejrzenie wyglądających. Wyglądała jakby ktoś w nią uderzał pięścią lub kopał nogą. Ze swojej wyciągnął pożądany przedmiot i zaczął majstrować przy zamku. Nie był jakoś specjalnie mocny. W sumie mógł wyrwać go, ale wolał nie niszczyć sprzętu szkolnego więc użył scyzoryka. W elegancki sposób zapięcie puściło i Wilk powoli pchnął drzwiczki w swoją stronę. Spojrzał by do środka gdyby coś nie wypadło. Załapał, jak się okazało kogoś w ostatniej chwili przed zderzenie z podłogą.
- Hej! - klepnął lekko policzek chłopca aby go obudzić.
_________________
{ | | | | | }
 
 
     
Cas 
Skarbnik / Little Ghost
Melancholijny Artysta


Miano: Casper Vidar Edmund Wolff.
Wiek: 16.
Pseudonim: Cas, Ghost, Duszek i inne od jego nazwiska i imion.
Klasa: 11th C
Wzrost: 163 cm.
Ubiór: Biała koszula, na to beżowy sweter w serek, szare rurki, wyblakło niebieskie conversy. We włosach złota spinka w kształcie krzyża.
Ekwipunek: Telefon, szkicownik, laptop, skrzypce, klucze, książka, kilka podręczników.
Wygląd: Drobna budowa ciała, blada, aksamitna skóra, delikatne rysy twarzy, blond włosy i dziwaczne, fiołkowe oczy.
Miłość: To żart?
TYP: Powściągliwy
Znaki Szczególne: Melancholijne spojrzenie przenikliwych, fiołkowych oczu.


Fabularnie: Zajęty~
Motto: Chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam. Chyba, że chodzi o seks.
Multikonta: Yhym, tak.
Dołączył: 29 Kwi 2013
Posty: 50
Wysłany: 2013-06-02, 17:24   

Casper nie miał pojęcia, czemu starsi się tak nad nim znęcają. Może dlatego, że nie uciekał? Że mimo bycia pupilkiem nauczycieli nie kapował? Albo że niby to nie reagował, ale jak przychodziło co do czego, pokazywał pazurki? A może dlatego, że trochę sobie... Pozwalał? Bo przecież było mu to obojętne. Ci ludzie go nie obchodzili. Tylko zastanawiał się, co ich w tym tak bawi. Przecież jego reakcje były najnudniejsze na świecie. Nie krzyczał. Drapał i wyrywał się tylko w ostateczności. Nie przeklinał... A przynajmniej nie po angielsku.
Spało mu się... Tak jak zawsze. Wszak nie było miejsca, w którym nie mógł się oddać tej przyjemnej czynności. W jego pojmowaniu sen był stanem, w którym wszyscy są szczęśliwi. A więc sen był dobry na wszystko. Nawet, jeśli musisz spać w jakiejś ciemnej, zimnej, zatęchłej i dusznej szafce. Brr... Okropność. Na szczęście, kiedy się śpi, nie zwraca się uwagi na takie przyziemne sprawy. Także Cas czuł się w miarę dobrze, drzemiąc w tym dziwnym, ciasnawym miejscu. No, dopóki ktoś nie postanowił tejże szafki otworzyć... A obudzony Norweg nie był w kwitnącym nastroju.
- Dritt - zaklął cicho, uderzony delikatnie czyjąś dłonią po policzku. Nawet sobie nie zdawał sprawy, iż używa jakiegoś brzydkiego słowa, czego nie zwykł robić w obecności innych. Nawet jeśli były to norweskie brzydkie słowa. Ale należało mu to wybaczyć, wszak był jeszcze w półśnie. Blondyn przetarł oczy, by się rozbudzić i po chwili stanął na własnych nogach, ziewając. Spojrzał na twarz swojego wybawiciela i drgnął wewnętrznie. Uch, kolejny delikwent. Znów ktoś będzie sobie z niego stroił żarty? Mimowolnie cofnął się krok, chcąc zachować bezpieczną odległość. Mimo to, postanowił nadal zachowywać się jak grzeczny, poukładany skarbnik. Ale w środku aż drżał od niechęci i pragnienia znalezienia się jak najdalej od albinosa, w jakimś zacisznym miejscu, w którym mógłby po prostu oddać się lekturze. Otrzepał się jeszcze, jakby nic się nie stało.
- Dziękuję bardzo - rzekł z chłodną uprzejmością. Słowa wypowiadał bardzo cicho, jednak było je doskonale słychać w korytarzu. Chłopak jeszcze chwilkę mierzył delikwenta nieufnym spojrzeniem swych fiołkowych, beznamiętnych oczu, a potem postąpił kilka kroków, wymijając go i westchnął, widząc swoje zeszyty w koszu na śmieci. Jednak nie narzekał. Przecież i tak nic by to nie dało. Zwyczajnie pochylił się i zaczął po kolei wyjmować swoje szkolne przybory ze śmietnika. Okropność. Ale nie pierwszy raz go to spotkało.
Kiedy już skończył, poszukał wzrokiem swojej torby, która wisiała tuż pod sufitem. Wolff wypuścił powietrze z płuc w pełnym męczeństwa geście i obdarzył starszego chłopaka pełnym niechęci wzrokiem.
- Przepraszam... - zaczął nieśmiało. Nie chciał być znów zmieszany z błotem. - Czy... Czy mógłbyś mi podać tę torbę, proszę? - zapytał grzecznie, wskazując na wiszący przy suficie przedmiot. Ale w środku aż się gotował. Trudno mu było zachowywać powściągliwość w takiej chwili. Nie dość, że znów potraktowano go chamsko, okrutnie i z kompletnym brakiem szacunku, to jeszcze musi kogoś prosić o pomoc, przysługę! Nienawidził tego robić, po prostu nienawidził. Szału dostawał, odczuwając namacalnie swoje braki lub niekompetencje. Nienawidził czegoś nie móc, nienawidził czegoś nie potrafić. W jego mniemaniu już dawno powinien być samowystarczalny.
_________________
 
 
     
Wilk 
Uliczny Drapieżnik


Miano: Matthias Hans Wolf
Wiek: 17
Pseudonim: Wilk
Klasa: 12th B
Wzrost: 180 cm
Ubiór: zwykły Tshirt,dres lub bluza z kapturem i jeansy, szalik czasami a w chłodniejsze dni kurtka skórzana, szyja przyozdobiona naszyjnikiem z krzyżem lub nieśmiertelnikami
Ekwipunek: telefon, duże słuchawki, dokumenty i portfel
Wygląd: Jednym słowem albinos. Czerwone ślepia i krótkie rozczochrane bieluteńkie kłaki oraz jasna karnacja. Bez koszulki widać mu mocniejsze zarysy mięśni.
Miłość: Tajne
TYP: dziki
Znaki Szczególne: blizna na szyi przy biegu aorty, białe włosy, czerwone ślepia


Fabularnie: Z takim jednym~
Motto: Daw­niej, gdy ści­gały mnie w ziemie wil­ki, za­mieniałem się w wil­ka i biegałem ze sta­dem po kil­ka ty­god­ni. I przeżyłem.
Multikonta: Nein
Dołączył: 14 Lut 2013
Posty: 502
Skąd: Monachium (Niemcy)
Wysłany: 2013-06-03, 01:50   

Wolf od kiedy zaczął powoli rozumować zasady tego strasznego świata zawsze chciał wiedzieć dlaczego. Dlaczego temu się dzieje krzywda jak jest dobry, a temu nie jak jest zły? Dlaczego to ci co różnią się wyglądem mają gorzej? Czemu tak ludziom brakuje w tym świecie tolerancji? Ogólnie te pytania doprowadzały do jednego kluczowego. Dlaczego świat jest taki zły? Nikt nie potrafił mu na to pytanie odpowiedzieć w logiczny sposób. Nawet nie wyrażano chęci aby oświecić umysł młodego Wolfa i wyjaśnić mu tyle istotnych spraw, między innymi jego blizny. Nie znosił najbardziej tych ludzi, którzy bez powodu albo zbyt błahego znęcali się nad innymi. Rozpoznał tych delikwentów i z tego co miał zakodowane nie był z nimi w najlepszych stosunkach.
Przyjrzał się twarzy ofiary, a w jego pamięci maił jakieś dziwne przebłyski. Były to głownie scenki z apeli i z tych sytuacji ja pamiętał, ale nie mógł dokładnie podporządkować funkcji jaka ta osoba pełniła w samorządzie szkolnym. Nie miał zamiaru się nad tym dłużej zastanawiać w tej chwili.
- Mówiłeś coś? - spojrzał na niego słysząc niezrozumiały wyraz. Był pewien, ze zignoruję to pytanie lub zmieni pospiesznie temat. Nic dziwnego, dla Wolfa podejrzanie brzmiał.
Skrzywił się na reakcje chłopaka. Nie miał zamiaru mu przecież robić krzywdy. No, ale tego typu osoby z reguły nie znając Wilka zupełnie zachowywały się w taki sposób. Obserwował ze spokojem i z pewnym zaciekawieniem tą postać. Wydawał się niezbyt chętna, aby przyjąć pomoc Matta więc nie miał zamiaru się wtryniać na siłę. założył ręce na klatce piersiowej i obserwował go uważnie.
- Nie ma za co. - trochę go zraził zimny ton. Nie, wcale nie chciał jakiś oklasków czy rzucania się na szyje z wdzięczności, ale ten chłód tez mu nie pasował podziękowań. Może ten chłopak jeszcze sadził ze Wilk mu dokopie. Bynajmniej. Skrzywił się, kiedy chłopak sięgnął do kosza. Oszczędził mu tego, ale wyręczanie na siłę tęż by nic nie dało. Jednak po dłuższej chwili stania podszedł sprawdzić czy coś jest tam jeszcze. Niestety czy stety chłopak się uwinął i wyciągnął wszystkie rzeczy należące do jego osoby.
Spojrzał na niego i zauważył ten specyficzny wzrok mówiący coś w rodzaju "Boże, możesz już sobie iść?!". Wilk poczuł się lekko nieswojo z takim spojrzeniem.
- Nie ma sprawy. - uśmiechnął się delikatnie do niego pokazując białe kły. Miał po cichu nadzieje, ze ten akt miłosierdzia nie będzie postrzegany negatywnie. Uniósł głowę ku górze. Z rurami w szkole zawsze był problem. Nie raz ludzie skarżyli się, szczególnie ci wysocy, że są w tym miejscu za niskie. Wolf przy swoim wzroście musiał tylko stanąć na palcach aby uwolnić materiał od metalu.
- Proszę. - wolnym krokiem podszedł do niego wręczając jego zgubę.
I znów wlepił w niego wzrok zastanawiając się nad tym wszystkim.
- Przepraszam, ale czy ty przypadkiem nie jesteś z samorządu? - jego krwiste tęczówki zabłysnęły sie ukazując ciekawość.
_________________
{ | | | | | }
 
 
     
Cas 
Skarbnik / Little Ghost
Melancholijny Artysta


Miano: Casper Vidar Edmund Wolff.
Wiek: 16.
Pseudonim: Cas, Ghost, Duszek i inne od jego nazwiska i imion.
Klasa: 11th C
Wzrost: 163 cm.
Ubiór: Biała koszula, na to beżowy sweter w serek, szare rurki, wyblakło niebieskie conversy. We włosach złota spinka w kształcie krzyża.
Ekwipunek: Telefon, szkicownik, laptop, skrzypce, klucze, książka, kilka podręczników.
Wygląd: Drobna budowa ciała, blada, aksamitna skóra, delikatne rysy twarzy, blond włosy i dziwaczne, fiołkowe oczy.
Miłość: To żart?
TYP: Powściągliwy
Znaki Szczególne: Melancholijne spojrzenie przenikliwych, fiołkowych oczu.


Fabularnie: Zajęty~
Motto: Chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam. Chyba, że chodzi o seks.
Multikonta: Yhym, tak.
Dołączył: 29 Kwi 2013
Posty: 50
Wysłany: 2013-06-16, 22:04   

Pytanie 'dlaczego' było najtrudniejszym pytaniem znanym Casperowi. A jednocześnie najczęściej je zadawał. Pytanie o powód było niemal jak pytanie o sens życia. Tak samo ciekawe, tak samo wieloznaczne... Często tylko łatwiejsze. Jednak jego magią był uniwersalizm i to, że mogło nie mieć tylko jednego dna. Z jednej rzeczy mogła wynikać inna, a to, co wydawało się być faktycznym powodem, okazywało się być jedynie następstwem. Powód nierzadko był również zagadką, tajemnicą ukrytą w głębi cudzego umysłu. A ludzka natura nie była wcale tak łatwa do odczytania. Lub może odwrotnie - była zbyt prosta, by ktokolwiek mógł dostrzec piękno jej geniuszu, zaplątując się coraz to bardziej i bardziej w wyimaginowane zawiłości, choć wszystko było tak proste. Ale to nadal były tylko i wyłącznie spekulacje.
Cas z całą swoją obojętnością zignorował pytanie albinosa. Nie było po co się tłumaczyć. Było to po prostu absolutnie pozbawione sensu. Zwłaszcza, że nikt nigdy go o przeklinanie nie podejrzewał, po co psuć sobie opinię poukładanego skarbniczka. Opinię, przez którą nie raz dostawał w kość, ale dzięki której ludzie mu się nie narzucali, wychodząc z założenia, że jest po prostu nudny. Nie zbliżali się nadto, pozwalając, by kontakty nie wychodziły poza granicę czysto wręcz służbową. Taka łatka mu pasowała, nie musiał się starać, by jakkolwiek ludzi jeszcze bardziej od siebie odpychać. Im więcej ludzi, tym więcej problemów - jeszcze nikt nie przemówił mu do rozumu, że jego założenie jest błędne. Bo przecież nie jest. Ale nie potrafił zrozumieć, że nawet pomimo tych problemów, może zyskać wiele więcej.
Brew blondyna drgnęła lekko, kiedy zauważył uśmiech na twarzy albinosa. Hm, dziwne. Chyba nie zamierzał go zjeść. Cas pozwolił sobie na odetchnięcie z ulgą i delikatne rozluźnienie, choć nadal był gotowy prysnąć, jakby zaszła taka potrzeba. Niemniej, nieznajomy zachowywał się uprzejmie i... Pomógł mu. Wypadałoby wyrazić wdzięczność i zaprzestać okazywania niechęci. Norweg wrócił więc ze swojej odrobinę pogardliwej i lodowatej postawy do beznamiętnej i powściągliwej. Niewielka różnica, ale przynajmniej nie miało się wrażenia, że działa się Wolffowi na nerwy. Choć przeważnie to właśnie się robiło.
- Dziękuję bardzo - odparł chłopak nieco cieplej, odebrawszy torbę, nawet siląc się na delikatny uśmiech wdzięczności. Z jego fiołkowych tęczówek niemal całkowicie zniknął wcześniejszy chłód, ba, nawet dało się w nich dostrzec ciepły promyk, świadczący o tym, iż przekonał się nieco do nieznajomego. Nie było wielu osób, które by mu pomagały. Po prostu nie był lubiany w szkole. Nie był też rozpoznawalny, mimo pełnienia reprezentacyjnej funkcji. Często był niezauważalny. Był powietrzem. Był duchem. Nie odgrywał w życiu innych znaczącej roli, lub raczej inni tego tak nie odbierali. Nie zauważali jego ciężkiej pracy skarbnika, jaką wykonywał. Niewiele osób zdawało sobie sprawę z tego, iż nie była to błahostka, a bardzo poważne i potrzebne zadanie. Na szczęście jemu nie zależało na uznaniu innych. Sam chciał być z siebie dumny.
Zamrugał kilka razy, słysząc białowłosego. Ktoś, ktokolwiek go kojarzył? Mimo że się personalnie nie znali? A to nowość. Casper był zaskoczony.
- Tak... - odparł powoli, jakby niepewnie. Po chwili nieśmiało wyciągnął rękę. - Jestem skarbnikiem. Casper Wolff. Miło mi.
Wypada się przedstawić. Wypada podać nieznajomemu swą nienaturalnie chłodną rękę. Wypada powiedzieć 'miło mi'. Ale nie było tak, że Vidar robił to tylko dlatego, że wypadało. Gdzieś w głębi chciał. Skoro już ktoś mu pomógł. Skoro go kojarzył. Skoro był całkiem miły. Czemu nie? Jednak awersja do ludzi nie pozwalała mu na wylewność. Jak na razie było go stać tylko na tyle.
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 7