Yaoi Gakuen Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Wnętrze domu
Autor Wiadomość
Reaver 
Oficer śledczy


Miano: Slath Strife
Wiek: 26 lat
Pseudonim: Reaver
Wzrost: Około 186 cm
Ubiór: Prywatnie, jest to najczęściej biała koszulka z krótkim rękawem i czarne, materiałowe spodnie. Ciemne, wygodne buty o płaskiej podeszwie. W chłodniejsze dni na ramionach zawieszoną ma również skórzaną kurtkę. Służbowo, dół jego garderoby pozostaje niezmienny, ale zwykłą koszulkę zastępuje wtedy koszula z kołnierzykiem i guzikami. Często też stonowany krawat luźno zawisa pod szyją. Poza tym, pod ramionami znajdują się dwie kabury z bronią, utrzymujące się dzięki szelkom ciągnącym się na plecach.
Ekwipunek: Broń, potrfel, telefon, odznaka, klucze, kajdanki, ciemne okulary, zapasowe magazynki.
Wygląd: Zdecydowanie nie można go zaliczyć do chudych i małych. Na pierwszy rzut oka widać, że jego ciału nieobce są ćwiczenia fizyczne. Posiada mocno zaznaczone kości policzkowe i szczęki, co nadaje mu męskich rysów twarzy. Krótkie włosy niezidentyfikowanego koloru kontrastują z opalonym tonem skóry. Układają się one trochę w cwaniacki sposób do tyłu. Niebieskie, przenikliwe oczy ciekawsko badają wszystko dookoła, chociaż prawe oko często zostaje przymykane i nadaje to wrażenie braku zainteresowania.
Miłość: Bezpański... Ale ma własnego Wilka.
TYP: "Nie rozumiem pytania."
Znaki Szczególne: Niecodzienny kolor włosów, blizna ciągnąca się przez prawe oko.


Fabularnie: Przesłuchuje Wolfika
Dołączył: 09 Sie 2013
Posty: 51
Wysłany: 2013-10-12, 00:09   Wnętrze domu

Całkiem spory apartament typu studio czyli brak ścian w całym mieszkaniu nie licząc łazienki i jednego pokoju zamkniętego na klucz i kłódkę. Oddzielona kuchnia, pokój gościnny, duży hall, jadalnia, pokój ćwiczeń i odseparowana parawanem sypialnia z fantazyjnym, ogromnym łóżkiem z baldachimem. To chyba najbardziej charakterystyczna rzecz w tym domu. Wystój raczej surowy, ale nowoczesny. Na ścianach znajdują się czasem repliki broni krótkiej. Miejsce dobrze zabezpieczone alarmami w strategicznych miejscach, czujnikami ognia i tak dalej.


W chwili, kiedy obydwoje byli gotowi, ruszył tą samą trasą i po drodze jeszcze tylko zadzwonił do pizzerii, żeby zamówić swoją ulubioną. W tej kwestii nie zapytał Samaela o nic. Bardzo miał chęć na tego typu jedzenie dzisiaj, a młody będzie mógł albo się dostosować, albo będzie się o to martwić później… Zerkał co jakiś czas na swojego pasażera czy przypadkiem nie zszedł po drodze.
Dotarli na szczęście bez przeszkód na miejsce. Slath wpuścił do środka chłopaka, a potem wprowadził samochód do garażu. W domu znalazł dla niego kocyk, wskazał kanapę, na której spało psisko. Zwierz przebudził się na chwilę, przywitał każdego z nich, dziwniej poniuchał Samael’a, a potem znów wrócił do spania.
- No cóż… On dobrze grzeje, możesz z nim spać… - mruknął wesołym tonem, drapiąc się ręką po karku. Trochę głupio wyszło, ale psa przecież nie zrzucić, bo za bardzo go rozpieszczał, ale gościa też nie wyrzuci na ulicę. – W każdym razie ja skoczę pod prysznic. Jakby przyszedł koleś od pizzy, to zostawię ci pieniądze. W razie czego nie zamykam się do końca, jakby ci było czegoś potrzeba.
Jak powiedział, tak zrobił. Przygotował sobie ubranie, zostawił pieniądze na pizzę i wskoczył do łazienki pod prysznic.
_________________


 
     
Samael
Gitarzysta
Sexy, Naughty, Bitchy Me.


Miano: Samael Machiaveli
Wiek: 17 lat.
Klasa: 11th A
Wzrost: 1,69 m.
Ubiór: Czarna koszulka z okładką albumu "reise, reise" Rammsteina. Dżinsowe, lekko obtarte spodnie. Na szyi symboliczny identyfikator wojskowy po "ojcu". Buty czarne glany '20.
Ekwipunek: Gitara? Telefon i te sprawy.
Wygląd: Średnio wzrost, błękitne oczy i czupryna o barwie iście płomiennej, co widać na awatarze. Ma mało rozbudowane ciało, widać lekkie zarysy mieści, jakby kiedyś próbował ćwiczyć, ale sobie odpuścił. Dobrze "umięśnione" ma ręce, z powodu ciągłego grania na gitarze. Postawę ma wyprostowaną, nie widać po nim oznak niedbania o swój kręgosłup i garbienia się, czy też spania w mało wygodnych dla innych miejscach. Póki nie ma odsłoniętego ciała, nie można zauważyć, sporej blizny na prawej łopat
TYP: Uke.... chociaż, może nie. Znak zapytania.
Znaki Szczególne: Cały jest szczególny.


Fabularnie: Zajęte
Motto: Nienawidź ludzi póki jest to darmowe i legalne.
Multikonta: Brak.
Dołączył: 26 Cze 2013
Posty: 198
Wysłany: 2013-10-12, 16:08   

Bajeczny dom. Samael dalej nie chciał wierzyć swoim oczom i tylko i wyłącznie ze zmęczenia w ogóle nie dyskutował na żaden temat. Po prostu czuł się jakiś taki przygnębiony. Cholera jasna, poznałeś człowieka, który nie tyle co jest zajebisty, to jeszcze nie ma cię w dupie. Nie to, żeby Samael w ogóle chciał lgnąć do jakichkolwiek ludzi, ale ten albo miał magnes w dupie albo cholera wie co. Starał się to chłopak ignorować i wmówić sobie, ze wcale specjalnie z nim nie siedzi, po prostu tak jakoś wyszło, że przypadkiem się spotkali i Samael nie mając nic do roboty, uczepił się go jak rzep psiego ogona. Cholender jasny, przecież on ma psa.
Nawet niespecjalnie go interesowało to czy coś zamawiał, po prostu szedł w milczeniu. Podejrzanie się przypatrywał psu, który postanowił go obwąchać, ale kiedy ten wrócił do spania, westchnął cicho. Spojrzał na Reavera, kiedy ten mu zasugerował, że jeśli chce swoje dupsko umieścić na kanapie, to musi się z psem dogadać. No nie, po jego trupie. Na pewno nie będzie leżał obok czegoś tak wielkiego. Może i tamten go rozpieszczał i pewnie jeszcze z nim spał, jakkolwiek by to nie brzmiało, Samael nie miał zamiaru iść w jego ślady. Chwycił tylko koc w ręce. Już wiedział jak postąpi. Tymczasem Slath znów zabrał głos, a chłopak po prostu go słuchał. W pierwszej chwili, kiedy już wszedł do łazienki, mia ochotę zakraść się tam i go chwile po podglądać, ale ostatecznie uznał, że aż tak dziwny to nie jest i darował sobie. Jeszcze go w bieliźnie z domu wypędzi, bo ten okaże się być dziwniejszy. Cóż, brak kontaktu z ludźmi czasami robił swoje.
- Oczywiście - Odparł za nim tylko po czym podszedł do kanapy. Leżała tam jakaś poduszka. Zabrał ją więc błyskawicznie i rzucił tylko psu jakieś mało przyjazne spojrzenie.
- A spróbuj tylko znów do mnie podejść... psie - Burknął i rzucił poduszkę po lewej stronie kanapy. Położył koc i lgnął na nim, okrywając się tym, co było w nadmiarze. Jakoś nie był specjalnie zażenowany tym, że leżał na podłodze a pies na kanapie. Podłoga też była wygodna a on niekiedy spał w jeszcze gorszych warunkach. Tylko koc i poduszka, kawałek miejsca na podłodze. Tyle mu w zupełności wystarczało.
Przymknął tylko oczy bo domyślał się, że ta "pizza" niedługo przyjdzie pod drzwi, a ktoś musiał zapłacić podczas gdy Slath brał prysznic.
_________________


Wanna join me, come and play.
But I might shoot you, in your face.
Bombs and bullets will, do the trick.
What we need here, is a little bit of panic!
Do you ever wanna catch me?
Right now I'm feeling ignored!
So can you try a little harder?
I'm really getting bored!



Come on, shoot faster,
Just a little bit of energy!
I wanna try something fun right now,
I guess some people call it anarchy!
Let's blow this city to ashes,
And see what Pow-Pow thinks.
It's such pathetic neatness...
So much better, so much fun.
Let's start from scratch and, blow up the sun!
 
 
     
Reaver 
Oficer śledczy


Miano: Slath Strife
Wiek: 26 lat
Pseudonim: Reaver
Wzrost: Około 186 cm
Ubiór: Prywatnie, jest to najczęściej biała koszulka z krótkim rękawem i czarne, materiałowe spodnie. Ciemne, wygodne buty o płaskiej podeszwie. W chłodniejsze dni na ramionach zawieszoną ma również skórzaną kurtkę. Służbowo, dół jego garderoby pozostaje niezmienny, ale zwykłą koszulkę zastępuje wtedy koszula z kołnierzykiem i guzikami. Często też stonowany krawat luźno zawisa pod szyją. Poza tym, pod ramionami znajdują się dwie kabury z bronią, utrzymujące się dzięki szelkom ciągnącym się na plecach.
Ekwipunek: Broń, potrfel, telefon, odznaka, klucze, kajdanki, ciemne okulary, zapasowe magazynki.
Wygląd: Zdecydowanie nie można go zaliczyć do chudych i małych. Na pierwszy rzut oka widać, że jego ciału nieobce są ćwiczenia fizyczne. Posiada mocno zaznaczone kości policzkowe i szczęki, co nadaje mu męskich rysów twarzy. Krótkie włosy niezidentyfikowanego koloru kontrastują z opalonym tonem skóry. Układają się one trochę w cwaniacki sposób do tyłu. Niebieskie, przenikliwe oczy ciekawsko badają wszystko dookoła, chociaż prawe oko często zostaje przymykane i nadaje to wrażenie braku zainteresowania.
Miłość: Bezpański... Ale ma własnego Wilka.
TYP: "Nie rozumiem pytania."
Znaki Szczególne: Niecodzienny kolor włosów, blizna ciągnąca się przez prawe oko.


Fabularnie: Przesłuchuje Wolfika
Dołączył: 09 Sie 2013
Posty: 51
Wysłany: 2013-10-13, 12:13   

Czworonóg nie bardzo chciał się słuchać. Co więcej – kiedy Samael się ułożył na ziemi, Sly zeskoczył na dół i próbował się jakoś wpakować pod koc, którym był okryty. Wredne psisko wyraźnie było przyzwyczajone do spania z człowiekiem, a dodatkowo nieźle grzało. W końcu psy posiadały wyższą temperaturę ciała w porównaniu do ludzi. Ułożył się wygodnie obok i oparł grzbietem do ciała chłopaka.
Natomiast pan od pizzy nie pojawiał się długo. Slath nawet zdołał się porządnie wykąpać, wytrzeć i ubrać świeże ubrania. Przemknął się po mieszkaniu, rozwiesił mokre ręczniki na suszarce do tego przeznaczonej, wziął coś do picia z kuchni… I właśnie wtedy usłyszeć można było dzwonek do drzwi. Mężczyzna sam się pofatygował, zabierając po drodze pieniądze, które wcześniej zostawił. Odebrał cudownie pachnącą pizzę, otworzył pudełko i postawił je na stoliku, gdzie wygrzewał się Sammy. Dopiero teraz zauważył, że nie było go na kanapie, a leżał na ziemi. Drogą dedukcji doszedł do wniosku, że chyba naprawdę nie lubi jego psa, skoro na wszelkie sposoby unika go. No cóż, nie będzie przecież go do niczego namawiał. Bez słowa zjadł kilka kawałków pizzy i oczywiście zaproponował ją również i młodzieńcowi. Usiadł sobie wygodnie w jednym z foteli. Przyglądał się przez jakąś chwilę Samaelowi i psu, który spał sobie nieopodal. Widok tak usypiający, że sam zamknął oczy tylko na moment… Nawet nie zdawał sobie sprawy, że był taki zmęczony. Nie tylko dzisiejszymi wydarzeniami, ale wieczną pracą bez dnia odpoczynku. Zdążył się już do tego przyzwyczaić. Ułożył się na własnym przedramieniu, przemieścił na fotelu, żeby się lepiej usadowić i w ten sposób zasnął. Został dopiero obudzony przez własny telefon, który zadzwonił kilkanaście minut później. Leniwie zebrał się do półki, na której zostawił telefon i zobaczywszy, kto dzwonił, od razu się rozbudził. Wyszedł nawet z pomieszczenia, pogadał ze trzy minuty, po czym wrócił do salonu.
- Muszę jechać do pracy. Przepraszam, ze tak wyszło, to nie z mojej winy. Widać nawet dzień wolnego się mi nie należy – stwierdził unosząc ręce w geście bezradności. – Zawiozę cię do akademika czy gdziekolwiek chcesz jechać, a mnie niestety służba wzywa.
Przygotował się do drogi, ubrał bardziej schludnie do pracy, czyli włożył białą koszulę z kołnierzykiem, zabrał też odznakę, przypiął ją, jak również kajdanki. Włożył też na plecy kabury z bronią i zakrył się czarną, skórzaną kurtką. Zaczekał też, aż gość się zbierze. Było mu trochę głupio, ale nie mógł z tym nic zrobić. Praca to praca – zwłaszcza tak odpowiedzialna. Zawiózł chłopaka, gdzie tylko chciał jechać, pożegnał się. Jakby mu czegoś było potrzeba, to przecież wie, gdzie Reaver mieszkał. O ile go w ogóle zastanie w domu kiedykolwiek.
[z/t]
_________________


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna














ZAKAZ KOPIOWANIA TREŚCI ZAWARTYCH NA FORUM FOUR SEASON. OBRAZKI POJAWIAJĄCE SIĘ NA FORUM WZIĘTE ZE STRONY ZEROCHAN.NET
@ Moe(Roth) - Twórca szaty graficznej.


Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 7