Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Wejście.
Autor Wiadomość
Kotori 
Sławny Rysownik/ Nauczyciel
Lis Pospolity.


Miano: Kotori Yuu.
Wiek: 26 lat.
Pseudonim: Daisy, Sephiroth; Kot, Lis oraz Rudzielec. Farbowany Lis także przyjęty od niedawna.
Wzrost: 178 centymetrów.
Ubiór: Chodzi różnie ubrany. Zależy to od jego nastroju i danego dnia. Ale najczęściej można go spotkać w różnorodnych swetrach. Najczęściej długich, które sięgają mu do tyłka oraz w obcisłych spodniach, typu rurki, gdyż najlepiej na nim leżą. Od czasu do czasu w leginsach czarnych zdarzy się go spotkać i nie mylić mi tutaj je z kalesonami. Czasem jakieś trampki, albo, gdy jest chłodniej kowbojki.
Ekwipunek: Torba: Szkicownik, a jak i on, to piórnik z wyposażeniem; cukierki miętowe, czasem fajki.
Wygląd: Rudowłosy koleś, który czasami farbnie się na fioletowo. Sięgają mu one (włosy) poza tyłek. Szczupła sylwetka, jasna cera. Oczy koloru głębokiej, chłodnej zieleni, dosyć gęste rzęsy zadarty, mały nos.
Miłość: Zbyt pochłonięty pracą.
TYP: Masochistyczny Switch.
Znaki Szczególne: Rude włosy, czasem filetowe teraz; blizna przechodząca przez całe plecy po ukośniej stronie aż do biodra. Czasem rany na rękach i drobne blizny na nich.


Fabularnie: Zawieszenie.
Motto: Z głupim kłócić się nie będę.
Multikonta: Felek, Ruma, Bazyl, Bernard, Kevin, Alexander
DODATKOWE: Wychowawca klasy 12th A.


Wiek: 31
Dołączył: 17 Sty 2013
Posty: 1011
Wysłany: 2013-01-24, 20:24   Wejście.

Do domu kultury trzeba wejść najpierw po marmurowych schodach. Są całkiem spore, jest też wejście dla wózków i ludzi niepełnosprawnych. jak już wejdziemy zobaczymy szklane drzwi, przez które widać wspaniałe grafity, malowane na potrzeby nowatorskiego wystroju. Obok drzwi jest całkiem spora tablica ogłoszeń. Znajdują się tam najróżniejsze ogłoszenia. Od tego co się dzieje w najbliższych dniach w Domie Kultury o zwykle ogłoszenia matrymonialne.
 
     
Misaki
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-06, 21:57   

Wolne dni były dla Misakiego jednocześnie zbawieniem, jak i udręką. Rozrywająca jego głowę masa pomysłów sprawiała, że ostatecznie nie wiedział, co ze sobą zrobić. Jego współlokator w takich chwilach też chyba miał go dość, dlatego Katsuna postanowił zejść mu z oczu i pójść gdzieś, gdzie może znajdzie coś do roboty. Po terenie szkoły chodzić nie zamierzał, bo choć zdarzały się takie przypadki, większość uczniów, jak i nauczycieli udała się do miasta. Było dość ciepło, więc Misaki nie miał na sobie nieśmiertelnej bluzy, a jedynie zwyczajną ciemną bokserkę, w której i tak było mu gorąco. Dodatkowo dochodził wysiłek związany z jazdą na deskorolce, której nie mógł sobie tego dnia odmówić i proszę, on się dziwi, że mu gorąco. Prawdę mówiąc deskorolki używał tylko wtedy, kiedy bardzo się śpieszył lub wyjątkowo mu się nudziło. W tym wypadku jednak pomyślał, że może wpadnie do skateparku, jeśli nie znajdzie niczego do roboty. Obserwował ludzi, spokojnie jadąc na swoich własnych czterech kółkach i szukał jakiś znajomych twarzy. Oczywiście dla niego tracenie koncentracji w takiej sytuacji było równoznaczne z tym, co stałą się chwilę później. Misaki rąbnął w słup, który był akurat na jego drodze i wyrżnął na chodnik, zdzierając sobie przy tym wewnętrzną stronę prawej dłoni i obijając tyłek. Itai, Itai. Podniósł się po chwili, otrzepując się z wszelakich brudów jakie mogły na niego nalecieć podczas wypadku i udał się po deskę, która podczas wypadku poleciała w zupełnie inną stronę niż jej właściciel. I wtedy, co wcale go nie zdziwiło, jak grom z jasnego nieba, dostał natchnienia. Misaki uwielbiał pisać opowiadania, to krótsze, to dłuższe. Czasami nawet fanficki, jeśli miał pomysł. Podniósł swój pojazd i rozejrzał się. No tak, mógł się tego spodziewać. Wszystkie ławki były zajęte, ale to nie było dla niego wielkim problemem. Zaraz obok był Dom kultury i wielkie marmurowe schody do niego prowadzące. Zajął miejsce po lewej stronie, na siódmym od dołu schodku i wyciągnął z kieszeni swój notatnik i długopis, z którymi nigdy się nie rozstawał. Pora pisać, powiedział sobie w myślach, sekundę przed tym, jak zaczął.
 
     
Ruth
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-07, 20:54   

Nigdy blondyn nie był bardzo związany z miejscowym domem kultury. Fakt, że napawał on miasto dumą, wcale nie oznaczał, że będzie zachwycać każdego z osobna. Ruth obchodził się z nim dość obojętnie. Nigdy nie przychodził tutaj, gdy nie musiał, nie miał bowiem tam kompletnie nic do roboty. Czasem słyszał, przechodząc obok, jak grają w niewytłumionych pomieszczeniach muzycy, przygotowujący się do koncertów czy przedstawień. Zawsze go to w pewien sposób irytowało, gdyż przez otwarte na oścież latem czy wiosną okno, dźwięki te były tak głośne, że aż go denerwowały. Po za tym, nie przepadał za pozerstwem, z którym jednomyślnie kojarzyły mu się popisowe otwarcia okien, puszczania muzyki głośniej niż to było koniecznie. Gdy był w towarzystwie znajomych z klasy, potrafił skomentować czyjeś pozerstwo w sposób jednoznaczny i bezpośredni, przez co ów popisujący się, ściszali muzykę i poczuwali się... Co najmniej głupio za swoje zachowanie. To go zgoła bawiło niezmiernie, jak bardzo Ci 'do przodu' potrafią zmięknąć przy czyimś krytycznym spojrzeniu na ich zachowanie. Dzisiaj jednak z centrum nie wydobywały się żadne nieprzyjemne dla ucha odgłosy. Dookoła panowała cisza i błogi spokój. Ze względu na to, iż ten dzień zapowiadał się jako jeden z bardziej melancholijnych i samotnych, nie miał pojęcia co mógłby ze sobą zrobić. Ostatnią rzeczą, jaką mógł, było pójście do schroniska, jednak czasem potrzebował sobie gdzieś przystanąć, siąść, nabrać do płuc świeżego powietrza i obserwować niebo, którym się uwielbiał zachwycać. Czyste, bezchmurne niebo, nieskalane jakąkolwiek chmurką. Dlatego też siedział na schodach domu kultury, wsparty wygodnie o barierkę, z uniesioną lekko głową do góry i wpatrywał się w niebieskie sklepienie. Nie trwało to jednak więcej niż jakieś dziesięć minut, gdyż usłyszał nagle dość głośny huk. Zmarszczył brwi i rozejrzał się zaciekawiony źródła tego dźwięku, gdy wtem ujrzał jakiegoś deskorolkowca, który z impetem wpadł w... Słup. No właśnie, w słup. Lekki uśmiech, widocznie rozbawionego blondyna nie mógł nikomu umknąć. Nie chciał się jednak zbytnio z tym ujawniać i jedynie wpatrywał się zaciekawiony w nieznajomego, który po spektakularnym upadku, jak gdyby nigdy nic, wstał, otrzepał się, wziął do ręki długopis, jakiś notes i usiadł nieopodal niego na schodach. Co ciekawsze, usiadł nieco niżej, dzięki czemu Ruth mógł bezproblemowo zaglądać mu przez ramię. Był jednak za daleko, aby rozczytać jego twórczość. Był jednak na tyle blisko, by zobaczyć czy coś rysuje czy pisze. Czy to wiersz czy opowiadanie. A może prowadził dziennik i musiał zanotować, że się przewrócił? Miał mnóstwo pomysłów. Jednak nie odważył się zapytać. W końcu sam był dziwakiem. Dziwakiem, ubranym w zieloną koszulę z krótkim rękawkiem, w czarne spodnie, biały pasek i trampki. Dziwakiem, który miał długie, blond włosy, a którego jedno oko było zasłonięte opaską, niczym pirat. Dziwakiem, który nie miał odwagi do kogokolwiek się odezwać.
 
     
Misaki
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-07, 21:11   

Jego talent, o ile można to tak nazwać, do pisania odkrył chłopak, z którym był w gangu, kiedy mieszkał jeszcze w japonii. Co dziwne Misaki zawsze pisał po angielsku, co jego kolegę niezmiernie irytowało, bo nigdy nie był w stanie dokładnie rozczytać tego, co podawał mu, jak na tacy zostawiając kartki z tekstami wszędzie, czasem nawet w cudzych butach. Dlatego kiedyś, na jego prośbę napisał coś po japońsku, specjalnie na urodziny chłopaka, a tamten po przeczytaniu uparł się by napisał coś dłuższego. Teoretycznie Misaki myślał, że mu się uda, w praktyce po dwóch rozdziałach miał już nowy pomysł i nie potrafił uporać się z poprzednim. Z czasem nauczył się nad tym panować i ograniczać pomysły na tyle, by napisać coś chociażby na te dziesięć części. Co dziwne, mimo że raczej nie przepadał za przedmiotami humanistycznymi i jedynym, co mu przypadało do gustu w niższych szkołach był język angielski, dlatego też w większości pisał własnie w tym języku. Nigdy nie myślał nawet, że to może mu zacząć sprawiać tyle frajdy, a co dopiero pisanie dla innych. Grono fanów jego twórczości powiększało się, mimo iż publikował na internetowym blogu, nie podając nikomu swojej tożsamości.
Już uśmiechał się w środku na myśl o dodaniu czegoś nowego i skrobał przy tym na kartce. Co dziwne nadal zdarzało mu się pisać po japońsku mimo iż nie spotykał się z tym językiem często do kiedy jest w stanach. Misaki miał dziwny tik, bo kiedy ktoś patrzył mu się na ręce, pisał gorzej niż dzieci z podstawówki. Wydął usta, zastanawiając się nad czymś chwilę, przetarł wierzchem dłoni zaczerwienione, od zderzenia ze słupem, miejsce na czole i rozejrzał się. Najpierw na boki, w prawo, w lewo, dopiero potem za siebie. Spokojnie, kątem oka przyuważył chłopaka, który przyglądał się jego pracy.
- Interesuje cię to? - zapytał spokojnie. Nie chciał wcale niczego zaczynać, po prostu nie bardzo rozumiał taką skrytą ciekawość. On nigdy nie był nieśmiały. Kiedy coś go interesowało, to bez problemu podchodził i pytał o to, dlatego właśnie tacy ludzie byli dla niego czymś niezrozumiałym.
 
     
Ruth
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-07, 21:38   

Nigdy nie spodziewał się po ludziach takiej otwartości i bezpośredniości. Zazwyczaj wobec niego byli równie zamknięci jak on wobec nich. Może to po prostu odwzajemniali, a może po prostu, jak sam chłopak twierdził, brzydzili się nim na tyle, że nie chcieli się do niego odzywać, bo nie widzieli w tym jakiegokolwiek sensu. Wcale się temu zresztą nie dziwił. Jednak był bardzo zaskoczony reakcją chłopaka na jego ciche obserwowanie. Automatycznie podniósł wzrok na jego oczy, otwierając własne nieco szerzej. Nie mógł w pierwszej chwili wydobyć z siebie jakiegokolwiek głosu, a ten, który wydobył się spomiędzy jego ust był nieśmiały i nieco bojaźliwy.
-Nie... To znaczy, ja tylko patrzyłem co robisz. Nie przeszkadzaj sobie. - Mówił zdecydowanie za szybko i dało się wyczuć mocne zawstydzenie. Brzmiał tak, jakby ktoś złapał go na co najmniej jakiejś wstydliwej czynności, która dla niego jest normą. W końcu obserwowanie innych ludzi przez jego jedno oko było dla niego jedyną odskocznią od samotności. Chociaż gdy obserwował tych towarzyskich, otoczonych przyjaciółmi, znajomymi czy ukochanymi ludzi, nie czuł fascynacji i uciechy. Czuł cholerny ból, gdzieś tam w środku, że nie może być pośród nich. Nawet na ich szarym końcu. Opuścił wzrok i głowę, aby nie denerwować już obiektu swoich obserwacji własnym wzrokiem. Zagryzł lekko dolną wargę i spojrzał gdzieś na bok, zastanawiając się, czy nie byłoby najlepszym wyjściem pójście sobie stąd, skoro naruszył czyjąś prywatność, czy jakąkolwiek intymność, którą chciał zaznać w tym miejscu. Nawet nie wpadło mu do głowy, żeby powiedzieć 'tak, pewnie, chciałbym wiedzieć co tam masz', nawet jeśli tak faktycznie myślał. Dlaczego? Bo się wstydził jak cholera jasna. A trudno było rozgryźć wstydliwe osoby. Szczególnie, gdy patrzyły na siebie zbyt krytycznie, a ich punkt myślenia był głęboko zakorzeniony w ich zepsutej psychice. Takim tragicznym wręcz przypadkiem był Ruth. Niby mógł być radosny, otwarty. Ale nie potrafił. Nie umiał się przebić przy obcych ludziach. Jedynie swoich znajomych z klasy, z którymi zamienił chcąc nie chcąc parę zdań, których zachowania znał, którzy jego kojarzyli i nie odtrącali tak łatwo, byli dla niego odpowiednimi rozmówcami. Właśnie oni patrzyli na niego jako na silniejszego, na niego śmielszego i bardziej otwartego, pewnie stąpającego. Jednak w rzeczywistości krył się za idylliczną maską. Krył się pod nią zakompleksiony i wstydliwy chłoptaś. Żałosny chłoptaś.
 
     
Misaki
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-07, 22:00   

Misaki wbrew swojej nadpobudliwości i otwartości potrafił obserwować ludzi i rozpoznawać ich reakcje. Może nie było to na tak wysokim poziomie, jak u niektórych, którzy obserwują cały czas, bo on częściej gadał, aniżeli patrzył, ale tez coś tam potrafił. W dzieciństwie miał kilka niemiłych sytuacji związanych z jego starszą siostrą i jej koleżankami. Jako, że Misaki odkąd pamiętał miał długie włoski, których za nic nie chciał obcinać, jego kochana starsza siostrzyczka wpadła na pomysł, żeby posłużył za laleczkę, którą mogły przebierać i czesać. Na początku to wypalało, bo przecież Misaki nie był w stanie sprzeciwić się swojej kochanej siostrze, ale kiedy zdał sobie sprawę, co one tak naprawdę z nim robią miał dość. Całe dnie chował się po kątach, dołach i na drzewach, obserwując swoich oprawców, byleby tylko go nie dorwały. Takim oto sposobem nauczył się rozpoznawać reakcje ludzi, co przydało mu się niejednokrotnie. Tak tez było tym razem. Widział, jak starszy chłopak odwraca wzrok, dodatkowo to, jak nieśmiałym i bojaźliwym głosem mu odpowiedział. Misaki przecież wcale nie był straszny.
- Piszę - powiedział, po czym miał ochotę walnąć głową o posadzkę. To było przecież oczywiste. - Znaczy opowiadanie... Takie krótkie - mówił i czuł, że powoli zaczyna się nakręcać. - Dobra, zamykam się - powiedział niby do siebie, ale na tyle głośno, by chłopak był w stanie go usłyszeć i powrócił go pisania. Co prawda zmienił pozycję w jakiej to robił, bo oparł się o poręcz plecami i znajdował się teraz bokiem do chłopaka, który siedział tylko kilka schodków nad nim.
 
     
Ruth
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-08, 20:53   

Ruth był ogromnie zdziwiony tym, jak ciepło w jego odczuciu nieznajomy go przyjął. Bo w sumie mógł go całkiem olać, być sarkastyczny, ironiczny, albo po prostu, niemiły i wredny. Jednak zamiast tego wykazał się inicjatywą rozmowy, a przynajmniej pokazał swoje chęci wobec tego, co niezmiernie w głębi duszy ucieszyło piwnookiego chłopaka. Od razu na jego ustach wykwitł lekki uśmiech. Delikatny i skromny, jednak niezauważony przez nikogo, co było dość częste i typowe. Przechylił lekko głowę i oparł ją o barierkę, przy której siedział.
-Chętnie bym o tym posłuchał. Albo zobaczył, co tworzysz. - Skwitował dość krótko swoją zachciankę. Ale miał nadzieję, że nie będzie źle pojęta przez towarzysza i ten skusi się na którąś z podanych przez niego opcji. Podniósł głowę i wstał, by pokonać parę schodków do przodu i usiąść nieopodal młodszego od niego pisarza obok. Rozchylił nogi w lekkim rozkroku i oparł o swoje uda łokcie, łącząc dłonie w uścisku palców. Spojrzał z tym uśmiechem, który mu towarzyszył na notes ciemnowłosego, a potem na jego twarz, zastanawiając się, czy dane mu będzie dowiedzieć się o nim nieco więcej. Ruth był dziwnym osobnikiem. Nie zwracał bowiem uwagi na wiek. Potrafił dotrzymać towarzystwo każdemu, bo tak prawdopodobnie tego potrzebował. Czyjejś obecności, bliskości, kogoś obok. Czyjegoś słowa, chęci wysłuchania go albo po prostu bycia obok niego. Brakowało mu tego jak niczego innego na świecie. I chociaż w sumie miał rodzinę, do której mógł się zawsze zwrócić, to jednak w głębi duszy był sam i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Zamrugał kilkakrotnie oczami, nie przestając się uśmiechać. Poprawił jednak kosmyki włosów, które spadały na jego twarz, zasłaniając częściowo wadliwe oko, które skrywało się pod eleganckim, czarnym materiałem. Cieszył się, że nie odstraszył go przez swój wygląd. A może po prostu jego towarzysz jeszcze nie dostrzegł jego ubytku i szkaradności. Tego obawiał się prawdopodobnie najbardziej.
 
     
Misaki
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-08, 21:30   

Uniósł głowę i uśmiechnął się delikatnie na słowa chłopaka. Ludzie zazwyczaj nie lubili, kiedy się do nich odzywał, nie znając ich. Rozgadywał się i tyle z tego było, bo potem wiali. Jego to na pozór wcale nie bolało, ale tak naprawdę z każdą taką sytuacją, starał się bardziej intensywnie nad sobą pracować. Zdarzało się oczywiście, że ktoś odpowiadał mu i rozmawiał, a potem wywiązywała się z tego jakaś znajomość, ale nie były to bardzo częste przypadki. Cieszył się, że i w tym wypadku tak było. Na szybko dopisał ostatnie zdanie i tada! Droubble zawierający mniej więcej 200 słów był gotowy. Oczywiście będzie go musiał jeszcze dopracować, kiedy dojdzie do przepisywania, ale na razie nie jest źle.
- Chcesz? - zapytał, wyciągając w jego stronę kartkę z tekstem. - Jest jeszcze niedopracowany, bo, jak pewnie zauważyłeś, przed chwilą go napisałem, ale... może ci się spodoba. - Wzruszył ramionami i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
 
     
Ruth
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-09, 12:34   

Uśmiechnął się nawet szerzej, gdy zauważył uśmiech na twarzy chłopaka. On kompletnie nie zwracał uwagi na to, że Ruth miał zasłonięte oko, że jest jakiś inny od niego. Po prostu zachowywał się wobec niego naturalnie. Nie bał się, nie odpychał bezceremonialnie. Nawet wydawał się być bardzo pozytywnie do niego nastawiony, co go niezmiernie w sercu cieszyło. Gdy usłyszał jego pytanie, otworzył z zaskoczenia nieco szerzej oczy i natychmiast mu odpowiedział.
-No jasne, że chcę. - Odparł bez zastanowienia i sięgnął dłonią po notes. Złapał go dłońmi i wspierając łokcie o swoje uda, przewinął kilka stron wstecz, aby trafić na miejsce, w którym zaczął pisać. Zamilkł na chwilę i zaczął czytać. Nie widział rażących błędów, czy niedociągnięć. Czasem nie mógł się rozczytać, ale domyślał się z kontekstu niektórych słów. Wyglądał na zamyślonego, gdy zabawnie marszczył brwi i uśmiechał się pod nosem przy niektórych fragmentach. Ciężko było mu się jednak skupić na czytanym tekście, chociaż próbował sobie wszystko dokładnie wyobrażać. A ciężko było mu, gdyż chłopak nieco go rozpraszał. Sama jego obecność i zachowanie, jakim uraczył blondyna, były dla niego czymś zupełnie nieznanym i obcym, przez co czuł się niepewnie. Jednak z każdą kolejną linijką czytanego tekstu, jego uśmiech stawał się pewniejszy, a sam co raz bardziej się rozluźniał. Bo chociaż nie było tego po nim aż tak widać, to towarzystwo drugiego człowieka było dla niego czymś niezastąpionym. I niezmiernie rzadkim. Po paru minutach skończył czytać, kwitując z początku przeczytany tekst kilkukrotnym skinieniem głowy. Oddał notes właścicielowi, uśmiechając się do niego delikatnie i uprzejmie.
-Całkiem niezłe. Często piszesz takie opowiadania? - Zapytał z czystej ciekawości, gdyż gdy przesiadywał w domu długimi godzinami przed komputerem, to niejednokrotnie zdarzało mu się czytać czyjeś 'wypociny' na ich własnych blogach. Niektórzy mieli prawdziwy dar w piórze. Albo raczej klawiaturze, jednak wychodziło na jedno. On kiedyś próbował, jednak był tak samokrytyczny dla tego, co tworzył, że nie potrafił ich opublikować.
 
     
Misaki
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-09, 21:10   

Misaki obserwował chłopaka, kiedy czytał jego tekst. Miał długie blond włosy. Osobiście uwielbiał, kiedy ludzie mieli włosy w wyróżniających się kolorach: niebieskie, zielone, fioletowe. Blond włosy od jakiegoś czasu kojarzyły mu się z dziewczyną, która go.. hm... pobiła to zbyt ostre określenie. Można powiedzieć, że pokazała mu gdzie jego miejsce i w sumie od tamtego czasu miał pewien uraz do ludzi z tym kolorem włosów, jednak bardziej do kobiet niż mężczyzn. Zauważając na jego oku opaskę aż się do siebie uśmiechnął. Ludzie, którzy się w jakiś sposób wyróżniali zawsze przyciągali jego uwagę. Ten chłopak może i był nieśmiały, ale jego wygląd z pewnością wyróżniał go z tłumu, ponieważ jego zdaniem wyglądał naprawdę nieprzeciętnie. Kiedy przeniósł wzrok z powrotem na swój notes, który spoczywał teraz w rękach blondyna, przez myśl mu przeszło, że może nie rozczytać jego dość pokrętnego pisma, ale zdawało się, że idzie mu to naprawdę sprawnie, więc nie chciał mu przeszkadzać. Nawet nie zauważył, że przez cały czas się uśmiechał, ale u niego było to raczej czymś normalnym.
- Em... - mruknął, chowając do kieszeni notatnik wraz z długopisem i ponownie oparł się plecami o barierkę. - Jak mi się zachce, a w sumie dość często mam takie zachcianki, więc tak. - Uśmiechnął się, mrużąc przy tym oczy. Nim zaczął publikować swoje teksty, minęło sporo czasu. Na początku spotkał się ze sporą krytyką, ale dzięki temu udało mu się poprawić swój warsztat i dojść do takiego poziomu na jakim jest teraz. Ale wciąż się rozwijał.
 
     
Ruth
[Usunięty]

Wysłany: 2013-05-12, 13:25   

Blondyn podczas czytania nawet nie zauważył tego, że młodszy tak mu się wnikliwie przyglądał. Oddał mu jego notes i ponownie oparł swoje ręce łokciami o uda i spojrzał przed siebie odkrytym okiem, uśmiechając się lekko pod nosem. W życiu codziennym starał się zapomnieć o swoim zasłoniętym oku, jednak reakcje i spojrzenia ludzi nigdy mu na to w sumie nie pozwalały. Nie rozumiał ich. Fakt, każdy kto jest odmienny przykuwa wzrok, ale nie każdy chciałby, by na niego patrzono w ten sposób, szczególnie, gdy jest to spowodowane jakimkolwiek kalectwem, w dodatku bardzo niechcianym. Ale jakie kalectwo może być chciane? Nie ma czegoś takiego. Nawet w najmniejszym stopniu. Chyba, że jest się skończonym kretynem. Chyba, że jest się masochistą z autodestrukcją na wysokim poziomie. A przynajmniej takie zdanie w tej kwestii miał Ruth. Odwrócił głowę w jego kierunku, gdy usłyszał jego głos i odpowiedź na zadane pytanie. Uśmiechnął się szerzej i cieplej.
-Od dawna piszesz? Jeśli tak, to mógłbyś założyć jakiś blog ze swoimi opowiadaniami. Może z czasem znalazłbyś edytora i miał niezłe uznanie w sieci, wśród bloggerów? - Ot tak zarzucił tym pomysłem, gdyż stwierdził, że przy takim talencie nie byłby to wcale taki zły pomysł. Nie wiedział jednak o tym, że chłopak posiada swoją stronę, na której zamieszcza swoje prace. Skąd niby miał wiedzieć, skoro krótkowłosy się tym tak szybko nie pochwalił? To nawet dobrze. W sumie, gdyby od razu z tym wyskoczył, straciłby parę cennych punktów w oczach piwnookiego. Nie lubił ludzi, którzy się przesadnie czymś chwalili. Niektórzy reklamowali swoje blogi, strony i wypociny, chociaż nie były nawet warte czyjegokolwiek zachodu czy uwagi. Ale teraz, po przeczytaniu pracy nieznajomego, wiedział, że te czytałby z przyjemnością. Nagle się zreflektował. Otworzył szerzej oczy i wyciągnął swoją rękę w kierunku chłopaka.
-Zapomniałem się przedstawić. Jestem Ruth. - Nie mówił całego imienia. I tak było dość nietypowe, tak samo jak jego nazwisko zresztą. A chciał z czystej i ludzkiej ciekawości poznać jego imię. W końcu w ten sposób mógł nawiązać nową znajomość, prawda?
 
     
Gambit 
Złodziej gwiazd


Miano: Draco Avalanche
Wiek: 24 lata.
Pseudonim: Gambit.
Wzrost: 186 cm.
Ubiór: Czarne spodnie, wygodne buty w takim samym kolorze. T-shirt z napisem "Let's get to the fun part!", a na wierzchu wiecznie niezapięta, zielona kurtka z kapturem.
Ekwipunek: Podręczny zestaw "spryciarza", klucze, telefon, portfel, dwa dobrze schowane noże.
Wygląd: Dobrze zbudowany, dosyć wysoki o egzotycznych rysach twarzy i śniadej cerze. Tajemnicze, ale roześmiane oczy koloru szmaragdowego. Ma krótkie, ciemne włosy oraz delikatny zarost wzdłuż linii szczęki. Kiedy się uśmiecha, zauważyć można kiełki, które są wyraźnie za długie.
Miłość: To nie pluszowy miś ani kwiaty. To też nie diabeł rogaty~
TYP: Przebiegły.
Znaki Szczególne: Tajemniczy uśmiech, trochę za długie kły.


Fabularnie: Porzucają i porzucają... Wolny.
Motto: Nie szukaj mądrości w słowach innych. To Twoja historia.
Multikonta: Klient z Piekieł
Dołączył: 20 Maj 2013
Posty: 137
Wysłany: 2013-06-19, 16:33   

Rzucone wyzwanie Gambitowi przez Gideona wywołało na jego ustach łobuzerski uśmiech. Jeśli ktoś go podpuszczał w ten sposób, to zawsze musiał dodać coś od siebie, skomentować. Nawet nie chodziło o to, że musiał mieć zawsze rację i ostatni posiadać prawo głosu, nic z tych rzeczy… Po prostu miał ten wątpliwy talent do wymyślania różnorakich kontr do danych wypowiedzi. Najczęściej zabawne i niegroźne, rzadziej prowokacyjne, ale zdarzały się również bardziej wredne i złośliwe. Używał ich jednak wyłącznie wtedy, kiedy druga osoba obdarzała go podobnymi komentarzami i to długotrwale. Nawet jeśli ludzie podchodzili do niego niechętnie lub nawet wrogo, to on naprawdę potrzebował czasu, by kogoś znielubić. Taki już był – wolał wyjść z założenia, że każdy jest w porządku i warto poznać każdego. Zmieniało się to dopiero w momencie, kiedy dana osoba była stale nieuprzejma tudzież w jakiś sposób denerwująca.
- Widzisz, Giduś, potwierdzanie szalonych teorii to jedno, ale nie przeszło ci przez myśl, że najwyraźniej w świecie nigdy nie potrzebowałem dodatkowych „wspomagaczy” w łóżku? Właściwie to do tej pory nikt nie narzekał, więc wychodzi na to, że jeszcze jakoś sobie radzę bez afrodyzjaków i tego typu rzeczy. To się ceni – odparł rozradowany do tego stopnia, że aż się zaśmiał. Oczywiście nie przemawiała przez niego próżność, a zwyczajne rozbawienie. Z drugiej strony… Właściwie to ciężko było ocenić własne możliwości na tym polu. Trzeba było się zdawać na osądy innych osób, a tego typu opinie zapewne by się różniły między danymi osobnikami… Krótko mówiąc, trudno było obiektywnie o tym mówić. Trochę pewności siebie i wary we własne umiejętności jednak jeszcze nikogo nie zabiła.
Z uśmiechem podał Gideonowi kluczyki do swojego samochodu nie obawiając się niczego. Ufał mu, chociaż nawet nie do końca o zaufanie chodziło. Nie miał powodów by się bać… Nawet gdyby coś się stało, to przecież doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że przypadki chodzą po ludziach i nie mógłby być zły, cokolwiek by się nie stało.
- Bez obaw, Gid. To nic takiego. Masz prawo jazdy, więc rozumiem, że umiesz jeździć. Cokolwiek się nie stanie, biorę to na siebie – powiedział beztrosko udając się razem z kolegą w stronę miejsca, gdzie zaparkował auto. Rzucił niezbyt przychylne spojrzenie tylko na moment, kiedy czarnowłosy płacił za ich zamówienia, ale szybko mu przeszło. Otworzył drzwi, przepuścił historyka pierwszego i ruszyli w kierunku parkingu przy Domu Kultury.
Wzruszył jedynie ramionami, kiedy historyk mówił o innych odmianach afrodyzjaków. Wychodziło na to, że naprawdę wszystko potrafiło na człowieka podziałać pociągająco… Zapewne dochodziła tutaj sprawa osobistych preferencji i gustów, o których się de facto nie dyskutowało. Ze swoim firmowym wyrazem twarzy obserwował swojego rozmówcę, kiedy wypowiadał na głos własne myśli, śledził jego ruchy oraz gesty. Nieświadomie poznawał w tym czasie jego mowę ciała. Być może wpływało na to zboczenie zawodowe wynikające z konieczności stałego dostosowywania się do przeróżnych sytuacji. Dzięki ruchami ciała można było czasami odczytać więcej niż słów, które mogłoby być nieszczerze. Na szczęście w przypadku Gideona nie trzeba było się o to martwić.
Ponieważ miejsce pozostawienia wozu nie było zbyt dużo oddalone od kawiarenki, w której jeszcze niedawno przesiadywali, podróż zbyt długo nie trwała. Dotarłszy na miejsce, Gambit zajął miejsce dla pasażera z przodu i spojrzał wesoło na czarnowłosego. Widać było po nim, że z jakiegoś powodu cała ta sytuacja sprawiała mu niezłą zabawę. Zapewne wizja zobaczenia swojego przyjaciela w nieznanej dotąd sytuacji.
- Dobra, w takim razie jedźmy ciebie odwieźć do domu.

[z/t Gambit i Gideon]
_________________


Info × Banda

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,61 sekundy. Zapytań do SQL: 7